6 grudnia 1986: Sobota przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na sobotę 6 grudnia 1986 r. Dziś warto obejrzeć niemiecki serial telewizyjny Klinika w Schwarzwaldzie.

Program 1

07:25 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Fizyka (sem. III) — Fale elektromagnetyczne

07:55 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Biologia (sem. III) — Mechanizm i przebieg procesu ewolucji

08:25 Program dnia

08:30 Tydzień na działce

09:00 „Drops” — magazyn dla dzieci i młodzieży oraz film z serii „Jazon z gwiezdnego patrolu”

10:30 DT – wiadomości

10:40 „Stare, nowe i najnowsze” — program muzyczny

12:15 Wędrówki dalekie i bliskie: „Sztuka Zairu” (2) — francuski film dokumentalny

13:00 „W świecie ciszy” — program dla niesłyszących

13:30 „Z potrzeby serca” — widowisko publicystyczne

14:00 „Za kierownicą” — program publicystyczny

14:30 „Azymut” — wojskowy magazyn publicystyczny

15:00 DT – wiadomości

15:05 Antologia dramatu powszechnego: Henryk Ibsen „Wróg ludu”. Reż. – Jan Błeszyński.

17:00 „Kram” — magazyn konsumenta

17:35 Losowanie Dużego Lotka i zakładów specjalnych

17:50 „Skarbiec” — program historyczny

18:30 „Literatura i polityka” — program publicystyczny

19:00 Dobranoc — „Opowiadania z doliny Muminków”

19:10 Z kamerą wśród zwierząt — „Protoplaści”

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 „Zasadzka na prerii” — western prod. USA. Reż. – Douglas Heyes.

21:30 „Czas” — magazyn publicystyczny

22:00 7 dni na świecie

22:10 DT – wiadomości

22:20 Sportowe rytmy tygodnia

22:50 Kino nocne: „Wdowy” (6) — serial prod. angielskiej

Program 2

14:25 Nauczycielski Uniwersytet Radiowo-Telewizyjny

15:55 Powitanie

16:00 „5-10-15” — program dla dzieci i młodzieży

17:25 „Moje piosenki” — Krystyna Sienkiewicz

18:00 Program lokalny

18:30 Zbliżenia — czyli to i owo o filmie

19:30 Dziennik Telewizyjny (dla niesłyszących)

20:00 Koncert w Dreźnie zorganizowany przez OiRT

20:45 Studio Sport — Międzynarodowe zawody w łyżwiarstwie figurowym o nagrodę „Moskiewskich nowości”

21:20 Tydzień w polityce

21:30 „Klinika w Schwarzwaldzie” (8): „Złodziej” — serial prod. RFN

22:15 Włosi w Warszawie — moda włoska 1987-1988

22:55 „Kim jestem” — spektakl poetycki wg Stanisława Franczaka

23:25 Wieczorne wiadomości

Wojtek ogląda dziś serial „Klinika w Schwarzwaldzie”

W mikołajkowy wieczór 1986 roku telewizja PRL serwowała nam kolejny odcinek serialu, który w RFN i NRD bił rekordy popularności. U nas też zdobył wierną publiczność, choć z nieco mniejszym rozmachem. Chodzi oczywiście o „Klinikę w Schwarzwaldzie” i o profesora Klausa Brinkmanna, w którego tak przekonująco wcielał się Klausjürgen Wussow. Ten bohater miał w sobie coś, co w polskiej telewizji rzadko się wtedy widywało: spokój, autorytet, ale też ciepło i ludzką słabość. Człowiek, który jednym ruchem dłoni potrafił uciszyć cały oddział, a jednocześnie wzruszyć nawet widza, który zarzekał się, że niemieckich seriali nie ogląda.

„Klinika w Schwarzwaldzie” wyrastała z trendu, który zapoczątkowała czechosłowacka produkcja „Szpital na peryferiach”. Tamten serial był u nas prawdziwym fenomenem. Oglądano go zarówno w Polsce, jak i po obu stronach dawnej niemieckiej granicy ideologicznej. To właśnie sukces czechosłowackiego serialu rozpalił wyobraźnię producentów w RFN i dodał odwagi, by spróbować sił w podobnej tematyce. Efekt? Zamiast medyczno-towarzyskich dramatów zza południowej granicy dostaliśmy elegancki Schwarzwald, lśniące sale operacyjne i lekarzy, którzy z równą swobodą diagnozowali nowotwory, co poruszali sprawy sercowe.

W tamtych szarych latach „Klinika w Schwarzwaldzie” pełniła rolę szczególną. Była oknem na świat, który istniał gdzieś daleko. Pokazywała szpitalną codzienność, ale bardziej przypominała sanatorium dla ducha. Nikt się nie spieszył, nikt nie rzucał papierami, a problemy rozwiązywano rozmową, a nie kolejną pieczątką. Do tego widoki – lasy, góry, miasteczka jak z pocztówki. Przez trzy kwadranse człowiek mógł zapomnieć, że za oknem pada śnieg, a na przystanku znowu wisi kartka „awaria autobusu”.

Doktor Brinkmann stał się bliski polskim widzom. Był jak sąsiad, który zawsze znajdzie czas, żeby zapytać, co słychać, nawet jeśli w tle toczyła się walka o życie pacjenta. A jego klinika była trochę jak marzenie o porządku, harmonii i normalności. Czymś, co wydawało się być tuż na wyciągnięcie ręki, choć w rzeczywistości było równie daleko jak Schwarzwald widziany z okna naszego domu.

Dzisiaj „Klinika w Schwarzwaldzie” może wydawać się sentymentalna, może nazbyt idealistyczna, ale dzięki temu była dla widzów lat 80. punktem zaczepienia, ciepłem, które miękko zapadało w pamięć. I choć niewielu z nas potrafiłoby nazwać wszystkie postaci z serialu, to każdy pamięta ten spokojny klimat, świat bez pośpiechu i dyrektora szpitala, który potrafił być więcej niż tylko szefem.

W tamten sobotni wieczór 6 grudnia 1986 roku profesor Brinkmann znów zapukał do naszych domów. I jak zwykle został przyjęty jak dobry znajomy.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *