Samochodzik i templariusze: Tam skarb twój, gdzie serce twoje

Odkryj kulisy kultowego serialu Samochodzik i templariusze z 1971 roku. Zatopiona amfibia, gwiazdy PRL-u i tajemnice zamku w Radzyniu Chełmińskim.

Gdy w lutym 1972 roku w czarno-białych odbiornikach wybrzmiał czołówkowy motyw, a na ekranie pojawił się osobliwy wehikuł z Panem Tomaszem za kierownicą, cała młodzież w PRL-u po prostu zamarła przed ekranami. Pięcioodcinkowy serial „Samochodzik i templariusze” w reżyserii Huberta Drapelli, zrealizowany na podstawie powieści Zbigniewa Nienackiego z miejsca stał się absolutnym fenomenem i legendą.

Co stało za tym sukcesem? Prawdziwa mieszanka wybuchowa! Drapella i Nienacki zaserwowali nam wciągającą, sensacyjną intrygę, podszytą autentyczną pasją do historii i krajoznawstwa, dynamiczne (jak na owy czas) tempo i obsadę, o jakiej można było tylko marzyć. A na jej czele stanał Stanisław Mikulski jako Pan Tomasz.

Geneza serialu i adaptacja, czyli jak literatura wjechała na ekran

Początek lat 70. w telewizji to czas wielkich poszukiwań. Redaktorzy z Woronicza głowili się, jak stworzyć serial dla młodzieży, który nie tylko przyciągnie dzieciaki przed czarno-białe kineskopy, ale przy okazji przemyci walory edukacyjne i miłość do ojczystej historii. Wybór mógł być tylko jeden: Zbigniew Nienacki i jego absolutny bestseller z 1966 roku pt. „Pan Samochodzik i templariusze”. Książka miała wszystko, czego potrzebował idealny scenariusz: tajemnicze zakony, zamki krzyżackie, Mazury i misternie utkaną zagadkę.

Reżyserii podjął się Hubert Drapella, a to gwarantowało idealne tempo. Co ciekawe, napisanie scenariusza powierzono samemu Nienackiemu. Autor musiał jednak przełknąć kilka gorzkich pigułek i mocno ukrócić własną wyobraźnię, dostosowując grubaśną powieść do ram pięcioodcinkowej miniserii.

Efekt? Kilka kluczowych zmian, które odróżniały ekranizację od literackiego pierwowzoru:

  • Amfibia Pana Tomasza: W książce wuj Gromiłła stworzył potwora – pokraczne, przypominające larwę albo łódź nadwozie skrywało potężny, ryczący silnik z Ferrari 410 Superamerica. W realiach gospodarki niedoboru PRL-u zdobycie lub zbudowanie takiego cacka graniczyło z cudem. Reżyser i scenarzysta musieli zejść na ziemię. Wybór padł na autentyczną wojskową amfibię z czasów II wojny światowej – Volkswagena Typ 166 Schwimmwagen. I choć wyglądał zupełnie inaczej niż książkowy oryginał, to właśnie ten pojazd widzieliśmy na ekranie.
  • Więcej dynamiki, mniej dygresji: Pięć odcinków rządzi się swoimi prawami. Nienacki musiał odchudzić listę bohaterów i wyciąć kilka fałszywych ścieżek. Największa zmiana? Książkową dziennikarkę Ankę zastąpiono urokliwą Iwoną, która jednak niezmiennie prowokuje cały bieg wydarzeń prasowym artykułem o skarbie.
  • Pojedynek na najwyższym poziomie: Aby utrzymać widza w stałym napięciu, akcję mocniej skoncentrowano na bezpośrednim starciu dwóch potężnych rywali: ekipy Pana Tomasza oraz bezwzględnego, zagranicznego kolekcjonera, kapitana Petersena i jego pięknej córki Karen.

Pięć odcinków pełnych napięcia

Pięcioodcinkowy format był wprost idealny dla tej historii. Każdy epizod działał jak dobrze naoliwiona maszyna: od teoretycznych dociekań przy biurku, przez archiwalne poszukiwania i wyścig amfibią po mazurskich bezdrożach, aż po duszny, mroczny finał w podziemiach. Przypomnijmy sobie, jak Nienacki z Drapellą stopniowali nam te emocje.

Odcinek 1: Po przygodę

Wszystko zaczyna się od zakurzonych ksiąg i chłodnej kalkulacji. Pan Tomasz, muzealnik, historyk sztuki i detektyw w jednym, łamie sobie głowę nad losami majątku templariuszy po upadku zakonu w XIV wieku. Wtedy do akcji wkraczają trzej niezastąpieni harcerze: „Sokole Oko”, „Doktorek” i „Długi Ozór”. Przynoszą prasową sensację. Gazeta publikuje artykuł Iwony z pytaniem: „Czy skarby Templariuszy znajdują się w Polsce?”. Hipoteza jest kusząca: depozyt mógł trafić pod opiekę Krzyżaków. Tomasz pakuje sprzęt, odpala swojego Schwimmwagena i rusza w teren. Na mazurskim kempingu natrafia jednak na mocną konkurencję: duńskiego milonera kapitana Petersena, jego pewną siebie i zjawiskową córkę Karen oraz ich polskiego kuzyna Michała. Wyścig właśnie się zaczął.

Odcinek 2: Fałszywy brodacz

Gdzie pachnie wielkimi pieniędzmi, tam natychmiast pojawiają się podejrzane typy. Naiwny i bogaty Petersen staje się łatwym celem dla oszusta Kozłowskiego (udającego niejakiego Malinowskiego), który chętnie sprzeda pewne wskazówki. W tle kręci się też tajemniczy gość z brodą. Pan Tomasz z harcerzami przejrzewają ten przekręt na wylot i szykują w lesie misterną zasadzkę. Niestety – odrobina pecha, mnóstwo sprytu cwaniaczka i plan bierze w łeb. Oszałamiający cwaniak zwija gotówkę Petersena i znika bez śladu.

Odcinek 3: Tajemnica Bahometa

Pan Tomasz zmienia taktykę: klucz musi leżeć w samej stolicy Krzyżaków, w Malborku. Cała ekipa przenosi się pod ceglane mury warowni. Ale spokojne zwiedzanie szybko zamienia się w dreszczowiec. Pan Tomasz dostaje liścik z groźbami podpisany złowrogo: „Bahomet” (nawiązanie do pogańskiego idola przypisywanego templariuszom). Żądanie jest proste: wynocha z Malborka! Tomasz ignoruje ostrzeżenie, za co płaci wysoką cenę. Zostaje podstępnie zamknięty w jednej z gotyckich sal. Na szczęście czujni harcerze i pomocna przewodniczka ratują go z opresji.

Odcinek 4: Podziemny labirynt

Historyczne puzzle wreszcie zaczynają do siebie pasować. Trop prowadzi do małego Kortumowa i ruin średniowiecznego zamku. Obie grupy poszukiwaczy pojawiają się na miejscu niemal jednocześnie. Podczas gdy Tomasz analizuje źródła, harcerze skrupulatnie przeczesują wiejski kościółek i ruiny, szukając tajemniczych rytów i symboli. Bingo! Wypatrują zamaskowane wejście do podziemi. Tomasz wraz z chłopcami schodzi do podziemnego labiryntu. Czuć w powietrzu, że rozwiązanie zagadki jest na wyciągnięcie ręki.

Odcinek 5: Skarb Templariuszy

Finał przyprawiał o szybkie bicie serca. Tomasz wpada w śmiertelną pułapkę: zostaje odcięty w dusznej pieczarze, w towarzystwie szkieletu dawnego poszukiwacza. Z opresji ratuje go – o ironio – sama Karen Petersen, która wraz z ojcem szła jego śladem. Widząc zagrożenie ze strony bezwzględnych opryszków, rywale łączą siły.

Zobacz także: Samochodzik i templariusze — twórcy serialu, obsada aktorska oraz streszczenie odcinków

Tomasz łamie łacińską maksymę: „Tam skarb Twój, gdzie serce Twoje”. Kojarzy architekturę świątyni i wie, że „serce” odnosi się do dzwonu lub wnętrza konkretnego filaru. Skarb zostaje odnaleziony, ale na horyzoncie czeka jeszcze dramatyczna kulminacja: Tomasz demaskuje oszusta grającego rolę „Bahometa” i w ostatniej chwili udaremnia próbę porwania Karen.

Aktorzy z klasą: Od Klossa po Szykulską i gwiazdorskie epizody

To nie był zwykły serial dla młodzieży. To była prawdziwa aktorska reprezentacja Polski. Hubert Drapella dokonał reżyserskiego majstersztyku, łącząc ekranowe legendy, niepowtarzalną młodzieńczą energię i zjawiskowych epizodystów. Zobaczmy, kto tchnął życie w bohaterów Nienackiego.

Pan Tomasz „Samochodzik” (Stanisław Mikulski)

Polscy widzowie wciąż mieli w pamięci jego legendarną rolę Hansa Klossa ze „Stawki większej niż życie”, a Mikulski bez trudu przeskoczył z munduru Abwehry w garnitur muzealnika i detektywa amatora. Wniósł na ekran wdzięk, męski spokój i niewymuszoną klasę. Jego Pan Tomasz to typ idealnego mentora: erudyta z chłodną logiką, który nie patrzy na chłopaków z góry, ale traktuje ich jak równorzędnych partnerów w śledztwie. Słowem: wzór do naśladowania dla każdego młodego człowieka tamtych lat.

Karen Petersen (Ewa Szykulska)

Ewa Szykulska w roli Karen dosłownie skradła ten serial. Jej bohaterka wjeżdża na ekran jak powiew zachodniego, nowoczesnego świata. Jest niezwykle zmysłowa, pewna siebie, ambitna i nieustępliwa. Przełamała wszelkie schematy grzecznych dziewczyn z ówczesnego kina młodzieżowego. Z początku chłodna i zdystansowana wobec Tomasza, z czasem przechodzi przemianę, pokazując wielką klasę, szlachetność i poczucie honoru.

Harcerze (Roman Mosior, Stefan Niemierowski i Tomasz Samosionek)

Trio młodych aktorów wcielających się w „Sokole Oko” (Mosior), „Doktorka” (Niemierowski) i „Długiego Ozora” (Samosionek) zagrało tak naturalnie, że dzieciaki w całej Polsce chciały natychmiast wstępować do ZHP. Byli symbolem harcerskiej sprawności, lojalności i zaradności. Bez ich bystrego oka Pan Tomasz nie raz utknąłby w martwym punkcie.

Kapitan Petersen i Michał Piotrowski

Tadeusz Gwiazdowski dał nam urokliwą postać duńskiego milionera: zamożnego, pełnego pasji, ale naiwnego jak dziecko, co czyniło go idealnym celem dla cwaniaczków. Z kolei Michał Szewczyk jako polski kuzyn Michał Piotrowski był prawdziwym motorem komediowym serialu. Ślamazarny, pechowy, wiecznie powalany błotem i pakujący się w tarapaty, idealnie przełamywał gęstniejącą atmosferę kryminalnej intrygi.

Epizody, które przeszły do historii

O sile tej produkcji świadczy fakt, że nawet na trzecim planie błyszczały absolutne perły polskiego aktorstwa:

  • Danuta Szaflarska i Lech Ordon jako małżeństwo Lucjuszów na kempingu. Występ Szaflarskiej kryje kapitalny smaczek filmowy. Gdy turysta pyta ją o lokalne tajemnice, aktorka zmysłowo przymyka oczy i rzuca proste: „Znam!”, co było mrugnięciem oka do widzów i aluzją do jej kultowej roli w komedii „Skarb” z 1948 roku (w tle brzmi nawet ten sam motyw muzyczny).
  • Alina Janowska jako pełna energii, niepowstrzymana i gadatliwa przewodniczka po zamku w Malborku.
  • Jan Tesarz i Roman Sykała jako bezwzględni szantażyści i cwaniacy spod ciemnej gwiazdy.
  • Irena Skwierczyńska, Seweryn Butrym i Stanisław Milski, którzy stworzyli swojski i niezwykle autentyczny klimat prowincjonalnej plebanii.

Kulisy kręcenia zdjęć

Lata 70. w polskiej kinematografii to nie były czasy hollywoodzkich efektów specjalnych ani potężnych budżetów. Każdy dzień na planie wymagał od ekipy gigantycznej kreatywności, ułańskiej fantazji i sztuki improwizacji. A problemy? Pojawiały się na każdym kroku.

Dramat na wodzie, czyli jak zatonął Schwimmwagen

Największą gwiazdą techniczną serialu był oczywiście Volkswagen Typ 166 Schwimmwagen, któremu rekwizytorzy dorobili cywilny bagażnik, by nie straszył czysto wojskowym wyglądem. I wszystko szło gładko, aż podczas zdjęć na jednym z jezior amfibia poszła na dno. Wyciąganie pojazdu z mulistego dna, osuszanie i reanimacja silnika trwały kilka dni. Odesłanie ekipy do bazy? Wykluczone! Reżyser Hubert Drapella i operator Wacław Dybowski zastosowali genialny podstęp: wsadzili aktorów na zwykłą motorówkę i kręcili bliskie plany. Widz przed telewizorem nawet nie zauważył, że nie ma kultowego wozu.

Magia scenografii, czyli rekwizytorskie oszustwo

Scenograf Teresa Barska musiała stworzyć świat, który idealnie połączy fikcję Nienackiego z autentyczną historią. I zrobiła to mistrzowsko:

  • Tajemnicza chrzcielnica: Słynny schowek ze wskazówką w kościele w Kortumowie nigdy nie istniał. Rekwizytorzy zbudowali gipsową atrapę i na czas zdjęć zamontowali ją w zabytkowym kościółku w Okoninie.
  • Płaskorzeźba z krzyżem: Złowrogi symbol templariuszy, który bohaterowie odczytują w ruinach, to również gipsowy odlew doklejony do autentycznych murów zamkowych.

Życie z ekipą i 8 złotych za godzinę

Ekipa spędziła na planie w powiecie grudziądzkim kilka miesięcy. Ponieważ o luksusowych hotelach nikt w okolicy nie słyszał, filmowcy zamieszkali w domach mieszkańców Radzynia Chełmińskiego. Miasteczko żyło serialem. Miejscowi masowo statystowali na kempingu czy na ulicach, zarabiając od 8 do 10 złotych za godzinę, co na owe czasy było całkiem przyjemnym zastrzykiem gotówki.

Geograficzny podstęp: Gdzie naprawdę leżało Kortumowo?

Choć z kart powieści i ekranu padają nazwy Pojezierza Suwalskiego czy Malborka, to filmowa magia powstała zupełnie gdzie indziej – na terenie dzisiejszego województwa kujawsko-pomorskiego. Główną gwiazdą plenerów zostały wspaniałe ruiny zamku w Radzyniu Chełmińskim. Ta gotycka warownia z XIII wieku ze strzelistymi wieżami, mroczną kaplicą i klimatycznymi zakamarkami, stworzyła niepowtarzalny i duszny klimat.

Skarb, który w nas żyje

Mijają dekady, zmieniają się pokolenia i technologie, a serial „Samochodzik i templariusze” nieustannie dzierży koronę najwybitniejszej ekranizacji prozy Zbigniewa Nienackiego. To nie była po prostu kolejna telewizyjna produkcja, ale prawdziwa magia. O sukcesie zadecydowała niesamowita synergia: błyskotliwa książka, mądry scenariusz, zapadająca w pamięć muzyka Piotra Marczewskiego oraz aktorski duet wszech czasów – zabójczo przystojny Stanisław Mikulski i zjawiskowa Ewa Szykulska.

Ten serial na zawsze zmienił naszą popkulturę i pokazał, że najwspanialsza przygoda może czekać tuż za rogiem: w zakurzonym kościółku, na cichym kempingu czy w murach starego zamku. Zamek w Radzyniu Chełmińskim do dzisiaj przyciąga entuzjastów mikroturystyki sentymentalnej. Ludzie przyjeżdżają tu z całą rodziną, by choć na chwilę dotknąć gotyckich cegieł i znów poczuć się jak młodzi poszukiwacze przygód.

Choć po 1971 roku próbowano jeszcze wielokrotnie ekranizować dzieła Nienackiego – od późniejszych prób w PRL-u aż po współczesną adaptację Netflixa – klasyk w reżyserii Huberta Drapelli pozostaje niedoścignionym wzorcem. To absolutna ikona kina przygodowego, która łączy mądrą rozrywkę z ogromnym szacunkiem do historii.

Bo przecież w tej całej opowieści nigdy nie chodziło tylko o złote kielichy czy monety zakopane pod ziemią. Prawdziwym skarbem okazały się te niezapomniane leniwe popołudnia przed czarno-białym telewizorem, zapach wakacji, wiatr we włosach i dziecięca wiara, że przygoda czeka na każdego z nas.

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *