21 lutego 1987: Sobota przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na sobotę 21 lutego 1987 r. Dziś warto obejrzeć francuską komedię – Żandarm na emeryturze.

Program 1

07:25 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Mechanizacja rolnictwa (sem. IV) — Mechanizacja suszenia i magazynowania ziarna

07:55 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Hodowla zwierząt (sem. IV) — Pomoc przy porodzie i choroby poporodowe

08:25 Program dnia

08:30 „Tydzień na działce”

09:00 „Drops” — magazyn dla dzieci i młodzieży oraz film fabularny prod. węgierskiej „Obiad”

10:30 DT — wiadomości

10:40 „Stare, nowe, najnowsze” — program muzyczny

11:45 Wędrówki dalekie i bliskie: „Zmierzch Tuaregów” — film dokumentalny prod. szwajcarskiej

13:00 „Bariery” — program publicystyczny

13:30 Telewizyjny koncert życzeń dla honorowych krwiodawców

14:00 „Za kierownicą”

14:30 „Żołnierski obowiązek” — wojskowy program dokumentalny

15:00 Antologia dramatu powszechnego — Alfred de Musset „Lorenzaccio”. Reż. Laco Adamik i Agnieszka Holland. Występują: Jerzy Stuhr, Jerzy Radziwiłowicz, Jerzy Goliński, Anna Polony, Mieczysłąw Banasik i inni.

17:15 Teleexpress

17:30 Losowanie Dużego Lotka

17:40 „Kram” — magazyn konsumenta

18:10 Studio Sport — halowe mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce

19:00 Dobranoc — „Opowiadania z Doliny Muminków”

19:10 „Z kamerą wśród zwierząt” — „Rozmowy o ptakach” (1)

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 „Żandarm na emeryturze” — komedia prod. francuskiej. Reż. – Jean Girault. Występują: Louis de Funès, Claude Gensac, Michel Galabru, Jean Lefebvre, Christian Marin, Guy Grosso, Michel Modo, France Rumilly i inni.

21:40 „Czas” — magazyn publicystyczny

22:10 „Siedem dni na świecie”

22:20 DT — wiadomości

22:30 Sportowe rytmy tygodnia — Mistrzostwa Świata w narciarstwie klasycznym oraz kronika zimowej Uniwersjady

23:30 Kino nocne: „Via Mala” (1) — film fabularny prod. RFN

Program 2

13:25 Nauczycielski Uniwersytet Radiowo-Telewizyjny (powtórzenie)

Sobota w „Dwójce”

14:55 Powitanie

15:00 „Halo komputer”

15:30 „Świat jest teatrem” (1)

16:25 „Spektrum” — program popularnonaukowy

17:05 „Fakty i legendy” — „Twierdza”

17:30 „Wideo, czyli 2 + 1” — program rozrywkowy

18:00 Program lokalny

18:30 „Alfa i omega”

19:30 Dziennik Telewizyjny (dla niesłyszących)

20:00 Koncert OIRT — Sofia 1986

21:00 „Ekran szczerości” — „Alternatywy 87” (2)

21:30 „Tydzień w polityce” — komentuje Karol Szyndzielorz

21:40 Literatura i ekran: „Czarodziejska góra” — film prod. RFN

22:35 „Pitaval filmowy” — „Demon zła, grzechu i śmierci”

22:55 „30 lat minęło — jazz w Stodole”

23:45 Wieczorne wiadomości

Wojtek ogląda dziś komedię „Żandarm na emeryturze”

Wolna sobota, 21 lutego 1987 roku. Za oknem mróz szczypie w policzki, na klatce schodowej czuć chłód, ale w domu powoli robi się przyjemnie ciepło. Kaloryfer grzeje jak należy, herbata paruje w szklance, a w telewizorze znów pojawia się Louis de Funès. Wojtek do dziś nie potrafi powiedzieć, czy to właśnie żeliwny grzejnik czy raczej francuski komik sprawiał, że ten wieczór był tak komfortowy. Pewne jest jedno: gdy w ramówce widniał tytuł „Żandarm na emeryturze”, trzeba było być „na posterunku” przed ekranem.

Telewizja Polska sięgała po filmy o żandarmie z Saint-Tropez regularnie i bez skrupułów. Która to już powtórka? Tego nikt dokładnie nie liczył. I nikt nie narzekał. De Funès w roli sierżanta Cruchota był jak stary znajomy. Wiadomo było, czego się spodziewać, a mimo to śmiało się tak samo jak przy pierwszym seansie. Jego nerwowe tiki, wybuchy złości i absolutna niezdolność do spokojnego przejścia na emeryturę trafiały w punkt także u widzów nad Wisłą.

Fabuła tej części serii zaczyna się właśnie od emerytury całej załogi posterunku Żandarmerii Narodowej w Saint-Tropez. Młodsi przejmują służbę, a Cruchot musi odnaleźć się w nowej roli – bez munduru, bez rozkazów i bez codziennego chaosu. Przymusowa bezczynność w luksusowej willi żony szybko zaczyna go uwierać. Kiedy odwiedzają go dawni koledzy – Gerber i Merlot – a ten ostatni przynosi wieść o utracie pamięci przez Fougasse’a, decyzja może być tylko jedna. Stare mundury znów idą w ruch, bo przecież żandarmem jest się przez całe życie.

Tego typu sobotnie wieczory miały w sobie coś kojącego. Nawet jeśli świat za oknem był szary i zimny, a codzienność PRL-u daleka od klimatów francuskiego Saint-Tropez, to przez półtorej godziny można było przenieść się gdzie indziej. Pośmiać się bez zobowiązań, zapomnieć o kartkach, kolejkach i o poniedziałku. I właśnie dlatego Wojtek, niezależnie od liczby powtórek, zawsze meldował się przed telewizorem – bo Cruchot był niezawodny, a śmiech w sobotni wieczór był wtedy na wagę złota.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *