9 lutego 1975: Niedziela przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na niedzielę 9 lutego 1975 r. Dziś warto obejrzeć film psychologiczny Janusza Morgensterna – Jowita.

Program 1

06:25 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Język polski

06:55 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Chemia

07:25 Telewizyjny Kurs Rolniczy

08:00 „Przypominamy, radzimy”

08:10 Nowoczesność w domu i zagrodzie

08:35 „Bieg po zdrowie”

08:55 Program dnia

09:00 Dla młodych widzów — „Teleranek”

10:30 „Antena” — informacja o programie telewizyjnym

11:05 „Król areny” — komediodramat radziecki (dubbing)

12:15 Dziennik Telewizyjny

12:35 „Ludzie naszej wsi”

12:50 Słynne symfonie Mozarta (I) — Symfonia C-dur Nr 28 KV 200

13:30 Z kamerą wśród zwierząt

14:00 „Nie tylko dla pań”

14:30 Dla dzieci — Stanisław Grochowiak „Bestia i piękna”

15:35 Losowanie Toto-Lotka

15:50 „Piosenki przyjaciół”

16:30 Refleksje obywatelskie

16:45 Lektury „Pegaza”

17:00 „Tele-Echo”

17:45 Sprawozdawczy magazyn sportowy

19:15 Wieczorynka

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:20 Bajka dla dorosłych — „Dobrana para”

20:25 „Eneida” — odc. 1

21:25 „Przeboje świata” — program muzyczny

21:55 Informacyjny magazyn sportowy

Program 2

13:15 Program dnia

13:20 „Rok w przyrodzie” — film dokumentalny TV Bratysława, poświęcony ochronie środowiska naturalnego

13:45 „Z różnych stron świata” — zespół pieśni i tańca okręgu Cottbus (NRD)

14:05 „Z bratnich anten” — Urania, cz. IV — program TV NRD o perspektywach rozwoju ludności, w świetle danych naukowych o świecie współczesnym

14:35 Dla młodych widzów — „Przy kominku”

15:35 Wojskowy Film Dokumentalny: „Pro memoria” — film poświęcony pamięci poległych w bojach o wyzwolenie ziem polskich żołnierzy Armii Radzieckiej

16:00 „Daj szczęściu szansę” — program TV NRD

17:10 „Świat, obyczaje, polityka”

17:40 Filmy Janusza Morgensterna: „Jowita”. Występują: Daniel Olbrychski, Barbara Kwiatkowska, Kalina Jędrusik, Ignacy Gogolewski, Anna Pleskaczewska, Zbigniew Cybulski i inni.

19:20 Wieczorynka

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:20 „Portret z autografem” — śpiewa Enriquetta Tares, solistka Opery Berlińskiej

21:00 Pasje malarskie prof. Kazimierza Wyki

21:15 „Hans Belmler” — odc. 1 filmu seryjnego prod. NRD

Wojtek ogląda dziś film „Jowita”

W niedzielny wieczór 9 lutego 1975 roku Telewizja Polska sięgnęła po kino z wyższej półki. W ramach cyklu „Filmy Janusza Morgensterna” pokazano „Jowitę” – jeden z najbardziej niepokojących i wieloznacznych filmów polskiej kinematografii lat 60., ekranizację powieści Stanisława Dygata „Disneyland”.

To film, który od początku gra z widzem w subtelną, ale bezlitosną grę. Marek Arens, grany przez młodego, magnetycznego Daniela Olbrychskiego, jest człowiekiem sukcesu: sportowiec, architekt, ulubieniec środowiska. A jednak już w pierwszych minutach czuć, że pod tą fasadą kryje się pustka. Bal przebierańców i tajemnicza dziewczyna z zakrytą twarzą – Jowita – uruchamiają proces, którego nie da się zatrzymać. Fascynacja szybko przeradza się w obsesję, a poszukiwanie idealnego obrazu kobiety staje się ważniejsze niż sport, kariera i zdrowy rozsądek.

Morgenstern buduje ten świat z niezwykłą precyzją. Relacja Marka z Agnieszką (w tej roli Barbara Kwiatkowska) jest chłodna, wyrafinowana i podszyta manipulacją. To ona wciąż przywołuje postać Jowity, podsyca mit, który stopniowo przejmuje kontrolę nad bohaterem. Równolegle pojawia się galeria wyrazistych postaci drugiego planu: trener grany przez Zbigniewa Cybulskiego, zirytowany odpływaniem Marka w stronę własnych fantazji, oraz żona trenera (w tej roli Kalina Jędrusik) – fascynująca, zmysłowa i boleśnie świadoma jednostronności swoich uczuć do Marka.

„Jowita” jest filmem o rozpadzie tożsamości. Sport przestaje mieć znaczenie, realne relacje tracą sens, a granica między prawdą i projekcją zaciera się coraz bardziej. Symboliczna postać Loli Fiat 1100, w którą wciela się Iga Cembrzyńska, staje się dla Marka kluczem do rozwiązania zagadki – choć w rzeczywistości prowadzi go jeszcze głębiej w otchłań własnych lęków i urojeń. Scena w hotelu Cracovia, jedna z najmocniejszych w filmie, pokazuje, jak daleko potrafi zaprowadzić człowieka obsesja ubrana w pozory miłości.

Finał rozgrywający się na wzgórzu wawelskim ma w sobie gorzką ironię. Bohater, już jako więzień, dowiaduje się prawdy. Okazuje się, że Jowita była od początku bliżej, niż przypuszczał, a jego tragedia nie wynikała z braku wiedzy, lecz z nieumiejętności odróżnienia pragnienia od rzeczywistości.

Emisja „Jowity” w połowie lat 70. przypominała, że Telewizja Polska potrafiła w niedzielny wieczór zaproponować widzom kino wymagające, psychologicznie gęste i dalekie od jednoznacznych odpowiedzi. To film, który nie daje ukojenia ale zostaje w głowie na długo.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *