3 lutego 1980: Niedziela przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na niedzielę 3 lutego 1980 r. Dziś warto obejrzeć premierowy odcinek serialu – W słońcu i w deszczu.

Program 1

06:20 Telewizyjne Technikum Rolnicze, Radiowo-Telewizyjna Szkoła Średnia — Język polski (sem. 2)

06:50 Telewizyjne Technikum Rolnicze, Radiowo-Telewizyjna Szkoła Średnia — Fizyka (sem. 2)

07:20 Nasze spotkania

07:40 Nowoczesność w domu i zagrodzie

08:10 „Emerytury dla rolników” — Poradnia

08:20 „Telewizjada” – Sport dla wszystkich — Narciarstwo

08:55 Program dnia

09:00 „Teleranek” oraz film TV angielskiej „Dick Turpin” — odc. pt. „Zdrajca”

10:20 „Antena”

10:45 „Czas odnaleziony” — „Afrodyta, Wenus, Astarte” — film dokumentalny TV japońskiej

11:40 Dziennik Telewizyjny

11:55 Rolnicze rozmowy

12:25 „Laureaci konkursów chopinowskich” — Martha Argerich

13:10 Dla dzieci: „Powszednie dni pełne czarów” — „Pan Andersen i latający kufer”

13:45 Telewizyjny Koncert Życzeń”

14:25 Sportowa niedziela

14:50 Losowanie Dużego Lotka

15:05 „Zgadnij kim jestem” — program publicystyki kulturalnej

15:50 Sportowa niedziela

16:10 „Dano nam miecz” — film dokumentalny TP o Wietnamie

16:40 „Tele-Echo”

Studio Gama

17:40 Dziś w naszym studio — Red de San Luis — recital hiszpańskiego zespołu wokalnego

18:10 „Decydujący front” — „Wojna w powietrzu” — film dokumentalny TV ZSRR

19:00 Wieczorynka

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:30 „W słońcu i w deszczu” — odc. 1 „Prawo jazdy” — film fabularny TP. Reż. – Sylwester Szyszko. Występują: Jarosław Kopaczewski, Wanda Łuczycka, Hanna Bieniuszewicz, Bolesław Płotnicki, Tatiana Sosna-Sarno i inni.

21:35 Studio Gama przedstawia: „Gwiazdy w łódzkiej secesji” — „Historia romantyczna”

22:20 Wulkany świata: „Erebus” — film dokumentalny TV francuskiej

Program 2

10:20 Program dnia

10:25 Teatr Telewizji: Aleksander Fredro „Zrzędność i przekora”. Reż. – Andrzej Łapicki. Występują: Wiesław Michnikowski, Bronisław Pawlik, Joanna Szczepkowska, Mirosław Konarowski, Tadeusz Chudecki.

11:15 Koncert noworoczny z Wiednia (powtórzenie)

12:15 „Militaria, obronność, nowoczesność”

12:45 „Pegaz w Leningradzie” — program publicystyki kulturalnej

Dzień autorski Zygmunta Hübnera – prowadzenie Aldona Dmochowska

13:30 Rozmowa z Zygmuntem Hübnerem o pracy zawodowej oraz fragmenty filmów: „Westerplatte”, „Miejsce dla każdego”, „Zbrodniarz który ukradł zbrodnię” i „Szpital Przemienienia”

13:50 „Gonitwa” — film w reż. Zygmunta Hübnera

15:05 Rozmowa z Zygmuntem Hübnerem na temat pracy reżyserskiej bohatera „Dnia autorskiego” oraz fragment filmu „Seksolatki”

15:20 „Jegor Bułyczew” Maksym Gorki — fragment Teatru Telewizji z 1975 roku

15:40 „Małżeństwa” William Trevor — spektakl Teatru Telewizji z 1976 roku

16:20 „Miłość i gniew” John Osborne — spektakl Teatru Telewizji z 1972 roku

18:10 „Polacy w Epidauros” — reportaż Zygmunta Hübnera z pracy ekipy polskiej telewizji w Grecji

18:45 Rozmowa z prof. Arturem Sandauerem na temat antycznego greckiego teatru i fragmenty spektakli: „Edyp w Kolonie”, „Żaby”, „Osy” i „Achernejczycy”

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:30 Gra zespół muzyczny pod dyrekcją Zygmunta Hübnera

20:40 „Czarownice z Salem” Arthur Miller — spektakl Teatru Telewizji z 1979 roku

22:35 Zygmunt Hübner rozmawia z Kazimierzem Kordem, dyrektorem Filharmonii Narodowej oraz fragment koncertu Berlicza

23:00 Na życzenie bohatera „Dnia autorskiego” — program muzyczno-baletowy Jerzego Gruzy i Jerzego Leszczyńskiego „Idż za moim marzeniem”

Wojtek ogląda dziś serial „W słońcu i w deszczu”

W niedzielę 3 lutego 1980 roku, tuż po „Dzienniku”, Telewizja Polska zaproponowała widzom premierę serialu „W słońcu i w deszczu” w reżyserii Sylwestra Szyszki. Dziś to jeden z tych tytułów, które zniknęły z powszechnej pamięci, ale wówczas doskonale wpisywały się w niedzielny rytuał: wiadomości, herbata w szklance z koszyczkiem i „coś poważniejszego” na wieczór.

To był serial bardzo „z epoki” – spokojny, oszczędny w środkach, zanurzony w realiach końca lat 70. Akcja toczy się na polskiej wsi, tej już nie do końca tradycyjnej, ale jeszcze dalekiej od nowoczesności. Starsze dzieci Małolepszych wyjechały do miasta, bo tam była praca, perspektywy i – jak wierzono – lepsze życie. Na gospodarstwie zostaje tylko Bolek: porywczy, zagubiony dwudziestoparolatek, który więcej czasu spędza z kolegami i przy alkoholu niż przy realnej pracy na roli. Wieś jest wyludniona z młodych, dziewczyny uciekły, a codzienność coraz bardziej ciąży.

Moment przejęcia gospodarstwa po ojcu staje się dla Bolka próbą dorosłości. Chce być nowoczesny: nowa obora, traktor, hodowla „jak trzeba”. Ambicja zderza się jednak brutalnie z realiami PRL-owskiej prowincji. Braki materiałów, ciągłe formalne przeszkody, roszczenia rodzeństwa domagającego się spłaty, sąsiedzkie waśnie – wszystko to powoli rozsadza jego plan od środka. Nawet miłość i małżeństwo, które miały być punktem oparcia, okazują się kolejnym polem konfliktu, zwłaszcza gdy do głosu dochodzą napięcia między młodą żoną a matką Bolka.

„W słońcu i w deszczu” to nie był serial łatwy ani pocieszający. Pokazywało wieś bez lukru, bez propagandowej wizji „dobrze prosperującego gospodarza”. Alkoholizm, frustracja, poczucie osamotnienia – to wszystko wybrzmiewało cicho, ale wyraźnie. Dopiero narodziny dziecka przynoszą chwilowe pojednanie i nadzieję, tak charakterystyczną dla tamtych telewizyjnych opowieści, że jeszcze można się zatrzymać, naprawić, spróbować od nowa.

Dziś ten serial jest niemal zapomniany, ale w 1980 roku mógł trafiać w bardzo czułe struny. Wielu widzów widziało w Bolku Małolepszym nie tyle bohatera serialu, co sąsiada, krewnego albo samego siebie – człowieka uwikłanego między ambicją a systemem, marzeniem a codziennym brakiem wszystkiego. To był jeden z tych cichych, niedzielnych seriali, które nie robiły hałasu, ale zostawiały po sobie ciężką, prawdziwą ciszę.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *