21 sierpnia 1969: Czwartek przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na czwartek 21 sierpnia 1969 r. Dziś warto obejrzeć Międzynarodowy Festiwal Piosenki Sopot.

16:30 Program dnia

16:35 Dziennik Telewizyjny

16:45 „Z drugiej strony szklanego ekranu”

17:05 Dylematy ludzi uczciwych

17:30 „Centralny Port Lotniczy” — reportaż z cyklu: „Spacery warszawskie”

18:00 Program lokalny

18:30 Interwizja — Wymiana towarowa (z Budapesztu)

19:20 Dobranoc

19:30 Dziennik Telewizyjny

19:50 „Przypominamy, radzimy”

19:55 Rozmowy o książkach

20:15 Interwizja — IX Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie

21:25 Dziennik Telewizyjny

22:40 Program na jutro

Wojtek ogląda dziś transmisję z IX Międzynarodowego Festiwalu Piosenki Sopot 1969

Sierpień 1969 roku. Lato w pełni, morze wciąż jeszcze ciepłe, w programie telewizyjnym dość skromnie, a w Operze Leśnej już po raz dziewiąty rozbrzmiewa muzyka z całego świata. Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie miał wtedy w sobie coś z magii, tę nieuchwytną mieszankę święta muzyki, światowej elegancji i odrobiny luksusu, który tak dobrze kontrastował z szarą codziennością. Kto mógł, ten jechał do Sopotu. Kto nie mógł, siadał wieczorem przed telewizorem i zaraz po Dzienniku przenosił się na estradę dzięki transmisji wprost z Opery Leśnej.

W roli gospodarzy festiwalu wystąpiły same gwiazdy telewizji tamtych lat: Irena Dziedzic, Krystyna Loska, Bogumiła Wander, Edyta Wojtczak i Lucjan Kydryński. To nazwiska, które wtedy kojarzyły się z profesjonalizmem i nienaganną prezencją, a ich obecność na scenie dodawała imprezie prestiżu.

Tegoroczny festiwal odbywał się w dniach 21–24 sierpnia i zakończył się zwycięstwem Henriego Dès z Francji, który zachwycił publiczność utworem „Maria Consuella”. Z polskich artystów w pamięć zapadła szczególnie Maryla Rodowicz z przebojowym „Mówiły mu”. Wystąpiła także Rena Rolska z lirycznym „Tam za horyzontem” oraz Jolanta Borusewicz, która podczas dnia międzynarodowego zdobyła szóste miejsce za pełną energii piosenkę „Hej dzień się budzi”.

Widzowie mogli zobaczyć artystów nie tylko z krajów bloku wschodniego. Sopot w 1969 roku miał ambicję, by być prawdziwym oknem na świat. Dzięki telewizyjnej transmisji w domach unosiła się ta sama atmosfera, którą czuło się w Operze Leśnej: mieszanka eleganckich strojów, wachlarzy, letnich sukienek i wieczornych oklasków. Było w tym coś, co pozwalało przez chwilę zapomnieć o kolejce po mięso, czy papier toaletowy i codziennych troskach typowych dla okresu PRL-u.

Festiwal w Sopocie z tamtych lat to nie tylko piosenki. To także swoiste świadectwo epoki. Dziś, oglądając archiwalne nagrania, można poczuć ten klimat: statyczne ujęcia kamer, starannie dobrane słowa konferansjerów, a przede wszystkim muzykę, która miała w sobie szczerość i radość. I może właśnie dlatego ten czwartkowy wieczór z sierpnia 1969 roku tak dobrze pamiętają ci, którzy wtedy zasiadali przed czarno-białym ekranem. Herbatka w szklankach z koszyczkiem, kawałek ciasta drożdżowego na stole i to poczucie, że przez jeden wieczór jesteśmy trochę bliżej świata.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *