Program 1
10:00 „Dziewczyny lubią piosenki” — czechosłowacka komedia muzyczna (kolor)
14:40 Program dnia
14:45 „Radar” — magazyn wojskowy
15:00 Radzimy rolnikom
15:10 Dziennik Telewizyjny (kolor)
15:20 „Obiektyw”
15:40 Latarnia czarnoksięska: „Teatr w filmie” (kolor)
16:10 „Fedra” — amerykańsko-grecki sfilmowany dramat literacki
18:00 Sobotni koncert „Studia Gama”. Program dedykowany pracownikom kędzierzyńskich zakładów pracy z udziałem popularnych piosenkarzy: Anny Jantar, Urszuli Sipińskiej, Jolanty Borusiewicz, Lidii Stanisławskiej, Bogusława Meca, Krystyny Prońko i innych.
19:00 Dobranoc — „Bolek i Lolek” (kolor)
19:10 „Siódemka”
19:30 Wieczór z Dziennikiem (kolor)
19:55 Studio Sport: Mundial ’78 — bezpośrednia transmisja z Buenos Aires rozgrywek finałowych o trzecie miejsce (kolor)
22:00 Mała antologia kabaretu — odc. 3. Scenariusz, prowadzenie i reżyseria: Kazimierz Krukowski. Wykonawcy: Teresa Balczyńska, Barbara Dunin, Marta Stebnicka, Hanna Zembrzuska, Wojciech Siemion, Bohdan Łazuka, Zdzisław Leśniak i inni.
23:10 Dziennik Telewizyjny (kolor)
23:15 Kino nocne: „O człowieku, który malał” — film sensacyjny prod. USA.
Program 2
16:20 Program dnia
16:25 Popołudnie podróży i przygody (kolor)
17:15 Uśmiechy starego kina: „Niezapomniany Charlie”
18:00 Studio Sport — transmisja z trójmeczu lekkoatletycznego ZSRR – NRD – Polska (kolor)
19:00 Premiery (Łódź)
19:20 Dobranoc (kolor)
19:30 Wieczór z dziennikiem (kolor)
19:55 Kino letnie: „Telefon 110” — odcinek kryminalnego serialu TV NRD — „I ja mam alibi”.
21:00 Teatr Wspomnień — Włodzimierz Perzyński „Aszantka”. Reż. Stanisław Brejdygant. Występują: Elżbieta Czyżewska, Mieczysław Voit, Igor Śmiałowski, Henryk Borowski, Ewa Wiśniewska, Józef Kondrat, Marian Kociniak, Mieczysław Pawlikowski i inni.
22:35 „Kwadranse muzyki” — w programie XI i XII rapsodia Franciszka Liszta w wykonaniu Haliny Czerny-Stefańskiej, adaptacja z baletu Arama Chaczaturiana „Spartakus”, sonata b-moll op. 35 Fryderyka Chopina (kolor)
Warto przeczytać

Bolek i Lolek – bohaterowie dzieciństwa w PRL
Poznaj historię Bolka i Lolka – kultowego serialu animowanego PRL, twórców, archetypy bohaterów i wpływ serii na pokolenia dzieci w Polsce i za granicą.
Wojtek ogląda dziś wschodnioniemiecki serial „Telefon 110”
Gdy słońce chyliło się ku zachodowi na ekranach telewizorów dobiegał końca „Wieczór z Dziennikiem”. Zaraz po nim na „dwójce” zaczynał się zupełnie inny świat: chłodny, surowy i nieco posępny, ale wciągający. Telewizja Polska zaprosiła widzów na kolejny odcinek serialu kryminalnego z NRD „Telefon 110”. Tym razem był to epizod zatytułowany „I ja mam alibi”. I jak zwykle, nie chodziło tylko o zbrodnię.
Dla wielu dzisiejszych widzów „Telefon 110” może wydawać się jedynie wschodnioniemieckim odpowiednikiem „07 zgłoś się” czy zachodnioniemieckiego „Tatort”. Ale w PRL-u ten serial był czymś więcej niż zwykłym kryminałem. To była podróż – nie za ocean, lecz do naszego zachodniego sąsiada, gdzie codzienność była równie siermiężna, jak nasza, ale jednak inna.
Ten serial to nie był sensacyjny wyścig z czasem, ale raczej śledztwo oparte na obserwacji, rozmowie i stopniowym obnażaniu motywów. Wszystko działo się gdzieś w typowym, wschodnioniemieckim mieście: szare bloki, znajome mundury Volkspolizei, charakterystyczne pomieszczenia – z jednej strony surowe, z drugiej – dziwnie swojskie.
To, co wyróżniało „Telefon 110” spośród zachodnich kryminałów, to zupełny brak efekciarstwa. Nie było pościgów, wybuchów, ani wszechwiedzących detektywów w drogich płaszczach. Zamiast tego byli funkcjonariusze.
Dla Wojtka – i być może dla innych nastolatków, którzy wówczas siedzieli z ojcem lub dziadkiem przed telewizorem – „Telefon 110” był też szkołą cierpliwości. I pewnego rodzaju egzotyki. Choć język był niemiecki, to wszystko wydawało się bardziej znajome niż jakiekolwiek produkcje z Zachodu. A przecież oglądaliśmy to nie z jakiegoś sentymentu do NRD, ale dlatego, że to był po prostu solidny serial.
Czy dzisiejszy widz wytrzymałby tempo tego serialu? Pewnie nie. Ale tamtej soboty w czerwcu 1978 roku Wojtek chłonął każdy kadr. Bo nawet jeśli „Telefon 110” był trochę siermiężny i bez hollywoodzkiego sznytu, to miał coś, co trudno podrobić – prawdziwość. Tę, której dziś często brakuje.
A może to tylko nostalgiczne wspomnienie? Może. Ale „Telefon 110” zostawił po sobie coś więcej niż tylko zagadkę kryminalną: klimat, który nadal potrafi wrócić, kiedy tylko Wojtek zamknie oczy i usłyszy odgłos tarczy telefonu w czołówce.
Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!



