Program popularnonaukowy „Sonda”, emitowany w latach 1977–1989, był jednym z najbardziej niezwykłych zjawisk w polskiej telewizji drugiej połowy XX wieku. Audycję stworzyli i prowadzili Andrzej Kurek oraz Zdzisław Kamiński – duet, który potrafił opowiadać o nauce w sposób jednocześnie przystępny, błyskotliwy i prowokujący do myślenia.
„Sonda” nie była jednak zwykłym programem edukacyjnym. Zamiast szkolnego wykładu widzowie dostawali żywą dyskusję, często pełną sporów, ironii i zderzania różnych punktów widzenia. Dzięki temu nauka przestawała być suchą teorią, a stawała się fascynującą opowieścią o świecie, technologii i przyszłości.
W realiach Polski Rzeczpospolitej Ludowej, gdzie dostęp do zachodnich technologii był ograniczony, widzowie mogli zobaczyć komputery, nowoczesne samochody, eksperymentalne wynalazki czy wizje przyszłości, które w tamtym czasie były jak science fiction.
Fenomen „Sondy” wynikał nie tylko z doboru tematów. Równie ważna była jej charakterystyczna forma: dynamiczny montaż, sugestywna muzyka, archiwalne materiały filmowe i przede wszystkim niezwykła chemia między prowadzącymi. Niestety historia programu zakończyła się tragicznie. Śmierć Kurka i Kamińskiego w 1989 roku zamknęła jeden z najbardziej wyjątkowych rozdziałów w dziejach polskich mediów.
Jak powstała „Sonda”?
Korzenie programu „Sonda” sięgają połowy lat 70. W Telewizji Polskiej zaczęto wtedy zastanawiać się nad odświeżeniem oferty popularnonaukowej. Dotychczasowy sztandarowy program „Eureka” coraz częściej uznawano za zbyt statyczny i akademicki. Telewizja potrzebowała czegoś nowego – audycji, która nadążałaby za tempem rozwoju technologii i potrafiła przyciągnąć widza przed ekran.
Jedną z osób, które najmocniej pchnęły projekt do przodu, była Zofia Żukowska. Wspólnie z Markiem Siudymem zaczęła pracować nad koncepcją programu bardziej dynamicznego i atrakcyjnego wizualnie.
Przełom nastąpił w dość nieoczekiwanym momencie. Andrzej Kurek, z wykształcenia fizyk, natrafił w ambasadzie brytyjskiej na nagrania programu „Tomorrow’s World” produkowanego przez BBC. Dynamika brytyjskiej audycji zrobiła na nim ogromne wrażenie. Kurek uznał, że podobny styl można spróbować przenieść na grunt polskiej telewizji.
Pomysł programu dojrzewał w różnych miejscach, także poza telewizyjnymi gabinetami. Jednym z nich była warszawska kawiarnia „Kaprys”, gdzie podczas jednej z burz mózgów narodziła się nazwa audycji – „Sonda”. Miała symbolizować docieranie do nieznanych obszarów wiedzy, tak jak naukowa sonda badająca nieznany teren.
Pierwszy odcinek „Sondy” wyemitowano 8 września 1977 roku o godzinie 18:20 na antenie TVP1. Co ciekawe, wcale nie wystąpił w nim jeszcze kultowy duet prowadzących. Obok Andrzeja Kurka pojawiła się Wanda Konarzewska. Już w tym debiutanckim wydaniu pojawiły się tematy, które pokazywały ambicje programu: misje kosmiczne Voyager, roboty przemysłowe oraz wulkany podmorskie.
Dopiero od trzeciego odcinka do zespołu dołączył Zdzisław Kamiński, nazywany przez znajomych „Dankiem”. Właśnie wtedy narodził się duet, który przez następne dwanaście lat będzie jednym z najbardziej charakterystycznych w historii polskiej telewizji.
W kolejnych latach program kilka razy zmieniał swoje miejsce w ramówce. Od 3 października 1978 roku „Sondę” można było oglądać we wtorki o 17:50, a od 4 września 1980 roku powróciła do czwartkowej ramówki o 18:20. Zdarzało się jednak, że z powodu zmian w ramówce czy wakacyjnych przerw odcinki emitowane były w środy lub piątki.
Sama formuła programu również stopniowo ewoluowała. Początkowo przypominał on bardziej klasyczny magazyn studyjny z udziałem gości. Z czasem jednak zrezygnowano z zapraszania ekspertów. Kurek i Kamiński zaczęli przygotowywać się do tematów samodzielnie, a sednem programu stał się ich dynamiczny, czasem wręcz teatralny spór. Dzięki temu „Sonda” zyskała lekkość i tempo, które sprawiały, że nawet skomplikowane zagadnienia naukowe stawały się zrozumiałe dla masowej publiczności.
Architekci dyskusji: Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński
Sukces programu „Sonda” był w ogromnej mierze zasługą dwóch jego prowadzących. Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński stworzyli na ekranie duet, który do dziś uznawany jest za jeden z najbardziej charakterystycznych w historii telewizji.
Kurek, urodzony w 1947 roku, był absolwentem Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Fascynowała go technologia i przyszłość. Często z prawdziwą pasją opowiadał o nowych wynalazkach, kosmosie czy komputerach, które w tamtych czasach dla wielu widzów były jeszcze niemal egzotyką.
Z kolei Kamiński, rocznik 1946, ukończył Wydział Handlu Zagranicznego w Szkole Głównej Planowania i Statystyki. Dzięki temu patrzył na świat nauki z zupełnie innej perspektywy. Interesowały go koszty, opłacalność i praktyczne skutki nowych technologii. Tam, gdzie Kurek widział obietnicę postępu, Kamiński potrafił dostrzec zagrożenia, ograniczenia albo zwyczajną ekonomiczną nieopłacalność.
Ten kontrast był sercem całego programu. W każdym odcinku „Sondy” dochodziło do swoistego pojedynku na argumenty. Kurek zwykle przedstawiał wynalazek jako wielką szansę dla ludzkości, a Kamiński z typową dla siebie ironią punktował jego słabe strony – od komplikacji technicznych po wpływ na środowisko czy społeczeństwo.
Co ważne, prowadzący nie próbowali na siłę dojść do wspólnego wniosku. Bardzo często program kończył się bez jednoznacznej odpowiedzi. I właśnie w tym tkwiła jego siła. Widz sam musiał zdecydować, kto miał rację. Taka forma nie tylko bawiła, ale też uczyła krytycznego myślenia.
Za kulisami programu pracowało oczywiście więcej osób. Duże znaczenie mieli m.in. Marek Siudym oraz Tomasz Pyć, którzy współtworzyli scenariusze i czuwali nad realizacją. W czasach, gdy dostęp do zagranicznych materiałów był ograniczony, potrafili zdobywać filmy i informacje z ambasad czy ośrodków naukowych. Dzięki temu „Sonda” mogła pokazywać widzom technologie, o których w Polsce jeszcze nie słyszano.
O czym była „Sonda”? Od mikroprocesorów po podbój kosmosu
Program „Sonda” poruszał niezwykle szeroki wachlarz tematów. Twórcy starali się nadążać za tempem technologicznej rewolucji lat 70. i 80., dlatego w każdym odcinku skupiano się na jednym konkretnym zagadnieniu. Dzięki temu widzowie mogli naprawdę zrozumieć, jak działają nowe technologie i dlaczego mogą zmienić świat.
Rewolucja informatyczna i pierwsze komputery
Na początku lat 80. komputer w Polsce był prawdziwą rzadkością. Urządzenia tego typu znajdowały się głównie w instytutach naukowych, a przeciętny widz znał je najwyżej z gazet lub filmów. Nic więc dziwnego, że temat komputeryzacji bardzo często pojawiał się w „Sondzie”. Dużą rolę odegrał tu Andrzej Kurek, który fascynował się informatyką.
W programie prezentowano pierwsze komputery osobiste, m.in. ZX Spectrum, który Kurek kupił za własne pieniądze w Wielkiej Brytanii. Prowadzący przekonywali, że dzieci, które nie nauczą się obsługi komputerów, mogą w przyszłości zostać „analfabetami jutra”.
Widzowie mogli też usłyszeć o technologiach, które dziś są oczywistością. „Sonda” tłumaczyła, czym jest projektowanie wspomagane komputerowo (CAD), jak powstaje grafika komputerowa oraz jak zmieniają się sposoby zapisu danych – od taśm magnetycznych po coraz nowocześniejsze dyski i systemy baz danych.
Przełomy w technologiach audio-wideo
Dla wielu Polaków „Sonda” była pierwszym miejscem, gdzie mogli zobaczyć sprzęt przyszłości. W czasach, gdy w większości domów królowały magnetofony kasetowe, program pokazywał technologie, które dopiero miały podbić świat.
Jednym z takich momentów była prezentacja płyty kompaktowej Compact Disc. W 1983 roku w odcinku „Plaster rzeczywistości” pokazano cyfrowy nośnik odczytywany laserem – coś, co dla wielu widzów wyglądało niemal jak technologia z filmu science fiction.
Dużo emocji budziła też tzw. wojna formatów wideo. W odcinku „Video ’83” prowadzący porównywali systemy VHS, Betamax oraz Video 2000, analizując ich możliwości techniczne i próbując przewidzieć, który z nich wygra walkę o rynek.
W programie pojawiały się również tematy związane z rozwojem telekomunikacji. Pokazywano pierwsze telefony z klawiaturą zamiast klasycznej tarczy oraz wyjaśniano, jak w przyszłości mogą działać cyfrowe centrale telefoniczne.
Kosmos i fizyka teoretyczna
Od samego początku ważnym elementem programu była tematyka kosmiczna. Twórcy „Sondy” regularnie śledzili postępy eksploracji kosmosu, omawiając misje takie jak Voyager czy Pioneer. Sporo miejsca poświęcano także przygotowaniom do lotów promów kosmicznych.
Widzowie mogli dowiedzieć się, czym są czarne dziury, jak powstają supernowe albo gdzie kończy się wpływ Słońca w przestrzeni kosmicznej. Co ważne, nawet bardzo skomplikowane zagadnienia starano się tłumaczyć w prosty sposób, często przy pomocy obrazowych porównań czy eksperymentów. Dzięki temu idee związane z teoriami Alberta Einsteina czy mechaniką kwantową stawały się zrozumiałe także dla widzów, którzy na co dzień z nauką nie mieli wiele wspólnego.
Jeden z pamiętnych odcinków – „Plaster rzeczywistości”
Jednym z odcinków „Sondy”, który szczególnie zapadł widzom w pamięć, był „Plaster rzeczywistości”, wyemitowany 5 kwietnia 1984 roku. Tematem programu była wtedy technologia, która dopiero zaczynała pojawiać się na świecie – płyty kompaktowe Compact Disc.
Dla widzów w Polsce była to prawdziwa ciekawostka. W większości domów królowały jeszcze magnetofony kasetowe i klasyczne płyty winylowe, a tymczasem Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński opowiadali o cyfrowym nośniku odczytywanym laserem.
W odcinku pokazano historię zapisu dźwięku – od płyt gramofonowych po zupełnie nową technologię CD. Prowadzący tłumaczyli również, jak działa zapis laserowy i dlaczego może on zrewolucjonizować nie tylko muzykę, ale także przechowywanie danych komputerowych.
Entuzjastycznie nastawiony Kurek widział w nowym wynalazku ogromny krok w przyszłość, podczas gdy Kamiński podchodził do tematu z typowym dla siebie dystansem i próbował spojrzeć na technologię z bardziej praktycznej strony.
[Marek Kurek] No i wreszcie — czekaliśmy jakieś 5 lat kiedy odbyła się pierwsza prezentacja tego typu płyty. Ale tamta była inna — oparta na innej zasadzie i praktycznie okazała się technologicznym niewypałem. A oto w tej chwili pojawiła się wreszcie — plasterek z zapisanym obrazem telewizyjnym, który ma znaczenie handlowe, to znaczy w krajach Europy Zachodniej tego typu płyta w specjalnych odtwarzaczach zaczyna współpracować z barwnym telewizorem.
[Zdzisław Kamiński] To co dla użytkownika jest najistotniejsze, to że ta płyta, którą trzymasz w ręku, nawet gdybyś drugą rękę położył z wierzchu, po prostu się nie niszczy. Czułość tej płyty na zniszczenia w stosunku do tradycyjnej, którą znamy – gramofonowej, jest w ogóle nieporównywalna. A to jest właśnie taka płyta, którą już pokazywaliśmy w grudniu, ten słynny compact disc do notowania utworów muzycznych. Po prostu płyta gramofonowa, ale nowej generacji, która me też tę samą zaletę. Dzięki specjalnemu systemowi notowania i pokrycia tej płyty ochronną warstwą, okazuje się, że jest ona prawie niewrażliwa na różnego rodzaju mechaniczne uszkodzenia. Co więcej — jakość dźwięku jest po prostu niezrównana.
— „Sonda” – odcinek pt. „Plaster rzeczywistości” – 05.04.1984 r.
Właśnie takie momenty najlepiej pokazywały siłę programu. „Sonda” była rozmową o przyszłości, czasem pełną entuzjazmu, czasem sceptyczną, ale zawsze prowadzoną tak, by widz mógł sam wyrobić sobie zdanie.
Jak realizowano „Sondę” w warunkach niedoboru?
Tworzenie programu „Sonda” w realiach Telewizji Polskiej lat 70. i 80. wymagało nie tylko wiedzy i pomysłów, ale też ogromnej pomysłowości. Telewizja w tamtym czasie zmagała się z permanentnym brakiem dewiz na zakup zagranicznych materiałów oraz z niedoborem taśmy filmowej. Krótko mówiąc – trzeba było radzić sobie tym, co było pod ręką.
Do zrobienia modelu bakterii wyniosłem z domu kordonek, którego nie chciała mi wydać żona, bo trudny był do zdobycia, a mi akurat był potrzebny czerwony i niebieski.
— Zdzisław Kamiński w wywiadzie dla tygodnika „Antena”
Twórcy programu szybko nauczyli się, że ograniczenia można zamienić w atut. Zamiast kosztownych rekwizytów czy laboratoryjnego sprzętu wykorzystywali zwykłe przedmioty codziennego użytku.
Pomysłowość zamiast budżetu
Skomplikowane zjawiska fizyczne czy techniczne tłumaczono przy pomocy najprostszych rzeczy: piłeczek pingpongowych, luster, kawałków drutu czy domowych narzędzi. Dzięki temu nawet trudne zagadnienia stawały się dla widza bardziej zrozumiałe, a przy okazji program zyskiwał charakterystyczny, niemal „warsztatowy” klimat.
Co ciekawe, zespół „Sondy” często robił wszystko sam. Twórcy byli jednocześnie scenografami, magazynierami, a czasem nawet kierowcami przewożącymi sprzęt na plan.
Eksperymenty, które czasem wymykały się spod kontroli
Prowadzący – Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński – bardzo często sami przeprowadzali eksperymenty pokazywane w studiu. Nie zawsze kończyło się to zgodnie z planem.
Podczas jednego z nagrań z wykorzystaniem pompy próżniowej eksplodowały szklane naczynia, a Kurek został oblany olejem maszynowym. W innym odcinku Kamiński przypadkowo wszedł pod wiązkę lasera, co zakończyło się przypaleniem marynarki. Takie sytuacje tylko dodawały programowi autentyczności. Widzowie widzieli, że eksperymenty naprawdę się dzieją, a nie są tylko telewizyjną inscenizacją.
Telewizyjna brawura
Zdarzały się również realizacje, które jak na warunki telewizji PRL były wręcz brawurowe. Marek Siudym wspominał nagranie sceny otwierającej odcinek o ratownictwie morskim. Do realizacji wykorzystano aż trzy kamery, w tym jedną umieszczoną w helikopterze. Cała scena zakończyła się wrzuceniem Andrzeja Kurka do wody.
Materiały zdobywane po znajomości
Do 1986 roku Telewizja Polska praktycznie nie przeznaczała pieniędzy na zakup zagranicznych materiałów filmowych dla programu. Redaktorzy musieli zdobywać je na własną rękę. Pomagały w tym ambasady – szczególnie brytyjska i amerykańska – oraz różne instytuty kultury.
Choć trwała zimna wojna, taka współpraca była możliwa. Władze PRL traktowały twórców programu raczej jako „nieszkodliwych popularyzatorów nauki”, a sama audycja wpisywała się w oficjalnie wspieraną edukację społeczeństwa. Dzięki temu „Sonda” mogła pokazywać widzom technologie i wynalazki z Zachodu, często na długo zanim pojawiły się one w Polsce.
Oprawa audiowizualna „Sondy”
Jednym z elementów, które wyróżniały program „Sonda”, była jego bardzo charakterystyczna oprawa audiowizualna. Twórcy zadbali o to, aby już od pierwszych sekund widz miał poczucie, że ogląda coś nowoczesnego i innego niż typowe programy edukacyjne tamtych czasów.
Logo audycji zaprojektował sam Andrzej Kurek. Wykorzystał w nim symbol yin i yang. Miał on symbolizować dwa przeciwstawne spojrzenia na świat technologii, które w każdym odcinku reprezentowali prowadzący.
Równie rozpoznawalna była trwająca 46 sekund czołówka programu. Składała się z dynamicznie zmontowanych ujęć pokazujących: start rakiety, podział komórek, eksplozję supernowej, układy scalone, satelitarne zdjęcia cyklonu czy eksperyment z mieszaniem się oleju i wody w stanie nieważkości.
Całość dopełniała muzyka. W czołówce wykorzystano utwór „Visitation” autorstwa brytyjskiego muzyka Mike’a Vickersa. Elektroniczne brzmienie doskonale pasowało do futurystycznego charakteru programu i szybko stało się jednym z jego znaków rozpoznawczych.
Felietony emitowane w „Sondzie” czytali najbardziej rozpoznawalni polscy lektorzy tamtych lat, m.in. Jan Suzin, Lucjan Szołajski, Marek Gajewski oraz Zdzisław Szczotkowski. Ich charakterystyczne głosy wielu widzom do dziś kojarzy się z najlepszym okresem polskiej telewizji popularnonaukowej.
Czy Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński byli wizjonerami przyszłości?
Z dzisiejszej perspektywy jednym z najbardziej fascynujących elementów programu „Sonda” jest to, jak trafnie jego twórcy potrafili przewidywać kierunki rozwoju cywilizacji. Wiele technologii, które w latach 80. wyglądały jak czysta fantastyka naukowa, dziś jest częścią naszej codzienności.
Ja myślę o zupełnie innym rozwiązaniu… Po co w ogóle jeździć? Po co ludzie mają jechać do tego biura? Przecież tak na prawdę wystarczy, jeśli zamiast nich powędruje tam informacja. Niech oni sobie siedzą u siebie w domu i pracują tak jak trzeba. Może połączyć ich terminale domowe w taki sposób, żeby mogli, nie ruszając się z miejsca, robić to wszystko co robią. Idea zintegrowanego systemu informacyjnego, gdzie drogami biegnie informacja, a nie samochody osobowe! No czyż to nie jest piękne? Jako wizja.
— Andrzej Kurek w jednym z odcinków „Sondy”
Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński starali się przede wszystkim zrozumieć, w jakim kierunku rozwija się technologia i jakie konsekwencje może to mieć dla społeczeństwa. W wielu przypadkach ich prognozy okazały się zaskakująco trafne.
Powszechność Internetu
W programie pojawiały się rozważania o globalnych sieciach wymiany danych oraz o cyfrowych nośnikach informacji. Choć słowo Internet dopiero zaczynało pojawiać się w świecie nauki, prowadzący już wtedy zastanawiali się, jak może się zmienić komunikacja między ludźmi.
Miniaturyzacja technologii
W „Sondzie” wielokrotnie pojawiała się teza, że urządzenia elektroniczne będą stawały się coraz mniejsze, a jednocześnie bardziej wydajne. Dziś trudno nie dostrzec, jak bardzo te przewidywania się sprawdziły – od komputerów osobistych po smartfony.
Automatyzacja pracy
Program często pokazywał rozwój robotyki i automatycznych linii produkcyjnych. Prowadzący zastanawiali się, czy nadejdzie moment, w którym całe fabryki będą działać niemal bez udziału człowieka. Współczesność pokazuje, że ten scenariusz właśnie się realizuje.
Problemy ekologiczne
Co ciekawe, twórcy programu dość wcześnie zwracali też uwagę na kwestie środowiskowe. Ostrzegali przed skutkami zanieczyszczenia powietrza, chemizacją rolnictwa i nadmiernym zużyciem zasobów naturalnych, jednocześnie podkreślając potrzebę rozwijania czystych źródeł energii.
Kurek i Kamiński nie skupiali się wyłącznie na gotowych produktach, które można było pokazać w studiu. Starali się raczej zrozumieć mechanizmy stojące za rozwojem technologii – prawa fizyki, ekonomii i ludzkiej ciekawości świata.
Tragiczny finał: katastrofa w Brzeziu i koniec pewnej epoki
Historia programu „Sonda” zakończyła się nagle i w niezwykle tragicznych okolicznościach. 29 września 1989 roku Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński jechali do Raciborza, gdzie w zakładach „Rafako” mieli realizować kolejny odcinek programu. Tematem miały być nowoczesne technologie spawalnicze. W miejscowości Brzezie pod Raciborzem samochód Peugeot 405, którym podróżowali dziennikarze, zderzył się czołowo z nadjeżdżającą z przeciwka ciężarówką Star 200. W wypadku zginęli obaj prowadzący „Sondę”, a także kierowca samochodu Andrzej Gieysztor, znany kierowca i pilot rajdowy.
Zdzisław Kamiński i Andrzej Kurek byli osobowościami telewizyjnymi. Mogli się widzom podobać albo nie podobać. Mogli denerwować, mogli wzbudzać zachwyt, ale nigdy nie byli obojętni i nikt ich nie zastąpi.
— Tygodnik „Antena”
Według oficjalnych ustaleń śledztwa przyczyną tragedii była nadmierna prędkość Peugeota, który na zakręcie zjechał na przeciwległy pas ruchu. Przez lata krążyły różne legendy o rzekomej plamie oleju na jezdni, jednak śledczy ostatecznie wykluczyli taką możliwość.
Szczególnie poruszający był moment, w którym wiadomość o tragedii została przekazana widzom w wieczornym wydaniu „Dziennika Telewizyjnego”. Stało się to zaledwie dzień po wyemitowaniu ostatniego premierowego odcinka programu z udziałem prowadzących.
W wypadku samochodowym zginęli moi, nasi koledzy: Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński, twórcy telewizyjnej „Sondy”. (…) Andrzej Kurek miał 42 lata. Był fizykiem. (…) Zdzisław Kamiński był o rok starszy. Absolwent SGPiS (…) Znakomici telewizyjni twórcy, pełni inwencji, pełni życia.
— Krzysztof Bartnicki w wieczornym wydaniu „Dziennika Telewizyjnego” 29.09.1989 r.
Pogrzeb obu dziennikarzy odbył się na warszawskim Cmentarz w Pyrach, gdzie spoczęli obok siebie.
Ich śmierć oznaczała w praktyce koniec „Sondy”. Choć wyemitowano jeszcze kilka odcinków będących w zaawansowanej fazie produkcji, program nie miał już tej samej energii.
Dziedzictwo „Sondy” i próby kontynuacji
Wpływ programu „Sonda” na polskich widzów okazał się ogromny. W najlepszym okresie audycję oglądało nawet około 6 milionów osób, czyli blisko 30% całej telewizyjnej widowni. To wynik, który dziś wydaje się wręcz nieosiągalny dla programów popularnonaukowych.
Niestety historia archiwów programu jest dość smutna. W okresie PRL w telewizji często wykorzystywano taśmy wielokrotnie, kasując starsze nagrania, aby zrobić miejsce dla nowych produkcji. W efekcie wiele odcinków „Sondy”, zwłaszcza z końca lat 70., bezpowrotnie zniknęło.
Na szczęście część materiałów przetrwała dzięki widzom. Niektóre odcinki zostały nagrane na kasety VHS i przechowywane w prywatnych kolekcjach. Dziś wiele z nich można znaleźć w internecie – szczególnie na platformie YouTube – gdzie program odkrywają kolejne pokolenia widzów. Wybrane archiwalne odcinki przypominał także kanał TVP Nauka.
Popularność „Sondy” sprawiła, że po latach pojawiły się próby jej reaktywacji. W latach 2016–2018 Telewizja Polska emitowała program „Sonda 2”, prowadzony przez fizyka i popularyzatora nauki Tomasza Rożka. Nowa wersja próbowała nawiązać do ducha oryginału, między innymi poprzez zestawianie archiwalnych fragmentów programu z aktualnym stanem wiedzy.
Mimo rzetelnego przygotowania prowadzącego, projekt wzbudzał jednak sporo kontrowersji. Część osób związanych z dawną „Sondą” uważała, że nie da się odtworzyć atmosfery programu bez jego legendarnych twórców. Krytycznie wypowiadał się m.in. Marek Siudym, który zarzucał nowej produkcji „wożenie się na marce” oryginału.
Jedno pozostaje jednak bezdyskusyjne: „Sonda” na trwałe zapisała się w historii polskiej telewizji. Dla wielu widzów była pierwszym programem, który pokazał, że nauka może być nie tylko zrozumiała, ale też fascynująca.
Ciekawostki i anegdoty związane z „Sondą”
„Sonda” była prawdziwą szkołą życia i przetrwania w telewizyjnej rzeczywistości PRL. Twórcy programu często musieli radzić sobie z ograniczeniami technicznymi, niedoborem środków i absurdami realiów tamtych czasów, a przy tym potrafili zachować humor i kreatywność.
Prawdziwa pasja
Andrzej Kurek był tak zaangażowany w program, że sam pisał algorytmy rysujące logo „Sondy” na komputerze ZX Spectrum, łącząc fascynację technologią z własną kreatywnością.
Przywileje sławy
Popularność programu pomagała załatwiać rzeczy, które dla innych były niemożliwe. Po wizycie w studiu ministra łączności ekipa „Sondy” otrzymała prywatne telefony w ekspresowym tempie. W realiach PRL telefon stacjonarny był luksusem.
Darmowe rekwizyty
Sympatia gdańskich marynarzy do programu zaowocowała otrzymaniem przez ekipę „Sondy” do dyspozycji całej flotylli statków i dźwigów morskich do nagrania odcinka o ratownictwie, bez żadnych kosztów po stronie TVP.
Ryzyko zawodowe
Podczas wyprawy do Szwajcarii, aby nakręcić reportaż o kolejkach linowych, Marek Siudym siedział na dachu jadącego wagonika nad lodowcem, a Andrzej Kurek trzymał go za pasek od spodni, żeby nie spadł w przepaść.
Parodia kobiet
W planach istniał niezrealizowany odcinek, w którym Kurek i Kamiński mieli wystąpić w kobiecych przebraniach, tworząc humorystyczną parodię nauki w świecie zdominowanym przez kobiety.
Wołoszański i „Sonda”
W redakcji „Sondy” swoje pierwsze telewizyjne kroki stawiał Bogusław Wołoszański, który został dostrzeżony przez Marka Siudyma. Dziś Wołoszański jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy historycznych w Polsce.



