Program 1
10:00 „Blokada Leningradu” — film dokumentalny prod. radziecko-angielskiej
15:20 Politechnika TV — Matematyka kurs przygotowawczy – zadania egzaminacyjne (cz. IX)
15:55 Politechnika TV — Matematyka kurs przygotowawczy – zadania egzaminacyjne (cz. X)
16:30 Dziennik Telewizyjny
16:40 Dla dzieci: „Pora na Telesfora” – Rozmowy ze smokiem; „Balet na podwórku” – tańczy dziecięcy zespół „Balerinka”; „Okularnik” – film; „Smocza pułapka” – film z serii „Gość ze smokolandii”.
17:35 Nie tylko dla pań
17:55 „Za kierownicą”
18:20 „Blokada Leningradu” — film dokumentalny prod. radziecko-angielskiej
19:20 Dobranoc
19:30 Dziennik Telewizyjny
20:05 „Kraj”
20:30 IX Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu — Premiery Opola ’71. W przerwie Dziennik Telewizyjny.
22:45 Kronika Mistrzostw Europy w podnoszeniu ciężarów
23:05 Politechnika TV — Fizyka kurs przygotowawczy (powt.)
23:40 Politechnika TV — Fizyka kurs przygotowawczy (powt.)
Program 2
18:05 En francais (26) — powtórka kursu języka francuskiego
18:35 Felieton z przyszłości — przed kamerą Stanisław Lem
18:50 „Finaliści” — z cyklu „Olimpiada fizyczna”
19:15 Dobranoc
19:30 Dziennik Telewizyjny
20:05 „Kapitan sowa na tropie” — odc. 6 pt. „Szantażysta” — polski film telewizyjny. Reż. Stanisław Bareja. Występują: Wiesław Gołas, Michał Szewczyk, Leon Niemczyk, Aleksandra Krasoń, Renata Maklakiewicz, Halina Taborska.
20:30 „Arktyka” — z cyklu „TV Atlas Świata”
20:55 24 godziny
21:05 Gra Gina Bachauer — recital fortepianowy
21:35 Russkij jazyk (36) — kurs języka rosyjskiego
22:05 Kino Wersji Oryginalnej — „Boniwur” – cz. IV filmu prod. radzieckiej
Warto przeczytać

Kapitan Sowa na tropie – pierwszy polski serial kryminalny
Kulisy serialu Kapitan Sowa na tropie. Legendarna obsada, rzucanie palenia oraz Łódź jak polskie Chicago w kultowym serialu kryminalnym Barei.
Wojtek ogląda dziś serial „Kapitan Sowa na tropie”
25 czerwca 1971 roku. Piątkowy wieczór. W domu unosił się zapach kolacji, może świeżych truskawek z cukrem, może kanapek z mielonką i ogórkiem popijanych herbatą w szklance z metalowym koszyczkiem. W tle było słychać ciche brzęczenie czarno-białego telewizora. „Jedynka” tego wieczoru szykowała się na wielkie święto muzyczne – IX Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. Ale zanim reflektory opolskiego amfiteatru rozświetliły wieczorne niebo na antenie telewizyjnej „Dwójki” zagościł serial „Kapitan Sowa na tropie”.
Dla młodszego pokolenia może to tylko kolejny czarno-biały serial kryminalny. Ale dla tych, którzy wtedy zasiadali przed telewizorem, to kawałek telewizyjnej archeologii, prawdziwy prekursor rodzimego kryminału w odcinkach. W czasach, gdy „Stawka większa niż życie” dopiero wchodziła do kanonu, a „07 zgłoś się” jeszcze nie istniało nawet w głowie reżyserów, Kapitan Sowa był jednym z pierwszych bohaterów, który miał nie tylko legitymację MO, ale i ekranową charyzmę.
Wcielał się w niego Wiesław Gołas – znany, lubiany, z dystansem i dowcipem. Trochę jak milicyjny detektyw z ludzką twarzą. Bez brutalności, bez przesadnej powagi, ale z nutą inteligentnego spokoju. Każdy odcinek to osobna zagadka: ukradziony obraz, oszustwo, nielegalny handel. Dziś to banały, ale wtedy? To był klimat. Ludzie lubili oglądać Kapitana Sowę, bo świat przedstawiony w serialu był znajomy: szare ulice, biura, blokowiska – nasza Polska codzienność lat 60. i 70., bez blichtru, za to z atmosferą.
Serial ten miał już swoje lata. Premiera przecież odbyła się w 1965 roku, a jednak telewizja wciąż do niego wracała. Może z sentymentu, a może dlatego, że był jak dobry sąsiad – znany, nieinwazyjny, zawsze mile widziany.
Wojtek, jak wielu innych, czekał tego dnia na festiwal w Opolu, na piosenki, które za chwilę będą nucone na szkolnych przerwach i podwórkach. Ale zanim mikrofon przejął Mieczysław Fogg, a sceną zawładnęli Maryla Rodowicz, Skaldowie i Anna German występujący w koncercie premier, towarzystwa widzom dotrzymał milicyjny kapitan w służbie sprawiedliwości i telewizyjnej rozrywki.
Tamten wieczór był jak dobrze skomponowany program: najpierw serial, który przypominał, że polska telewizja potrafiła już wtedy budować napięcie, a potem szybkie przełączenie pokrętła i święto polskiej piosenki, które na zawsze zapisało się w naszej zbiorowej pamięci.
Patrząc dzisiaj na tamtą ramówkę, trudno nie uśmiechnąć się z czułością. Bo to nie były tylko programy, ale i fragmenty życia. I choć „Kapitan Sowa na tropie” nie miał efektów specjalnych ani hollywoodzkiego rozmachu, to miał coś znacznie ważniejszego: autentyczność i klimat czasów, których już nie ma, ale które wciąż żyją we wspomnieniach.
Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!



