24 lutego 1979: Sobota przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na sobotę 24 lutego 1979 r. Dziś warto obejrzeć film Janusza Majewskiego – Zaklęte rewiry.

Program 1

06:00 Telewizyjne Technikum Rolnicze, Radiowo-Telewizyjna Szkoła Średnia — Matematyka (sem. 2)

06:30 Telewizyjne Technikum Rolnicze, Radiowo-Telewizyjna Szkoła Średnia — Biologia (sem. 2)

12:45 Telewizyjne Technikum Rolnicze, Radiowo-Telewizyjna Szkoła Średnia — Hodowla zwierząt (sem. 4)

13:25 Telewizyjne Technikum Rolnicze, Radiowo-Telewizyjna Szkoła Średnia — Uprawa roślin (sem 4)

15:05 Program dnia

15:10 Radzimy rolnikom

15:20 Dla młodych widzów: Telewizja Młodych Kosmonautów — „Orbita”

15:50 „Obiektyw” — program województw: łódzkiego, kieleckiego, radomskiego, sieradzkiego, tarnobrzeskiego

16:10 Dziennik Telewizyjny

16:20 „Dzień dobry, tu telewizja”

16:40 Życiorysy współczesne

17:00 Studio Sport

18:10 „Szanujmy wspomnienia” — program rozrywkowy

19:00 Dobranoc

19:10 „Siódemka”

19:30 Wieczór z Dziennikiem

20:15 Spotkanie z gwiazdą

21:00 Dziennik Telewizyjny

21:15 „Zaklęte rewiry” — film fabularny prod polskiej. Reż. – Janusz Majewski. Występują: Marek Kondrat, Roman Wilhelmi, Roman Skamene, Cestimir Randa, Michał Pawlicki i inni.

22:50 Mała antologia kabaretu — „Banda” odc. 8 (lata 1931-1934)

Program 2

15:15 Program dnia

15:20 Kino TDC: „Sekrety kina” oraz film fabularny prod. USA „Lassie” – odc. pt. „Zabłąkana rodzina”

16:20 Dla młodych widzów: „Latający Holender”

16:50 Klub jazzowy Studia Gama — „Złota Tarka ’79” (2)

17:30 „Świerszcz za kominem” — film fabularny prod. bułgarskiej

19:10 „Premiery”

19:30 Wieczór z Dziennikiem

20:15 „Maja z wyspy sztormów” — odc. 5 pt. „Ciężka zima – rok 1860” — film fabularny prod. fińsko-szwedzkiej

21:15 Teatr Wspomnień: Antoni Czechow „Spóźnione kwiaty”. Reż. – Anatolij Nall. Występują: Marta Lipińska, Andrzej Antkowiak, Stanisław Jasiukiewicz, Irena Horecka, Maria Żabczyńska i inni.

22:50 Opera miesiąca: Giuseppe Verdi „Rigoletto” (2)

Wojtek ogląda dziś film „Zaklęte rewiry”

Sobotni lutowy wieczór, 24 lutego 1979 roku. Za oknem zima jeszcze trzymała, w domu ciepło, a na ekranie – dylemat, który dziś brzmi niemal nieprawdopodobnie. „Dwójka” proponuje sztukę Antoniego Czechowa, „Jedynka” – film Janusza Majewskiego „Zaklęte rewiry”. I to jest ten moment, w którym warto rozprawić się z obiegową opinią, że w PRL-u nie było wyboru. Był. Zwłaszcza w złotych latach 70., kiedy sobotni wieczór potrafił zmusić widza do prawdziwej decyzji. Wojtek wybrał kino.

Decyzja nie była przypadkowa. Wcześniej, w tygodniku „Ekran”, Wojtek czytał bardzo dobrą recenzję „Zaklętych rewirów”. Krytycy chwalili wszystko, co w kinie najważniejsze: aktorstwo – z wybitnymi kreacjami Romana Wilhelmiego i młodego jeszcze Marka Kondrata – ale też scenariusz, reżyserię i niezwykłą spójność świata przedstawionego. Podkreślano uniwersalność tej opowieści: zamknięte środowisko hotelowej restauracji jako model społeczeństwa, z hierarchią, przemocą symboliczną i bardzo realnym okrucieństwem. Dla nastolatka wychowanego na telewizji PRL taka recenzja była zaproszeniem. I obietnicą, że to nie będzie zwykły seans.

Film Majewskiego wciąga od pierwszych minut. Historia Romana Boryczki – chłopaka, który zaczyna jako pomywacz i krok po kroku wspina się po szczeblach hotelowej drabiny – okazuje się czymś znacznie więcej niż opowieścią o robieniu kariery. To brutalna lekcja mechanizmów władzy, konformizmu i ceny, jaką płaci się za awans. Restauracja hotelu „Pacyfik” jest światem bez litości: jedni depczą innych, by nie zostać zdeptanymi. Fornalski Wilhelmiego przeraża nie dlatego, że jest jednoznacznie zły, ale dlatego, że jest logicznym produktem tego systemu. A Romek, grany przez Kondrata, zmienia się na naszych oczach – i ta zmiana boli najbardziej.

Szczególnie mocno wybrzmiewa finał, gdy Roman sam zaczyna zachowywać się jak ci, którymi kiedyś pogardzał. Policzek wymierzony pikolakowi Rudkowi to symboliczny moment przejścia na „drugą stronę”. I właśnie wtedy film zadaje pytanie najtrudniejsze: czy da się awansować, nie tracąc siebie? „Zaklęte rewiry” nie dają łatwych odpowiedzi. Zostawiają widza z niepokojem, który długo nie mija po napisach końcowych.

Dlatego ten sobotni wybór Wojtka z 1979 roku wydaje się dziś tak znaczący. Nie Czechow – choć wielki – ale polski film, który mówi o sprawach uniwersalnych, a jednocześnie boleśnie aktualnych.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *