8 czerwca 1987: Poniedziałek przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na poniedziałek 8 czerwca 1987 r. Dziś warto obejrzeć transmisję z pielgrzymki Jana Pawła II do Polski.

Program 1

10:25 Transmisja powitania papieża Jana Pawła II w Warszawie

13:30 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Chemia (sem. II)

14:00 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Historia (sem. II): Przyczyny upadku Rzeczypospolitej szlacheckiej

15:30 Program dnia i DT – wiadomości

15:35 Transmisja spotkania na Zamku Królewskim w Warszawie przewodniczącego Rady Państwa Wojciecha Jaruzelskiego z papieżem Janem Pawłem II

17:40 Teleexpress

17:55 „Laboratorium”

18:15 Transmisja mszy świętej na otwarcie Kongresu Eucharystycznego

20:45 Dziennik Telewizyjny

21:15 Teatr Telewizji — Wiktor Hugo „Człowiek śmiechu”. Reż. Ryszard Ronczewski. Występują: Jarosław Tyrański, Agnieszka Suchora, Stefan Iżyłowski, Jerzy Łapiński, Ewa Kasprzyk i inni.

22:50 DT – komentarze

Program 2

17:25 Program dnia

17:30 „Muzykujące rodziny”

18:00 Panorama

18:30 „Zwierzęta wokół nas”

18:50 „Zajączek i jego przyjaciele”

19:00 „Mistrzowie drugiego planu” — Mieczysław Pawlikowski

19:30 „Gwiazdy wielkiego sportu”

20:00 Festiwal muzyki Łańcut ’87 — wieczór Ernesto Lecuony

21:00 „Dopisać losy” — program dokumentalny

21:30 Panorama dnia

21:45 „Ludwik Pasteur” (1) – film czechosłowacki

23:05 „Gościniec” (4) — spotkanie z Wojciechem Żukrowskim

23:35 Wieczorne wiadomości

Wojtek ogląda dziś transmisję z rozpoczęcia III pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski

8 czerwca 1987 roku to był taki dzień, który nie był zwykłym poniedziałkiem. Ludzie nie szli do pracy z kwaśną miną, jak to bywało po weekendzie. W powietrzu czuło się podniecenie, ciche, pełne oczekiwania napięcie. Bo oto po raz trzeci papież Jan Paweł II przylatywał do Polski. I nie był to przecież zwykły gość – to był nasz Papież. Taki, co znał zapach krakowskiego powietrza i potrafił mówić do ludzi jak ojciec, a nie jak urzędnik Kościoła.

Telewizja Polska w tym dniu działała jak nigdy: trzy transmisje w „jedynce”, a każda z nich była niemal świętością samą w sobie. O 10:25 – powitanie w Warszawie. Wojtek pamięta ten moment, jakby to było wczoraj: lądowanie samolotu, biało-żółte flagi i tłum, który zamiast krzyczeć, trwał w skupieniu. Jakby wszyscy rozumieli, że to nie jest widowisko, tylko moment ważniejszy niż my sami. Nawet komentatorzy telewizyjni mówili ciszej niż zwykle.

Potem – o 15:35 – spotkanie na Zamku Królewskim z generałem Jaruzelskim. Dwa światy – jeden w sutannie, drugi w mundurze. I chociaż wielu z nas zastanawiało się wtedy, co sobie powiedzą, to samo ich spotkanie było znakiem, że coś się w tej Polsce zmienia. Że już nie można udawać, że Kościół to tylko zakrystia, a ludzie to tylko trybiki w socjalistycznej machinie.

A wieczorem, o 18:15 – msza święta na otwarcie II Krajowego Kongresu Eucharystycznego. Wtedy już cała Polska stała się jedną wielką świątynią. Telewizory w blokach i domkach jednorodzinnych, na wsiach i w miastach, zamieniły się w okna do duchowego świata. A my – widzowie – przestaliśmy być tylko widzami. Byliśmy tam, wśród tych tysięcy, którzy przyszli, żeby posłuchać słów nadziei. I nawet jeśli nie wszyscy zrozumieli każde zdanie z homilii, to przecież rozumieli wszystko sercem. I nawet dzieci nie tęskniły tego dnia za dobranocką.

Tego dnia Telewizja Polska nie była tylko przekaźnikiem obrazu. Stała się lustrem narodu. Lustrem, w którym mogliśmy się na chwilę zobaczyć takimi, jakimi chcielibyśmy być – zjednoczeni, spokojni, pełni wiary, że świat może być lepszy.

I choć PRL trwał w najlepsze, choć reglamentacja, kartki i milicja wciąż były częścią codzienności, to jednak 8 czerwca 1987 wszystko zeszło na dalszy plan. Bo Papież był z nami. I wystarczyło spojrzeć w ekran, żeby uwierzyć, że jeszcze Polska nie zginęła.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *