10:00 „Mój drugi ożenek” — film fabularny prod. polskiej
15:10 Z cyklu: „Wybieramy zawód”
15:30 Politechnika TV — Rysunek techniczny (rok I) – „Rysunek rzutowy”
16:05 Politechnika TV – Rysunek techniczny (rok I) – „Analiza wykreślna rysunku rzutowego”
16:35 Dziennik Telewizyjny
16:45 Kino „Ptyś”
17:00 „Miś z okienka”
17:15 Program lokalny
17:30 „Nie tylko dla pań”
17:50 „Sylwetki X Muzy” — Magda Zawadzka
18:20 Wszechnica TV: „Nasi uczeni” — Janusz Groszkowski
18:50 „Definicje” — teleturniej
19:20 Dobranoc
19:30 Dziennik Telewizyjny
20:05 „Czwarta zmiana”
20:35 Teatr Telewizji — Aleksy Kołomyjec „Speranza, to znaczy nadzieja”. Reż. Józef Słotwiński. Występują: Elżbieta Gorzycka, Bogumiła Murzyńska, Leszek Herdegen, Tadeusz Szaniecki, Bernard Krawczyk i inni.
21:45 „10 minut recenzji”
21:55 Dziennik Telewizyjny
22:35 Politechnika TV — Rysunek techniczny (rok I) – „Rysunek rzutowy”
22:50 Politechnika TV — Rysunek techniczny (rok I) – „Analiza wykreślna rysunku rzutowego”
Warto przeczytać

Miś z okienka – kulisy pierwszej dobranocki w PRL-u
Poznaj historię Misia z okienka – pionierskiego programu dla dzieci w PRL-u, który na zawsze zapisał się w polskiej kulturze telewizyjnej.
Wojtek ogląda dziś „Misia z okienka”
Telewizja PRL w latach 60. oferowała jeden program i dość sztywny schemat emisji. Wieczorna dobranocka była dla dzieci świętością, punktem stałym dnia, który zapowiadał koniec zabaw i przygotowanie do snu. Wojtek pamięta, jak siadałem przy telewizorze razem z rodzeństwem, czasem już w piżamie, z kubkiem gorącego kakao w ręku. Nawet zwykła chwila przed ekranem nabierała wtedy magicznego wymiaru.
Ale w piątek 14 marca 1969 roku, los naprawdę się uśmiechnął do młodych widzów, no i oczywiście do Wojtka również. Tego dnia można było obejrzeć aż dwie bajki.
O godzinie 17:00 pojawił się uwielbiany „Miś z okienka”. Program prowadzony przez Stanisława Wyszyńskiego (a wcześniej przez Bronisława Pawlika) wraz z jego pluszowym towarzyszem był czymś więcej niż zwykłą dobranocką. Miś witał dzieci ciepłym głosem, prowadził rozmowy, zadawał pytania, a przede wszystkim zachęcał do czytania książek.
Dla Wojtka ten Miś był niemal członkiem rodziny, tak bliskim, że czasem Wojtek mówił do niego w taki sposób, jakby rozmawiał z przyjacielem. Jego przyjazna postać dawała poczucie bezpieczeństwa i stałości w świecie, w którym telewizja była jeszcze dość prymitywna z dzisiejszej perspektywy.
Wieczorem czekała dzieciaki z PRL-u jeszcze jedna niespodzianka. Tuż przed „Dziennikiem Telewizyjnym” pojawiła się kolejna okazja, aby zasiąść przed ekranem i obejrzeć kolejną bajkę. Wojtek nie pamięta dokładnie, co tego dnia pojawiło się w dobranocce, ale pamięta emocje – podekscytowanie, ciszę w domu i świadomość, że dzień kończy się w atmosferze spokoju i radości. Ten rytuał dawał Wojtkowi poczucie, że wszystko jest na swoim miejscu, a świat choćby na chwilę staje się bezpieczny i przewidywalny.
To, co dziś wydaje się oczywiste – możliwość oglądania bajek niemal bez ograniczeń – w czasach PRL było rzadkością. Telewizja poświęcała dzieciom niewiele czasu, a każda dodatkowa chwila z ulubionymi bohaterami była wydarzeniem bez precedensu. Dzień 14 marca 1969 roku był dla ówczesnych dzieciaków jak małe święto: dwa razy więcej uśmiechów, dwa razy więcej radości i dwa razy więcej kolorowych snów po pełnym wrażeń dniu. W realiach jednego kanału telewizyjnego w końcówce lat 60. każda dobra historia była bezcenna.
Patrząc z perspektywy czasu, właśnie te drobne codzienne chwile – rozmowy z Misiem, wyczekiwanie na dobranockę, kubek kakao w dłoniach – ukształtowały w nas poczucie ciepła, bezpieczeństwa i magii dzieciństwa. To wspomnienia, które nawet dziś wracają jak najprostszy, a jednocześnie najpiękniejszy rytuał.
Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!







