12 sierpnia 1973: Niedziela przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na sobotę 12 sierpnia 1973 r. Dziś warto obejrzeć film w reżyserii Andrzeja Wajdy – Krajobraz po bitwie.

Program 1

07:35 Telewizyjne Technikum Rolnicze

08:15 „Przypominamy, radzimy”

08:35 „Nowoczesność w domu i zagrodzie”

09:40 „W starym kinie” — Złoty wiek komedii

10:25 „Nie zna granic i kordonów pieśni zew” — wspólny program artystyczny festiwalowych delegacji krajów socjalistycznych (kolor)

11:25 „Antena”

11:40 Z cyklu: „Pokochać wiatr” — Wielkie wyprawy — cz. II

12:10 Dziennik Telewizyjny

12:25 Przemiany

12:55 Niedzielny koncert promenadowy z Katowic. Program prowadzą: Jarosława Panyrkova (CSRS), Monika Unferferth (NRD) i Lucjan Kydryński. (kolor)

13:55 W kręgu mistrzów sztuki (kolor)

14:25 Losowanie Totolotka

14:40 Gra Orkiestra TV Katowice

15:05 „Interstudio” — magazyn krajów socjalistycznych

15:35 „Trudna sztuka opowiadania dowcipów” — teleturniej

16:30 „Dama z Genui” — film fabularny prod. NRD

17:45 „W świecie dźwięków”

19:05 Estrada Poetycka — Poezja Polska — Cyprian Kamil Norwid „Liryki”. Reż. – Irena Sobierajska. Recytują: Marta Lipińska i Józef Duriasz.

19:20 Dobranoc — „Zaczarowany ołówek” (kolor)

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:15 „Czerwone wino” — cz. I — film fabularny prod. czechosłowackiej (kolor)

21:25 Polska Kronika Filmowa

21:35 „Uśmiech szeryfa” — telewizyjna komedia muzyczna

23:30 Magazyn sportowy oraz kronika Mistrzostw Polski w lekkiej atletyce

Program 2

17:20 „Łukasz Cranach Starszy” — film dokumentalny prod. NRD (kolor)

17:45 Śpiewa Helena Vondrackova — program TV CSRS (kolor)

18:15 Estrada Poetycka: Bolesław Leśmian „Nie ma ptaków połowicznych”

18:45 „Poeci tańca” — film baletowy prod. bułgarskiej

19:20 Dobranoc (kolor)

19:30 Dziennik Telewizor (kolor)

20:15 „Koncert w porcie” — program rozrywkowy TV NRD

21:00 „Testament” — dokumentalny film prod. polskiej

21:30 Filmy Studyjne: „Krajobraz po bitwie” — film fabularny prod. polskiej. Reż. – Andrzej Wajda. Występują: Daniel Olbrychski, Stanisława Celińska, Tadeusz Janczar, Aleksander Bardini, Zygmunt Malanowicz i inni.

Wojtek ogląda dziś film „Krajobraz po bitwie”

Wakacje powoli zbliżały się do końca, ale sierpniowy wieczór 1973 roku był jeszcze pełen letniego spokoju. Na podwórkach dzieci ganiały się do zmroku, z balkonów pachniało pomidorami i koperkiem, a w telewizji Andrzej Wajda. Jego „Krajobraz po bitwie” to film trudny, duszny, niepokojący. Nie dla dzieci. I nie na wakacje.

A jednak właśnie wtedy, w niedzielę wieczorem, TVP zdecydowała się go pokazać. W gazetowym programie widniał dopisek „dozwolony od lat 18”, co — nie oszukujmy się — w oczach młodszych widzów działało jak lep na muchy. Zwłaszcza na takiego młodego Wojtka, który miał wtedy zdecydowanie mniej niż te osiemnaście lat i jeszcze nie rozumiał, co takiego ważnego ten Wajda ma do powiedzenia. Ale przecież to, co zakazane, smakuje najmocniej.

Wtedy ten film wydawał się po prostu nudny. Niewiele się działo. Gadają, milczą, patrzą. Wojtek nie wiedział jeszcze, że właśnie tak pokazuje się człowieka po przejściu przez piekło, a nie przez amerykańską eksplozję efektów. Wojtek nie rozumiał także, że obóz koncentracyjny może istnieć jeszcze długo po wyzwoleniu, że druty nie zawsze są z żelaza, a wolność nie zawsze przychodzi w amerykańskim mundurze.

Dopiero po czterdziestce — kiedy życie zdąży już człowieka trochę potłuc, zetrzeć złudzenia i dać kilka lekcji bez taryfy ulgowej — Wojtek zrozumiał, czym była ta opowieść. Nie o wojnie, ale o tym, co po niej. O człowieku, który przeżył, ale nie wie, jak dalej żyć. O tym, że nawet wolność potrafi być ciężarem, jeśli nie masz dokąd pójść i z kim być.

Postać poety Tadeusza, granego przez Daniela Olbrychskiego, to nie był kolejny bohater wojenny, tylko człowiek w rozsypce niedopasowany do świata, który się niby odmienił, ale tak naprawdę tylko zmienił flagę nad bramą. I Nina, młoda Żydówka, która jeszcze wierzy, że można się wyrwać, nawet jeśli to tylko złudzenie.

Dziś ten film wraca w pamięci Wojtka nie jak coś trudnego do zrozumienia, ale jak lustro. Bo z wiekiem człowiek coraz bardziej czuje, że krajobraz po bitwie niekoniecznie musi być zrobiony z gruzów i dymu. Czasem to tylko spojrzenie w lustro po długiej walce z samym sobą.

Tamtego wieczoru w 1973 roku nie zrozumiał jeszcze filmu. Ale zapamiętał, że nie wszystko, co wielkie, musi być zrozumiałe od razu. I że niektóre filmy, jak i niektóre doświadczenia, trzeba sobie po prostu przeżyć, żeby je potem zobaczyć naprawdę.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *