Program 1
08:10 Biologia (kI. VI) — Ochrona środowiska
09:00 Muzyka (kl. II) — Co słyszymy w muzyce
10:00 Dziennik Telewizyjny
10:10 „Domator”
10:10 Dla II zmiany: „Zniknięcie” – film fabularny prod. angielskiej
11:55 „Domator” — Co nowego, co słychać
12:25 Kalendarz historyczny
12:50 Język polski (kI. I licem) — Marsz, marsz Dąbrowski
15:50 Program dnia
15:55 DT — wiadomości
16:00 „Patrol” — wojskowy program publicystyczny
16:25 Dla młodych widzów: Kwant — superdrużyna
16:55 Było sobie życie: „Hormony” — film animowany prod. francuskiej
17:15 Teleexpress
17:30 XXIV Festiwal Piosenki Radzieckiej Zielona Góra ’88 — Barwy Przyjaźni
18:50 Dobranoc: Pająk chwat, wszystkich brat
19:00 „Teraz” — tygodnik gospodarczy
19:30 Dziennik Telewizyjny
20:00 Studio wyborcze
20:10 „Zniknięcie” — film kryminalny prod. angielskiej
21:50 „Pegaz” — magazyn aktualności kulturalnych
22:40 DT — komentarze
Program 2
17:25 Powitanie
17:30 Lokalny program publicystyczny
18:00 Program lokalny
18:30 „Wiem wszystko” — teleturniej
19:00 Bolesne dojrzewanie Adriana Mole’a (1) — film prod. angielskiej
19:30 Konsylium kliniki zdrowego człowieka
20:00 Gość Dwójki
20:15 Studio Sport — lekkoatletyczny mityng Grand Prix w Bratysławie
21:00 Express reporterów
21:30 Panorama dnia
21:45 „Odmowa” — film fabularny prod. francuskiej
23:30 Wieczorne wiadomości
Wojtek ogląda dziś dobranockę „Pająk chwat wszystkich brat”
9 czerwca 1988 r., czwartek. Wieczór, który nie wyróżniał się niczym szczególnym. Może tylko tym, że człowiek wrócił zmęczony z podstawówki, gdzie nauczycielka z biologii kazała przynieść na jutro zielnik, a trawa na podwórku dopiero co była skoszona. I choć chciało się jeszcze trochę pohasać, obowiązki wzywały – ale przed tym wszystkim czekała chwila najważniejsza – dobranocka.
Codziennie około godziny 19 był moment, w którym dzieci przestawały się kłócić o zabawki, a rodzice na chwilę przestawali krzyczeć, że „czas do kąpieli”. Tego dnia na ekranie pojawił się „Pająk chwat wszystkich brat” (po węgiersku Vizipók-Csodapók).
Ten serial miał w sobie coś dziwnego i magicznego. Nie był może tak rozpoznawalny jak Bolek i Lolek, nie miał takiego rozmachu jak Reksio, ale w swojej cichości i prostocie potrafił oczarować. Świat owadów, stawów i pajęczych nici – niby odrealniony, a jednak tak znajomy. Szczególnie, kiedy za oknem rozlegał się wieczorny rechot żab z pobliskiego rowu melioracyjnego. Kto nie miał wtedy wrażenia, że Csodapók żyje gdzieś tuż obok?
Wojtek nie wiem, co mieli w sobie ci Węgrzy, ale potrafili robić animacje, które nie waliły po oczach fajerwerkami, tylko wciągały swoim klimatem. Delikatne kolory, oszczędne ruchy, narracja spokojna jak powierzchnia stawu w bezwietrzny dzień. To była animacja, przy której dziecko naprawdę mogło się wyciszyć. Nie ogłupieć, nie nakręcić się, tylko odpłynąć.
Z perspektywy czasu Wojtek docenia też coś jeszcze. „Pająk chwat” uczył tolerancji. W świecie owadów nie było miejsca na bezmyślne ocenianie. Każdy miał swoją rolę. Nawet komar – choć kłuł – nie był potępiany, a po prostu zrozumiany. W PRL-u, gdzie często myślało się kolektywnie, ta bajka uczyła współistnienia w mikroskali. I to bez moralizatorstwa.
Dziś, gdy Wojtek widzi niektóre współczesne bajki, zastanawia się, czy dzieci jeszcze potrafią wsłuchać się w coś tak cichego jak plusk kropelki, która spada do stawu. Wtedy – w czerwcu 1988 – jeszcze potrafiły. I Wojtek też potrafił. Dobrze, że mamy wspomnienia. I dobrze, że są archiwa.
Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!







