22 lutego 1967: Środa przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na środę 22 lutego 1967 r. Dziś warto obejrzeć kultowy program Macieja Zimińskiego – Klub Pancernych.

10:00 „Potwór” — film prod. USA z serii „Święty”

11:55 Fizyka dla klas VIII — Opór elektryczny

15:55 „Na opolskiej ziemi”

16:20 „Przypominamy, radzimy”

16:30 Polska Kronika Filmowa

16:55 Dziennik

17:00 „Klub Pancernych”

17:25 Estrada poetycko-muzyczna

17:50 Wszechnica TV: „Za kierownicą”

18:20 „Wiem wszystko” — teleturniej

18:50 „Warszawskie kontrapunkty”

19:20 Dobranoc

19:30 Dziennik

20:00 „Rozmaitości kulturalne”

20:15 „Potwór” — film prod. USA z serii „Święty”

21:05 „Światowid” — przegląd wydarzeń międzynarodowych

21:35 Mały Teatr Telewizji: Wiesław Rogowski „Tariki”. Reż. – Juliusz Burski. Występują: Zdzisław Krauze, Eugeniusz Wałaszek i Marian Nosek.

22:25 Dziennik

Wojtek ogląda dziś „Klub Pancernych”

W środę 22 lutego 1967 roku telewizja znów zrobiła coś, co dziś trudno byłoby sobie wyobrazić. Zamiast biernego oglądania – zaproszenie do działania. Zamiast konkursu z nagrodami – poczucie misji. Zamiast migającego obrazka – wspólnota. „Klub Pancernych” nie był zwykłym programem dla dzieci. Był zjawiskiem.

Prowadzony przez Macieja Zimińskiego – tego samego, który kilka lat później stanie się twarzą „Ekranu z bratkiem” – narodził się niemal równolegle z emisją kultowego serialu „Czterej pancerni i pies”. I to nie był przypadek. Serial rozpalił wyobraźnię dzieciaków w całej Polsce. Do redakcji Telewizji Dziewcząt i Chłopców zaczęły napływać listy: o podwórkowych załogach, o „Rudych” zbudowanych z wózków i skrzynek, o Sztabach, które planowały akcje z powagą godną dorosłych. Telewizja nie zgasiła tego ognia. Przeciwnie – dolała do niego benzyny.

„Klub Pancernych” był odpowiedzią na autentyczną potrzebę. Program, który namawiał dzieci, by dbały o przyrodę, sprzątały podwórka, ćwiczyły kondycję, opiekowały się zwierzętami i – co dziś brzmi jak z innej epoki – walczyły z chuligaństwem. Każda załoga musiała mieć swojego Szarika. Najczęściej był to pies, ale bywało różnie. Czasem rolę Szarika pełnił kot, królik, świnka morska albo chomik. A czasem – i to podobno zdarzało się najrzadziej – mianowano nim koleżankę z podwórka. Regulamin był elastyczny, ale duch programu nie podlegał negocjacjom.

Ekran z bratkiem – złoty wiek telewizji dziecięcej z pasją

Ekran z bratkiem to złoty wiek polskiej telewizji dla dzieci i młodzieży. Poznaj historię programu Macieja Zimińskiego, który kształtował całe pokolenie.

Jeden z pierwszych rozkazów był prosty i bardzo życiowy: ocieplamy psie budy na zimę. Zadanie wykonane wzorowo. Na piątkę. I to nie w szkolnym dzienniku, tylko w realnym świecie. Potem było trudniej. Dzieci zaczęły odnajdywać weteranów walk o wyzwolenie Polski, spisywać ich wspomnienia, słuchać historii, których nie było w szkolnych podręcznikach. W sumie dotarto do trzech tysięcy byłych pancernych i pięciu tysięcy odznaczonych bojowymi medalami. Jak na „program dla dzieci” – wynik imponujący.

Inne zadanie: ustalić datę wyzwolenia swojej miejscowości i opisać pierwszy dzień wolności. Rozmowy z rodzicami, strzępki wspomnień, obrazy sprzed lat. Dzieci patrzyły na swoje wsie i miasteczka inaczej – porównywały, analizowały, zaczynały rozumieć, że teraźniejszość ma swoje korzenie.

Zadań ze Sztabu było mnóstwo. Konkursy sprawnościowe. „Rozpoznanie terenu”, czyli zbieranie numerów alarmowych do Milicji, Pogotowia, Straży Pożarnej czy Pogotowia Energetycznego. Zakładanie podwórkowej łączności. Porządkowanie placów zabaw. A na deser – zadanie specjalne: pomoc pułkownikowi Januszowi Przymanowskiemu w wymyślaniu nowych przygód załogi „Rudego”.

Dziś moglibyśmy powiedzieć, że to była propaganda. I pewnie mielibyśmy rację. Ale to była propaganda podszyta czymś, czego bardzo brakuje współczesnej telewizji: zaufaniem do dzieci i wiarą w ich sprawczość. „Klub Pancernych” uczył, że można być małym, a jednak robić rzeczy wielkie. I że telewizja nie musi tylko mówić. Może też słuchać.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *