23 lutego 1986: Niedziela przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na niedzielę 23 lutego 1986 r. Dziś warto obejrzeć Teleranek oraz film z serii Jack Holborn.

Program 1

07:30 Program dnia

08:20 „Tydzień” — magazyn rolniczy

09:00 Dla młodych widzów — „Teleranek” oraz film z serii „Jack Holborn”

10:30 DT — wiadomości

10:35 „Miłośnicy przyrody” (4) — serial przyrodniczy prod. angielskiej

11:05 „Następny proszę” (7) — serial prod. angielskiej

11:55 „Siedem anten” — program publicystyczno-rozrywkowy

12:40 Telewizyjny Koncert Życzeń

13:25 „Świat z bliska”

13:55 Kraj za miastem — „Kapelusz spod złotej strzechy”

14:20 Wszystko albo nic (1)

15:00 DT — wiadomości

15:05 Teatr Młodego Widza: W. Olek „Helenka”

16:00 Wszystko albo nic (2)

16:35 Studio 1

18:20 „Antena” — informacje o programach telewizyjnych

19:00 Wieczorynka

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 „Niespokojne serca” (3) — serial obyczajowy prod. francuskiej

20:55 „Pegaz” — magazyn aktualności kulturalnych

21:40 Sportowa niedziela

22:35 Roberto Blanco i jego goście (2) — program rozrywkowy TV RFN

23:30 DT — wiadomości

Program 2

09:50 Film dla niesłyszących: „Niespokojne serca” (3)

10:55 Widzę cel (2)

11:55 Powitanie

12:00 Kwadrans z Hejnałem

12:15 DT — wiadomości

12:20 „Jutro poniedziałek” — magazyn rodzinny

12:50 Kino familijne: „Robin Hood” (7) — serial prod. angielskiej

13:45 „Wcielenia” — Ludmiła Gurczenko

14:20 Zwierzęta w kamerze

14:45 Rozmowy przy fortepianie z Gustawem Lutkiewiczem

15:25 Z Moskwy do Władywostoku

16:00 „Szary Wilk – życie Dżyngis-Chana” (3) — serial historyczny prod. japońsko-chińskiej

17:10 Z Moskwy do Władywostoku

17:45 Studio Sport

18:30 Z Moskwy do Władywostoku

19:00 Wywiady Ireny Dziedzic

19:30 Dziennik Telewizyjny (dla niesłyszących)

20:00 Sport w „Dwójce”

21:00 Z Moskwy do Władywostoku

21:35 „Życie Kamila Kuranta” (4) — serial prod. polskiej. Reż. – Grzegorz Warchoł. Występują: Krzysztof Pieczyński, Dorota Kamińska, Jan Krzyżanowski, Andrzej Żółkiewski, Karol Strasburger, Grażyna Leśniak i inni.

22:30 Wieczorne wiadomości

22:35 Na pięć minut przed zaśnięciem — Kompetencje Polaka

Wojtek ogląda dziś „Teleranek” i film „Jack Holborn”

Kolejna niedziela lutego 1986 roku. Za oknem jeszcze zima, a w domu charakterystyczny, niedzielny spokój. Punktualnie o 9-tej w telewizorze pojawia się znajoma czołówka „Teleranka”, programu, który miał w sobie coś z rytuału. Bo niedziela bez „Teleranka” była jak niedziela bez rosołu – niby się dało, ale po co?

Tadeusz Broś jak zwykle prowadził widzów pewną, spokojną ręką przez stałe rubryki. Było wszystko to, do czego młodzi widzowie byli już przyzwyczajeni: informacje, ciekawostki, trochę świata, trochę zabawy, trochę wychowania. „Teleranek” nie krzyczał do widzów, nie przyspieszał niczego na siłę. Ten program po prostu był.

A potem przychodził moment najważniejszy. Ten, na który czekało się od samego początku programu. Film dla młodzieży. Tym razem Telewizja Polska sięgnęła po produkcję z RFN – serial „Jack Holborn”. Dla wielu młodych widzów była to prawdziwa przygoda w czystej postaci.

Historia trzynastoletniego chłopca z tajemniczą przeszłością od pierwszych minut wciągała bez reszty. Jack, znaleziony jako niemowlę na schodach klasztoru w londyńskim Holborn, nosił jedyną pamiątkę po swoim pochodzeniu – skórzaną opaskę z imieniem. To ona stawała się kluczem do zagadki, której rozwiązania chłopak uparcie szukał.

Marzenie o morzu, o wolności i przygodzie pcha Jacka do ucieczki z narzuconego mu życia na pokład korsarskiego statku „Charming Molly”. Kapitan Sheringham, człowiek o mrocznej aurze i jeszcze mroczniejszych tajemnicach, od pierwszego spojrzenia na opaskę Jacka wie, kim jest chłopak. Ale milczy.

Serial nie traktował młodego widza ulgowo. Było piractwo, były bagna, była brutalność epoki, był wątek niewolnictwa i rodzinnej nienawiści. Był też sędzia Lord Sheringham – brat bliźniak kapitana – symbol świata porządku, prawa i hipokryzji, który z furią próbuje zniszczyć wszystko, co przypomina mu o hańbie w rodzinie.

Dla Wojtka ten niedzielny seans był czymś więcej niż tylko kolejnym odcinkiem serialu. „Jack Holborn” działał na wyobraźnię, uczył, że tożsamość nie zawsze jest dana na tacy, że prawda bywa ukryta głęboko, a droga do niej bywa bolesna i niebezpieczna. I że czasem trzeba zaryzykować wszystko, żeby dowiedzieć się, kim się naprawdę jest.

Gdy po napisach końcowych ekran powoli gasł, zostawało w Wojtku charakterystyczne uczucie lekkiego niedosytu i myśl: szkoda, że to już koniec. Ale była też pewność, że za tydzień znów będzie niedziela. Znów będzie „Teleranek”. I znów telewizja – ta jedyna, wspólna – zabierze młodych widzów w świat przygód. Takie właśnie były tamte telewizyjne niedziele. Spokojne, przewidywalne i przez to wyjątkowe.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *