21 stycznia 1980: Poniedziałek przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na poniedziałek 21 stycznia 1980 r. Dziś warto obejrzeć Teleferie i francuską animację – Biały delfin Um.

Program 1

14:15 Teleferie Dziewcząt i Chłopców: „Spotkanie z zimą” — odc. animowanego filmu prod. francuskiej z serii „Biały delfin Um”

15:30 Nauczycielski Uniwersytet Radiowo-Telewizyjny — Nauczanie początkowe (kl. III)

16:00 „Obiektyw”

16:30 Kino „Zwierzyńca”

16:50 Dzień dobry w kręgu rodziny

17:20 „Iwona” — film fabularny TVP z serii „Zielona miłość”. Reż. – Stanisława Jędryka. Wystepują: Joanna Pacuła, Hanna Bieluszko, Jan Frycz, Andrzej Pieczyński, Barbara Wrzesińska i inni.

19:00 Dobranoc

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:30 Teatr Telewizji: Stanisław Wyspiański „Wyzwolenie”. Reż. – Konrad Swinarski. Występują: Jerzy Trela, Anna Polony, Izabela Olszewska, Wiktor Sadecki, Jerzy Radziwiłowicz i inni.

23:05 „Horyzont”

Program 2

13:30 Programy powtórkowe

15:45 Język niemiecki

16:05 Poradnia młodzieżowych organizatorów sportu

16:30 Echa stadionu

Studio „Bis”

17:00 Początek programu

17:05 Konferencja prasowa dzieci

17:20 „Prywatna elektrownia” — reportaż

17:35 Gość Studia „Bis”

17:45 Śpiewa Zdzisława Sośnicka

18:05 Gość Studia „Bis”

18:10 Mięśniolotem przez kanał La Manche

18:30 Gość Studia „Bis”

19:10 Kronika

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:45 „Wszystko za wszystko”

22:00 24 godziny

22:15 Gość Studia „Bis”

22:30 Piosenka

22:40 Gość Studia „Bis”

22:50 Sensacje sportowe roku

23:00 „Margita” — program rozrywkowy

23:10 Pożegnanie

Wojtek ogląda dziś „Teleferie” oraz francuską animację „Biały delfin Um”

Zimowe ferie w PRL miały swój niepowtarzalny rytm. Najpierw mróz szczypiący w policzki, skrzypiący pod butami śnieg i obowiązkowe sanki na osiedlowej górce. Potem powrót do domu, para unosząca się znad suszonych na kaloryferze rękawiczek i telewizor. A w nim „Teleferie” – magiczny program, który dla dzieciaków lat 80. znaczył więcej niż dzisiaj nowoczesny smartfon.

21 stycznia 1980 roku na ekranach zagościł się jeden z tych seriali, które na zawsze zapadają w pamięć. Francuska animacja „Biały delfin Um” była jak okno na zupełnie inny świat – ciepły, kolorowy i egzotyczny, tak bardzo kontrastujący z zimową aurą za oknem. Gdy za szybą leżały zaspy, my razem z bohaterami przenosiliśmy się na tropikalne wyspy Pacyfiku.

Um – biały delfin o niezwykłej inteligencji – szybko stał się ulubieńcem młodych widzów. Towarzyszyli mu Janek (Yann), Marina oraz wujek Patrick, oceanograf z prawdziwego zdarzenia. Każdy odcinek był nową przygodą: odkrywaniem tajemnic podmorskiego świata, walką z zagrożeniami i spotkaniami z barwnymi postaciami, których nie sposób było zapomnieć. Kruk Sebastian, znający języki niemal wszystkich ssaków, leniwiec Flem czy koala Raoul – ta galeria bohaterów miała w sobie coś z dziecięcej wyobraźni, która nie zna granic.

Z tą francuską animacją nierozerwalnie wiąże się charakterystyczna, francuska piosenka tytułowa, która do dziś potrafi sama wpaść do głowy. Jej autorami byli Vladimir Cosma i Michel Legrand. Ta melodyjna czołówka stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych motywów muzycznych dzieciństwa lat 80. Co ważne, serial emitowano z polskim dubbingiem. Głosy Ilony Kuśnierskiej jako Janka, Mirosława Wieprzewskiego jako Sebastiana czy Włodzimierza Bednarskiego w roli Dziadka tworzyły wersję, która była „nasza”, swojska i bliska.

„Biały delfin Um” pojawiał się później na telewizyjnej antenie w programie „5-10-15”, ale to właśnie emisja w „Teleferiach” miała w sobie coś wyjątkowego. Dla Wojtka nie była to jedna z wielu animacji, lecz prawdziwie kultowe wspomnienie. Ciepła atmosfera, piękna muzyka i przyjazny, mądry przekaz sprawiły, że ten serial do dziś budzi nostalgię – tę szczególną, która pachnie zimą, herbatą z cytryną i dźwiękiem starego telewizora w mieszkaniu z czasów PRL.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *