Program 1
08:00 „Tydzień na działce”
08:20 „Na zdrowie” — program rekreacyjny
08:55 Program dnia
09:00 Kino Teleferii: „Przygody dobrodusznego smoka” — serial prod. węgierskiej — „Siedem życzeń” (III) – „Być dorosłym” — serial polski
10:20 VIII Światowy Festiwal Polonijnych Zespołów Folklorystycznych — Rzeszów ’89
10:40 „Stare, nowe, najnowsze”
11:25 „Wilanów w Powstaniu Warszawskim” — wojskowy program historyczny
12:05 „Śladami Odyseusza” (VI) — „Charybda i Scylla” — „Calipso” — filmy dokumentalne prod. francuskiej
12:45 Telewizyjny Teatr Prozy z cyklu: „Mówi Chandler” — „Długie pożegnanie” (I). Reż. – Stefan Szlachtycz. Występują: Witold Pyrkosz, Jan Tesarz, Olgierd Łukaszewicz, Izabella Lipka i inni.
14:00 „Premie i premiery” — recital Sinnitty
14:30 Komedie, komedie, komedie… „Milion za Laurę”. Reż. – Hieronim Przybył. Występują: Bogdan Baer, Irena Szewczyk, Tadeusz Ross, Włodzimierz Nowak, zespół No To Co i inni.
16:05 Losowanie Dużego Lotka
16:15 „Butik”
16:45 Teleexpress
17:00 Sport — Mistrzostwa Świata na żużlu z Leszna — Puchar Europy w lekkiej atletyce
19:00 Dobranoc — „Przygód kilka wróbla Ćwirka”
19:10 Z kamerą wśród zwierząt — „Leśni akrobaci”
19:30 Dziennik Telewizyjny
20:05 Sobotni seans filmowy: „Rozległa kraina” — film fabularny prod. francusko-austriackiej. Reż. – Luc Bondy. Występują: Michel Piccoli, Bulle Ogier, Milena Vukotic i inni.
21:45 „Tydzień w polityce” — komentuje Karol Szyndzielorz
21:55 Teatr Telewizji — Jarosław Hasek „Spotkania ze Szwejkiem” (IV) — „Feldkurat Kutz ma kaca”. Reż. – Paweł Trzaska. Występują: Roman Kłosowski, Adam Ferency, Marek Kondrat i inni.
22:15 Telewizyjny przegląd sportowy
22:35 Piknik Country — Mrągowo ’89 — dzień pierwszy
23:40 Telegazeta
23:45 Kino sensacji: „Zabójstwo bez zapłaty” — film prod. japońskiej. Reż. – Kiuji Eukasaka.
01:50 Zakończenie programu
Program 2
10:15 Trzy godziny z TV Katowice
13:15 „Konkurs 5 milionów”
14:00 „W świecie ciszy” — program dla niesłyszących
14:25 Telewizyjny Koncert Życzeń
14:55 Powitanie
15:00 „Ordy” — „Alfred Wegener Dryfowanie kontynentów” — serial prod. japońskiej
15:25 „Spektrum” — program popularnonaukowy
16:40 „Afrykańskie wodopoje” — film przyrodniczy prod. USA
16:05 „Zielony świat” — „Filozofia przyrody”
16:35 „Wszechobecne mięczaki” (I) — film przyrodniczy prod. RFN
16:45 „Dom XXI wieku” — „Konstrukcje”
17:05 „Konwój”
17:45 „Chodzież ’89” — warsztaty jazzowe
18:00 Kronika
18:30 „Wielka gra” — teleturniej
19:15 „Bisy Pepe Romero” — recital gitarowy
19:30 „Alfa i omega”
20:00 Sport — Puchar Europy w lekkiej atletyce
21:00 Fama ’89 — reportaż
21:30 Panorama dnia
21:45 „Chateavallon” (13) — serial prod. francuskiej
22:40 Komentarz dnia
Wojtek ogląda dziś komedię „Milion za Laurę”
Sobotni wieczór, 5 sierpnia 1989 roku. Na antenie Jedynki kolejny seans w cyklu „Komedie, komedie, komedie…”. Tym razem „Milion za Laurę” – film, o którym trudno powiedzieć, by trafił do kanonu tych niezapomnianych, kultowych polskich komedii, które po latach nadal ogląda się z uśmiechem. Nie był to ani „Miś”, ani „Rejs”, ani nawet „Nie ma róży bez ognia”. A jednak Wojtek usiadł przed telewizorem, jakby coś go przyciągnęło. Prawdę mówiąc – nie tyle coś, co ktoś. Irena Szewczyk.
Wojtek pamiętał ją z serialu „Daleko od szosy” – ballady o wiejskim chłopaku, który próbuje odnaleźć swoje miejsce w miejskim świecie. Tam Szewczyk miała w sobie coś autentycznego, szczerego, może nawet kruchość połączoną z uporem. I właśnie dlatego, dla niej, Wojtek postanowił dać szansę tej komedii, choć przeczucie mówiło, że nie będzie to film, który wryje się w pamięć.
Fabuła? Trochę kryminału, trochę absurdu, trochę muzyki, trochę romansu – jakby wszystko pomieszane w jednym garnku, ale bez wyraźnego smaku. Były momenty zabawne, owszem, ale zabrakło tego czegoś, co sprawia, że film zostaje z człowiekiem na dłużej. Gdyby nie obecność Ireny Szewczyk pewnie już po pół godzinie Wojtek przerzuciłby się na coś innego. Ale oglądał do końca. Może z nadzieją, że coś się rozwinie. A może z sentymentu, bo przecież w sierpniu ’89 wszystko już pachniało zmianą. I nawet przeciętne filmy miały w sobie jakiś nieuchwytny posmak końca epoki.
Tamte sobotnie wieczory miały jeszcze coś, czego dziś próżno szukać – pewien rytuał. W telewizji nie było wtedy za wiele pozycji do wyboru, ale właśnie dlatego człowiek dawał szansę rzeczom, które dzisiaj jednym kliknięciem odrzuciłby w kąt. Oglądało się nie tylko film, ale i aktorów. Twarze znane, znajome. Twarze, które mówiły coś więcej niż słowa z ekranu. I Irena Szewczyk była właśnie jedną z takich twarzy – cichych, ale zapamiętanych.
Nie, „Milion za Laurę” nie trafił do złotej kolekcji polskiego kina. Ale tego sierpniowego popołudnia dał Wojtkowi chwilę z przeszłości. I czasem to wystarczy. Bo przecież nie każdy film musi być wielki. Czasem wystarczy, że jest i że przypomina o czymś, co kiedyś czuło się mocniej.
Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!







