22 grudnia 1985: Niedziela przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na niedzielę 22 grudnia 1985 r. Dziś warto obejrzeć premierowy odcinek serialu – 5 dni z życia emeryta.

Program 1

07:25 Wszechnica rodziny wiejskiej

07:50 „Po gospodarsku” — magazyn

08:15 Program dnia

08:20 „Tydzień”

09:00 Dla młodych widzów — „Teleranek”

10:30 DT — wiadomości

10:35 „Afryka” (6) — angielski serial dokumentalny

11:53 „Poczet poetów polskich” — Leopold Staff

12:05 Poranek symfoniczny Wielkiej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia i Telewizji w Katowicach

13:05 „Nad wodą wielką i czystą” — Liryki Lozańskie

14:05 „Świat z bliska” — „Gwatemala”

15:00 DT — wiadomości

15:05 Teatr młodego widza — Andrzej Maleszka „Lipcowy Mikołaj”

16:00 „Studio 1”

18:20 „Antena”

19:00 Wieczorynka — „Mali mieszkańcy wielkich gór”

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 „Pan na Żuławach” (5) — film prod. polskiej. Reż. – Sylwester Szyszko. Występują: Ireneusz Kaskiewicz, Teresa Lipowska, Jadwiga Polanowska, Hanna Dunowska-Hunek, Barbara Szyszko, Monika Stefanowicz-Gabryelewicz, Zdzisław Kozień i inni.

21:00 „Pegaz” — magazyn aktualności kulturalnych

21:40 Sportowa niedziela — finał Pucharu Davisa

22:25 „5 dni z tycia emeryta” (1) — serial TP. Reż. – Edward Dziewoński. Występują: Edward Dziewoński, Ewa Borowik, Joanna Jędryka, Jolanta Skowrońska, Magdalena Wołłejko, Janusz Paluszkiewicz, Józef Pieracki, Wiktor Sadecki i inni.

23:10 DT — wiadomości

Program 2

10:25 Film dla niesłyszących: „Pan na Żuławach” (5) — film prod. polskiej

11:25 „Próba obrony” — wojskowy program dokumentalny

Niedziela w „Dwójce”

11:55 Powitanie

12:00 „Kwadrans i hejnałem”

12:15 DT — wiadomości

12:20 „Jutro poniedziałek” — magazyn rodzinny

12:50 Kino familijne: „Serce” (4) — serial prod. włoskiej

13:50 „Zwierzęta świata” — „Na pustyniach Australii” (1) — film dokumentalny prod. RFN

14:15 „Prezenty pod choinkę” (1)

14:35 „Bar Miewa” — reportaż

15:00 Godzina z Romanem Wilhelmim

16:00 „Nowa droga do Indii” (1) — film prod. francuskiej

16:50 „Święta pod palmami” — reportaż

17:00 „Prezenty pod choinkę” (2)

17:20 Kalejdoskop filmowy „Kino-Oko”

18:20 „Słynne dzieła, słynni wykonawcy” — Orkiestra Kameralna im. Gaspara da Salo

19:00 „Najstarsza na świecie” — film dokumentalny prod. polskiej

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 Studio Sport

21:00 Wielkie filmy małego ekranu: „Ja, Klaudiusz” (8) — film prod. angielskiej

21:55 „Niech szczezną artyści”

22:50 Wieczorne wiadomości

22:55 „Szpetni czterdziestoletni” (5)

Wojtek ogląda dziś serial „5 dni z życia emeryta”

22 grudnia 1985 roku Telewizja Polska zaproponowała widzom coś na pozór nieefektownego, cichego i pozbawionego fajerwerków. Późnym wieczorem wyemitowano pierwszy odcinek nowego serialu „5 dni z życia emeryta” w reżyserii Edwarda Dziewońskiego. Była to adaptacja prozy Jerzego Stefana Stawińskiego, autora specjalizującego się w portretowaniu polskiego inteligenta uwikłanego w historię przez duże „H”.

Punktem wyjścia była powieść „13 dni z życia emeryta. Dziennik Adama Bzowskiego”, określana przez krytykę jako próba stworzenia „Piszczyka na emeryturze”. I rzeczywiście. W postaci Adama Bzowskiego odnajdujemy wiele cech znanych z wcześniejszych bohaterów Stawińskiego: ironiczny dystans, inteligencję podszytą goryczą, poczucie, że życie wciąż rozmijało się z ambicjami i wyobrażeniami. Różnica polega na tym, że Bzowski nie jest już trybikiem w machinie. On jest człowiekiem, który nagle ma czas. A czas bywa bezlitosny.

Serial operuje nieustannym przenikaniem się planów czasowych. Teraźniejszością jest grudzień 1979 roku, okres świąteczny sprzyjający bilansom i wspomnieniom. Przeszłość sięga jednak znacznie głębiej. Poprzez losy rodziny Bzowskich widz poznaje endeckie sympatie, legionową legendę Piłsudskiego oraz echa powstania styczniowego. Historia nie jest tu wykładem ani rekonstrukcją, ale ciężarem noszonym w pamięci i w genach.

Każdy z pięciu odcinków ukazuje jeden dzień z życia bohatera. Dzień zwyczajny, pozornie nieistotny. Emerytura sprzyja bowiem temu, co wcześniej odkładano „na potem”: rachunkom sumienia, refleksjom, uważniejszemu przyglądaniu się bliskim. Adam Bzowski, niegdyś ceniony planista, zaczyna dostrzegać, że świat nie kończy się na pracy, awansach i materialnym zabezpieczeniu. Coraz wyraźniej widzi też cenę, jaką płacą inni w nieustannym wyścigu za pieniędzmi.

Kadr z serialu 5 dni z życia emeryta

5 dni z życia emeryta

Każdy z 5 odcinków opowiada o jednym dniu z życia warszawskiego emeryta Adama Bzowskiego. Akcja dzieje się na tle sytuacji społecznej PRL w 1979 roku.

Serial z uwagą rejestruje codzienną mitręgę schyłkowego PRL-u: kolejki, drobne konflikty, sąsiedzkie sprzeczki. Ale potrafi też niespodziewanie otworzyć się na dramat wielkiej historii. Jednym z najmocniejszych wątków jest odnaleziony pamiętnik sąsiada Żyda, zawierający wstrząsającą relację z ucieczki z warszawskiego getta wraz z pięcioletnią córką. To moment, w którym codzienność pęka, a widz uświadamia sobie, jak blisko, często niezauważenie, egzystują obok siebie różne warstwy pamięci.

„5 dni z życia emeryta” to także produkcja przełomowa z czysto technicznego punktu widzenia. Miniserial Dziewońskiego był pierwszą polską realizacją wykonaną metodą elektronicznego zapisu obrazu bez użycia taśmy filmowej, z bezpośrednią rejestracją na taśmę magnetyczną. W połowie lat 80. był to wyraźny sygnał nadchodzących zmian w telewizyjnej technologii, choć wizualna surowość tego zapisu doskonale współgrała z ascetycznym charakterem opowieści.

Ten serial nie krzyczał, nie epatował dramatem. Raczej szeptał o czasie, który nagle zaczyna płynąć inaczej, o życiu oglądanym z perspektywy końcowego przystanku, o historii obecnej w kuchniach, klatkach schodowych i ludzkiej pamięci. W grudniowy wieczór 1985 roku telewizja zaprosiła widzów do refleksji, na którą rzadko mamy czas, dopóki nie zwolnimy.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *