Program 1
06:00 Telewizyjne Technikum Rolnicze (kolor)
06:30 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Uprawa roślin (sem. II, lekcja 14) — Podstawy nawożenia (Łódź)
07:00 „W drodze do nowego” — kurs dla dyrektorów PGR (Szczecin)
08:00 „Trzecia granica” – odc. 5 pt. „Nieznajoma z baru Bolero” — film seryjny prod. TVP. Reż. – Lech Lorentowicz. Występują: Andrzej Wasilewicz, Grażyna Barszczewska, Borys Marynowski, Marek Walczewski, Andrzej Szalawski, Grzegorz Warchoł. (kolor)
09:00 Wiązania chemiczne (kolor)
10:00 O cieple
11:05 Śladami Maxwella
12:00 Pożyteczne związki wapnia
12:45 Telewizyjne Technikum Rolnicze (kolor)
13:25 Telewizyjne Technikum Rolnicze (Wrocław)
14:40 Telewizyjny Kurs Przygotowawczy (Gdańsk)
15:50 Nauczycielski Uniwersytet Radiowo-Telewizyjny
16:30 Dziennik (kolor)
16:40 „Obiektyw” — program województw: katowickiego. bielskiego, częstochowskiego, opolskiego (Katowice)
17:00 „Baśnie mojego dziecinstwa” — „Skarb w drewnianej skrzyni”
17:35 Wilki i Zając: „Ja ci jeszcze pokażę” — film dla dzieci prod. radzieckiej
18:00 „Nadejdzie taki dzień” — program muzyczny (kolor)
18:45 „Koronni świadkowie”
19:20 Dobranoc (kolor)
19:30 Dziennik (kolor)
20:15 Wiadomości sportowe (kolor)
20:25 Kino Interesujących Filmów: „Romanca o zakochanych” — film fabularny prod. radzieckiej (kolor)
22:15 Dziennik (kolor)
22:50 Język angielski (kurs podstawowy) — powtórzenie lekcji 19
23:20 Nauczycielski Uniwersytet Radiowo-Telewizyjny
Program 2
16:35 Język francuski (kurs I stopnia) — lekcja 20
17:10 Auditorium Maximum
17:40 Poradnia młodych
18:10 „Przysięga” — film kryminalny prod. CSRS
19:00 Studio PI (Łódź)
19:20 Dobranoc (kolor)
19:30 Dziennik (kolor)
20:15 Wiadomości sportowe (kolor)
20:25 „Big-Band Woody Hermana” (USA) — transmisja koncertu jazzowego — w przerwie – „24 godziny” (kolor)
22:45 Zakończenie programu
Warto przeczytać

Kultowe dobranocki PRL – te bajki kochały dzieci
Przypomnij sobie kultowe dobranocki PRL-u! Miś Uszatek, Bolek i Lolek, Reksio – te bajki pokochały miliony dzieci. Poznaj je wszystkie.
Wojtek ogląda dziś radziecką kreskówkę „Wilk i Zając – Ja ci jeszcze pokażę”
Choć wielu widzów w PRL-u nie kryło swojej niechęci do wszelkiego rodzaju produkcji ze Związku Radzieckiego, był jeden wyjątek, który oglądali wszyscy. Bez marudzenia, bez ideologicznych oporów, bez przewracania oczami. „Wilk i Zając” był ponad podziałami. Śmiał się z niego dzieciak, nastolatek i dorosły, który oficjalnie twierdził, że kreskówek nie ogląda.
Produkcję słynnego studia animacyjnego Sojuzmultifilm można było z przekąsem nazwać chałturą. Prosta kreska, schematyczna fabuła, brak dialogów w klasycznym tego słowa znaczeniu. A jednak w PRL-u chyba nie było nikogo, kogo „Wilk i Zając” nie doprowadzałby do salw śmiechu.
Pomysł na scenariusz był banalny: osiłkowaty, prostacki wilk kontra niepozorny, ale piekielnie sprytny zając. Zaraz, zaraz… coś to Wojtkowi przypomina. Tom i Jerry, Struś Pędziwiatr, Kojot… Różnica była jedna: to nie była produkcja amerykańska. A mimo to działała równie skutecznie.
Wilk przez wszystkie odcinki próbuje złapać zająca, lecz najwyraźniej prześladuje go wyjątkowo złośliwy pech. Odcinek po odcinku, przez kilka minut, trwała nieustanna gonitwa, która wymuszała na widzach głośny śmiech.
I zawsze padały te słynne słowa: „Nu, zajec… pogodi!”. To właśnie stąd wziął się znany u nas tytuł „Ja ci jeszcze pokażę”, który dziś większości z nas jednoznacznie kojarzy się z tą kreskówką.
Co ciekawe, początkowo twórca postaci, Wiaczesław Kotionoczkin, w ogóle nie miał koncepcji stałego miejsca akcji. Bywało, że w jednym odcinku wydarzenia toczyły się w kilku przestrzeniach jednocześnie. Co więcej — po zakończeniu czwartego odcinka ekipa planowała zakończenie produkcji. Plany te szybko zweryfikowało życie. Twórcy zostali dosłownie zasypani listami od widzów, którzy domagali się kontynuacji. Mało tego — w listach pojawiały się nawet gotowe propozycje kolejnych przygód Wilka i Zająca.
Ekipa uległa presji widzów. W kolejnych odcinkach reżyser skupił się już na jednym, wyraźnie zarysowanym miejscu akcji. Muzeum, park, miasto, wieś, budowa — każde z nich okazywało się idealnym poligonem do popisu dla zająca i źródłem kolejnych upokorzeń dla wilka. Rekwizyty grały tu rolę niemal równorzędną z bohaterami.
Z czasem myśl edukacyjna, obecna w pierwszych odsłonach, jakby gdzieś uleciała. Zastąpiła ją ironia i satyra, czytelna raczej dla dorosłego widza niż dla dzieci. Być może właśnie dlatego kreskówka ta cieszyła się taką sympatią zarówno wśród najmłodszych, jak i ich rodziców. O dziwo, sympatię większości widzów budził nie sprytny zajączek, lecz wilk — palący papierosa za papierosem, nieporadny, wiecznie przegrywający, a przez to zaskakująco ludzki.
„Wilk i Zając” to jednak nie tylko serial rysunkowy. W czasach, gdy komputery były pojęciem niemal abstrakcyjnym, furorę w Polsce robiła elektroniczna gra „Jajeczka”, w której to wilk musiał łapać spadające jajka. To był przedmiot marzeń całego pokolenia. Każdy chciał ją mieć. Każdy w nią grał – w autobusie, w szkole, w domu, na podwórku. I choć nie każdy się do tego przyznawał — każdy pamięta to charakterystyczne piknięcie, które oznaczało kolejne potłuczone jajko.
Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!







