3 czerwca 1984: Niedziela przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na niedzielę 3 czerwca 1984 r. Dziś warto obejrzeć kultowy serial amerykański Ojciec Murphy.

Program 1

06:00 Telewizyjne Technikum Rolnicze

06:30 Telewizyjne Technikum Rolnicze

07:00 Wszechnica Rodziny Wiejskiej

07:45 „Po gospodarsku” — magazyn rolniczy

08:15 Program dnia

08:20 „Tydzień” — magazyn rolniczy

09:00 Dla młodych widzów: „Teleranek” i odc. II filmu CSRS „Wybuchł pożar” z serii „Lato z Kasią”

10:20 „Antena” — informacje o programie telewizyjnym

10:45 Estrada folkloru — zespół „Łany”

11:00 „Siedem anten” — magazyn publicystyczno-rozrywkowy

12:00 Interwizyjny przegląd widowisk dla dzieci: „Tajemniczy hipopotam” — program TV radzieckiej

12:55 Sport — Mistrzostwa Europy juniorów w piłce nożnej (finały)

14:40 „Kraj za miastem” — program Redakcji Rolnej

15:15 Wiadomości

15:30 Telewizyjny Koncert Życzeń

16:10 „Ulotne zdarzenia” — film fabularny prod. CSRS

17:40 „O skutecznym rad sposobie”

18:30 „Tajemnice Allana Dulleso” — z cyklu: „Kulisy wielkiej polityki” — program Zygmunta Broniarka

19:00 Wieczorynka — „Pszczółka Maja”

19.30 Dziennik Telewizyjny

20:30 „Hania” — film fabularny TVP. Ekranizacja noweli Henryka Sienkiewicza. Reż. Stanisław Wohl. Występują: Maciej Orłoś, Małgorzata Wachecka, Marek Sokół, Mieczysław Voit, Jan Englert i inni.

22:00 Przegląd międzynarodowy

22:35 Sportowa niedziela

23:00 Leksykon polskiej muzyki rozrywkowej (47)

Program 2

07:25 Czas reformy

08:25 „Hania” — film fabularny TVP (dla niesłyszących)

09:55 „Szósta Pomorska” — program wojskowy

11:00 Wiadomości

11:10 Aerobic

11:25 Recital skrzypcowy Konstantego A. Kulki (Bach, Paganini i Paisiella)

11:55 Pół godziny dla zdrowia

12:30 „W remizie i w akcji” — o straży pożarnej

13:30 Trybuna przedwyborcza

14:00 „Kino–Oko” — kalejdoskop filmowy: „W co się bawić?” — dokumentalny film rumuński

15:10 „Laddie” — odc. XV filmu fabularnego TV USA z serii „Ojciec Murphy”

16:00 „Jutro poniedziałek” — magazyn rodzinny

16:30 Finał listy majowych przebojów

17:15 „Gdybym był radnym”

17:45 „Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością” — film biograficzny prod. CSRS o Jarosławie Haszku, autorze „Dobrego wojaka Szwejka”

18:50 Relacja z seminarium architektów

19:10 „Rock i barok” — gra zespół „Mezzoforte”

19:30 Dziennik Telewizyjny (dla niesłyszących)

20:30 Sport — Rekreacja dzieci i młodzieży

21:15 Studio XXI Międzynarodowego PFK — Kraków 84 (zakończenie)

21:45 „Z pamiętnika szalonej gospodyni”

22:00 „Siedemnaście mgnień wiosny” — powtórzenie odc. V filmu seryjnego prod. radzieckiej

Wojtek ogląda dziś serial „Ojciec Murphy”

Niedziela 3 czerwca 1984 roku. Jak co tydzień niedziela zaczynała się od „Teleranka”. Chociaż Wojtek miał już wtedy swoje lata i formalnie nie łapał się do grupy docelowej, to coś go przy tym programie trzymało. Może dziecięca beztroska, może znajome twarze, a może po prostu rytuał, taki jak rogalik z dżemem i kakao. Bez „Teleranka” tydzień byłby jak książka bez pierwszej strony. Ale tego dnia Wojtek czekał na coś jeszcze. A właściwie – na kogoś. Na Ojca Murphy’ego.

Serial pojawił się w naszej telewizji trochę jak niespodziewany gość zza oceanu. I choć w PRL seriale amerykańskie bywały raczej rzadkością, to „Ojciec Murphy” był wyjątkiem – i to takim, który zapadał w pamięć. Emitowany na „dwójce” w niedzielne popołudnie, miał w sobie coś, co sprawiało, że nie tylko dzieciaki, ale i dorośli siadali przed telewizorem. Wojtka przyciągało wszystko: muzyka, plenery, atmosfera Dzikiego Zachodu, ale przede wszystkim historia poszukiwacza złota, który w przebraniu księdza pomagał sierotom.

To była przygoda, ale też serial z przesłaniem. Murphy, niby twardziel, a jednak z sercem na dłoni. W świecie, w którym dobro i zło bywały mocno umowne, on nie czekał na system, tylko sam stawał się sprawiedliwością. Bez ideologii, bez patosu – po prostu z potrzeby serca.

Wojtek pamięta, że po tym odcinku długo jeszcze myślał o tym, co właściwie znaczy ratować innych i czy w naszym świecie – tym szarym, peerelowskim – też można być takim Ojcem Murphym. Może bez konia i westernowego kapelusza, ale z odwagą, by nie odwracać wzroku.

To był właśnie jeden z tych dni, kiedy telewizja PRL – często krytykowana, często ograniczana – pokazała coś, co nie tylko bawiło, ale zostawało w człowieku na dłużej.

Teleranek na rozruch i Ojciec Murphy na zamyślenie. A potem… potem można było już spokojnie zjeść kolację i zacząć czekać na kolejną niedzielę.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *