20 maja 1989: Sobota przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na sobotę 20 maja 1989 r. Dziś warto obejrzeć komedię Stanisława Barei – Żona dla Australijczyka.

Program 1

07:00 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Matematyka (sem. IV) — Pochodna iloczynu i ilorazu

07:30 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Język polski (sem. IV) — Styl utworów Młodej Polski

08:00 „Tydzień na działce”

08:20 „Na zdrowie” — program rekreacyjny

08:55 Program dnia

09:00 „Drops” — magazyn dla dzieci i młodzieży oraz film z serii „Fragglesi” (38)

10:40 „Stare, nowe, najnowsze”

11:20 „Kołobrzeg zaprasza” — program rozrywkowy

11:50 Telewizyjny Koncert Życzeń

12:20 Studio Sport: Wyścig Pokoju — ostatni. XII etap Trutnov – Praga

13:40 Telewizyjny Teatr Prozy: Roman Bratny „Trzech w linii prostej”. Reż. – Zygmunt Huebner. Występują: Tadeusz Białoszczyński, Marek Walczewski, Piotr Garlicki. Wojciech Pszoniak i inni.

14:40 „Flesz” — program muzyczny

15:05 Komedie, komedie, komedie… „Żona dla Australijczyka”. Reż. Stanisław Bareja. Występują: Wiesław Gołas, Elżbieta Czyżewska.

16:30 Losowanie Dużego Lotka

16:40 „Oset ’89” — reportaż

17:15 Teleexpress

17:30 „Kto w twoim imieniu?” — studio wyborcze TVP

18:00 „Prezydenci” — James A. Garfield

18:35 „Butik” — program Grażyny Szcześniak

19:00 Dobranoc — „Podróże kapitana Klipera”

19:10 Z kamerą wśród zwierząt — „Jak zwiedzać zoo”

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:05 Konkurs piosenki Eurowizji ‘89

23:05 „Kto w twoim imieniu?” — studio wyborcze TVP

23:20 Kronika Wyścigu Pokoju

23:40 Kino sensacji: „Śmiertelny pocałunek” — film prod. USA reż. Robert Aldrich. Występują: Ralph Meeker, Albert Dekker, Paul Stewart.

Program 2

14:40 „Bariery”

16:05 Program dnia

16:10 Małe kino: „Ksary i oazy” — „Oblicza Sahary” — film dokumentalny

16:30 „5–10–15” — program dla dzieci i młodzieży

17:00 „Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy” (3) — „Nowa broń szwoleżerów” — serial TP

18:00 Telerama

18:30 Lokalne studio wyborcze

19:00 „Integrafia” — film dokumentalny

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 „Wokół górskich schronisk” — Turbacz

21:20 W 170. rocznicę urodzin Stanisława Moniuszki

21:30 Panorama dnia

21:45 „Chateauvallon” (2) — serial francuski

22:40 „Goście Daniela Passenta”

23:40 Komentarz dnia

23:45 Studio festiwalowe — Łańcut ‘89

Wojtek ogląda dziś komedię Stanisława Barei „Żona dla Australijczyka”

Sobotnie popołudnie, 20 maja 1989 roku. Ktoś może wybrał spacer, ktoś inny zastanawiał się jak głosować w nadchodzących wyborach parlamentarnych, ale Wojtek zasiadł przed telewizorem. W „Jedynce” o 15:05 wyemitowano komedię, o której nie mówi się tyle, co o „Misiu” czy „Alternatywach 4”, ale która bez wątpienia nosi znamię ręki mistrza absurdu – Stanisława Barei. Mowa o filmie „Żona dla Australijczyka”.

To produkcja z 1963 roku, a więc jeszcze sprzed ery najbardziej kultowych dzieł Barei. Widać to zresztą w samej stylistyce – mniej groteski, więcej klasycznego komediowego tonu, ale duch ironii wobec rzeczywistości PRL już wyraźnie się tli. Główny bohater, australijski Polonus (grany przez Wiesława Gołasa), przyjeżdża do Polski w poszukiwaniu… żony. Już sam ten wątek to znakomita baza pod komentarz społeczny. Bo przecież zderzenie wyobrażeń Polonii o codzienności w ojczyźnie nad Wisłą musiało wzbudzać uśmiech – często przez łzy.

Film ten przypomina, że PRL to nie tylko kartki, kolejki i deficyty, ale także specyficzny humor, który pozwalał przetrwać. I że Bareja nie zawsze musiał walić młotem satyry – potrafił też uderzyć z subtelnością, w której odbijały się rozterki emigranta, prowincjonalne intrygi i cały ówczesny społeczny teatrzyk.

Warto wspomnieć, że „Żona dla Australijczyka” nie była filmem zakazanym, nie trafił na półkę, nie był cięty przez cenzurę – a mimo to umyka dziś zbiorowej pamięci. Może dlatego, że Bareję utożsamia się głównie z latami 70. i 80.? A może dlatego, że nie ma tu „bareizmów” w pełnej krasie? Ale jest coś innego – obraz Polski widzianej oczami kogoś, kto przez dekady żył z dala od niej karmiony sentymentalnym mitem.

I tak oto, dwa tygodnie przed wyborami czerwcowymi, w czasach, gdy PRL chwieje się już na nogach, Bareja – choć już nieżyjący – znów przemawia z ekranu. Nie jako twórca kultowego „Misia”, lecz jako reżyser, który potrafił z lekkim uśmiechem pokazać, jak bardzo nasz kraj potrafi być… sam dla siebie egzotyczny.

Warto wrócić do tej komedii nie tylko po śmiech, ale i po refleksję. O tym, jak wiele się zmieniło. I jak wiele – mimo wszystko – zostało takie samo.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *