22 listopada 1986: Sobota przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na sobotę 22 listopada 1986 r. Dziś warto obejrzeć kultową komedię francuską – Żandarm i policjantki.

Program 1

07:25 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Fizyka (sem. III) — Drgania elektryczne

07:55 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Biologia (sem. III) — Dziedziczność i zmienność organizmów

08:25 Program dnia

08:30 „Tydzień na działce”

09:00 „Drops” — program dla dzieci i młodzieży oraz film „Jazon z gwiezdnego patrolu” (3)

10:30 DT — wiadomości

10:40 „Stare, nowe, najnowsze” — program muzyczny

12:25 „Wędrówki dalekie i bliskie” — „Rubens” — holenderski film dokumentalny

13:00 „W świecie ciszy”

13:30 Telewizyjny koncert życzeń dla honorowych krwiodawców krwi

14:00 „Za kierownicą”

14:30 „Militaria, obronność, nowoczesność” — „Czołg bez tajemnic”

15:00 DT — wiadomości

15:05 Antologia dramatu powszechnego — Eugeniusz Szwarc „Smok”

16:45 Losowanie Dużego Lotka

17:00 Studio Sport — I liga piłki nożnej

17:50 „Kram” — magazyn konsumenta

18:30 Telewizyjny Klub Młodych — „Promocje”

19:00 Dobranoc — „Opowiadania z doliny Muminków”

19:10 „Z kamerą wśród zwierząt”

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 „Żandarm i dziewczęta” — francuska komedia filmowa. Reż. – Jean Girault. Występują: Louis de Funès, Michel Galabru, Claude Gensac, Maurice Risch, Guy Grosso, Michel Modo.

21:35 „Czas” — magazyn publicystyczny

22:25 „Siedem dni na świecie”

22:35 DT — wiadomości

22:45 „Za wolność Hiszpanii się bić” — film dokumentalny

23:20 Sportowe rytmy tygodnia

00:10 „Wdowy” (4) — angielski serial kryminalny

Program 2

14:25 Nauczycielski Uniwersytet Radiowo-Telewizyjny

Sobota w „Dwójce”

15:55 Powitanie

16:00 „5–10–15” — zespół „Dom” przedstawia — program dla dzieci i młodzieży

17:25 Kraków na antenie „Dwójki” — Teatr Słowackiego i co dalej

18:00 Tygodniowy Przegląd Kulturalny

18:30 Magazyn nowości płytowych

19:00 Kraków na antenie „Dwójki” — „Znalazłem w Krakowie” — film o Konradzie Swinarskim

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 Kraków na antenie „Dwójki” — Mistrz i uczeń

21:20 „Tydzień w polityce”

21:35 „Klinika w Schwarzwaldzie” (6) — „Cudowne źródło” Ś serial obyczajowy prod. RFN

22:20 Muzyka i okolice

23:00 Wieczorne wiadomości

23:05 IX Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego — ogłoszenie wyników

23:15 Studio Międzynarodowych Spotkań Teatralnych

Wojtek ogląda dziś komedię „Żandarm i policjantki”

Były takie sobotnie wieczory w PRL-u, które do dziś mają w sobie magię. Czasem tę magię robił dobry kabaret, czasem kapitalny film, a czasem, jak 22 listopada 1986 roku, wystarczył jeden człowiek. Mały, nerwowy, z wyrazem twarzy, jakby właśnie połknął cytrynę — Louis de Funès.

Tego wieczoru, zaraz po „Dzienniku”, w telewizji królował „Żandarm i policjantki”, szósty i ostatni film o dzielnym (choć łatwo wpadającym w histerię) Ludovicu Cruchocie. Ostatni, bo życie napisało smutne zakończenie. De Funès zmarł na początku 1983 roku, zaledwie trzy miesiące po premierze filmu. Ale w 1986 roku Wojtek, tak jak tysiące innych widzów, patrzył na ekran i kompletnie o tym nie myślał. A dziś może powiedzieć jedno: kto pamięta de Funèsa ten miał super młodość. To w zasadzie życiowa prawda, niepodlegająca dyskusji.

Fabuła? Tym razem ekipa z Saint-Tropez została przeniesiona do nowego, większego i skomputeryzowanego posterunku. Czy je wykorzystywano? Cóż… raczej dekoracyjnie.

Pułkownik ogłasza, że oto do Saint-Tropez przyjadą na staż cztery adeptki szkoły policyjnej. I wtedy następuje scena, której nie powstydziłby się nawet „Kabaret Olgi Lipińskiej”. Cruchot i Gerber, chcąc zrobić dobre wrażenie, wnoszą do posterunku bagaże czterech przypadkowych turystek, a tak naprawdę oczekiwanych policjantek. I od momentu w którym pojawiają się Christine, Marianne, Isabelle i Yo wiadomo, że będą kłopoty.

Ktoś kiedyś powiedział, że w tym filmie jest więcej biegania, niż w „Niewolnicy Isaurze” łez. I coś w tym jest. Żandarmi robią wszystko, by zaimponować młodym policjantkom. One są poważne, zdolne i pełne zapału. Oni, cóż, też są pełni zapału tylko w innym kierunku. Policjantki zostają zakwaterowane w klasztorze, co miało zapewnić im spokój. A żandarmi? Hmmm… Ich żony patrzą na to wszystko z miną, która mówi: „Jeszcze raz, Cruchot, jeszcze jeden ruch, a będziesz spał w garażu.” Zaczynają się plotki, a małżeństwo Cruchota faktycznie zaczyna wisieć na włosku.

Gdy film robi się coraz bardziej komediowy, nagle wkracza wątek kryminalny. Jedna z dziewcząt znika. Potem druga. Potem trzecia i czwarta. I dzieje się coś, co można nazwać klasycznym schematem serii: najpierw chaos, potem panika, a potem Cruchot rusza na ratunek.

Dla Wojtka tamten sobotni wieczór należał do ery, kiedy telewizja potrafiła wywołać śmiech u całej rodziny, od dziadka po wnuczka. To czasy, kiedy Louis de Funès był królem komedii.
I czasy, kiedy człowiek nie musiał jeszcze sprawdzać na smartfonie, która to część „Żandarma”, tylko po prostu oglądał. A że de Funès już wtedy nie żył? Na ekranie był żywy jak zawsze. I takim pozostał w pamięci Wojtka.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *