27 maja 1974: Poniedziałek przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na poniedziałek 27 maja 1974 r. Dziś warto obejrzeć serial z Ewą Wiśniewską – Doktor Ewa.

Program 1

16:10 Program dnia z Gdańska

16:20 Dziennik Telewizyjny (kolor)

16:40 Dla dzieci: „Zwierzyniec” — w programie m.in. film z serii: „Przygody psa Huckleberry” (kolor)

17:25 Echo stadionu

17:50 „Sobota we Władysławowie” (z Gdańska)

18:45 „Lądowi dokerzy” — reportaż filmowy

19:20 Dobranoc — „Cypisek, rozbójnika Rumcajsa” — Jak Rumcajs z Cypiskiem zdobyli plany wojenne (kolor)

19:30 Dziennik Telewizyjny (kolor)

20:20 Teatr Telewizji — Krzysztof Choiński „Kwiaty dla Matki”. Reż. Ludwik Rene. Występują: Antonina Gordon-Górecka, Jan Englert, Barbara Sołtysik, Krystyna Kamieńska, Ignacy Machowski i inni.

21:20 „Czworobok” — publicystyka kulturalna

22:30 Gra Zespół Jazzowy Gold Washboard — laureat konkursu „Złotej Tarki”

23:30 Dziennik Telewizyjny (kolor)

Program 2

17:40 Program dnia

17:45 Program 2 proponuje

17:55 Sprawozdawczy Magazyn Sportowy

18:45 Ocalić od zapomnienia — „Alert dla ogrodów” (kolor)

19:20 Dobranoc (kolor)

19:30 Dziennik Telewizyjny (kolor)

20:20 „Doktor Ewa” – odc. III „Prawo do życia” — film seryjny TVP. Reż. Henryk Kluba. Występują: Ewa Wiśniewska, Edmund Fetting, Jan Nowicki, Janusz Kłosiński, Jolanta Lothe i inni.

21:00 „Divertimento na dźwięki i kształty”

21:30 „Czerwone i czarne” i „Mały western” — polskie filmy animowane. Reż. Witold Giersz (kolor)

21:45 24 godziny (kolor)

21:55 Z cyklu „Wszędzie żyją ludzie”: „Walka i praca w buszu Mozambiku” — film dokumentalny prod. angielskiej oraz „Heiro – taniec wschodzącego słońca” — film dokumentalny prod. radzieckiej (kolor)

Wojtek ogląda dziś serial „Doktor Ewa”

Był poniedziałek, 27 maja 1974 roku. Dzień jak każdy inny – przynajmniej na pierwszy rzut oka. W szkole już powoli dało się odczuć, że koniec roku już za rogiem. Słońce przygrzewało, ale jeszcze nie na tyle, by można było bezkarnie rzucić tornister w kąt i wybiec na trzepak. Trzeba było jeszcze poczekać. Tego wieczoru Wojtek jednak nie myślał o trzepaku. Po Dzienniku cała rodzina zebrała się przed ekranem, by na „dwójce” obejrzeć kolejny odcinek serialu „Doktor Ewa”.

W roli głównej – Ewa Wiśniewska, kobieta o spojrzeniu, które potrafiło zmrozić i ogrzać jednocześnie. Jej doktor Ewa Lipska to nie była zwykła lekarka z wiejskiej przychodni, tylko postać z krwi i kości. Pełna empatii, ale też kobieta z zasadami. Silna, choć momentami bezradna wobec ludzkiej głupoty i systemowej inercji. Idealna bohaterka PRL-owskiego serialu, bo niosła nadzieję, że w tej szarzyźnie może istnieć ktoś, kto naprawdę chce dobrze. I że czasem się udaje.

Wojtek pamięta, że mama mówiła o niej z szacunkiem – „patrz, jaka mądra, nie to co niektóre z Warszawy” – a babcia dodawała z uznaniem: „i ładna, i porządna”. Nawet ojciec, który zwykle przerzucał się między gazetą a naprawą radia, tego dnia zatrzymał się na chwilę, popatrzył na ekran i powiedział: „To jest prawdziwa kobieta, nie to, co w tych zachodnich filmach.”

Telewizor szumiał, obraz miał swoje mankamenty, a dźwięk czasem uciekał, ale to nikomu nie przeszkadzało. Bo „Doktor Ewa” był jednym z tych seriali, które się oglądało nie tylko oczami, ale też sercem. To była historia, w której każdy mógł odnaleźć cząstkę siebie: lekarza walczącego z biurokracją, pacjenta szukającego zrozumienia, czy po prostu człowieka zagubionego w codzienności.

Ten wieczór zapisał się w pamięci Wojtka jako jeden z tych cichych poniedziałków, które – paradoksalnie – zostały z nim na dłużej niż niejedna niedziela. Bo czasem wystarczy 40 minut dobrego serialu, by znów uwierzyć, że świat – choć pogmatwany – może być trochę lepszy, jeśli spotka się na swojej drodze kogoś takiego jak Doktor Ewa.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *