29 stycznia 1979: Poniedziałek przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na poniedziałek 29 stycznia 1979 r. Dziś warto obejrzeć film Jana Batorego – Odwiedziny prezydenta.

Program 1

13:30 Teleferie: „Ani słowa o futbolu” — film fabularny prod. radzieckiej

15:25 Program dnia

15:30 Nauczycielski Uniwersytet Radiowo-Telewizyjny — Nauki polityczne

16:00 Dziennik

16:10 „Obiektyw”

16:30 „Dzień dobry, tu telewizja”

16:50 Dla dzieci — „Zwierzyniec”

17:25 „Odwiedziny prezydenta” — film fabularny prod. polskiej. Reż. – Jan Batory. Występują: Irena Malkiewicz, Beata Tyszkiewicz, Leon Niemczyk, Jan Machulski, Małgorzata Lorentowicz, Stanisław Mikulski i inni.

19:00 Dobranoc

19:10 „Siódemka”

19:30 Wieczór z dziennikiem

20:30 Teatr Telewizji: Aleksander Fredro „Odludki i poeta”. Reż. – Andrzej Łapicki. Występują: Zbigniew Zapasiewicz, Andrzej Łapicki, Bronisław Pawlik, Małgorzata Zajączkowska, Krzysztof Kolberger.

21:25 XYZ — cz. 1

21:50 Dziennik

22:05 XYZ — cz. 2

Program 2

16:30 Program dnia

16:35 Język niemiecki — kurs podstawowy (lekcja 14)

17:00 Dzień Fiński w Telewizji Polskiej

17:10 „Kalewala” — narodowy epos historyczny

17:15 „Salamo” — reportaż o Laponii

17:40 „Kalewala” (c. d.)

17:50 „Paavo Nurmi” — biografia największego sportowca fińskiego

18:55 „Kalewala” (c. d.)

19:10 Panorama — magazyn informacyjny

19:30 Wieczór z dziennikiem

20:30 Dzień fiński w Telewizji Polskiej

20:40 „Kalewala” (c. d.)

20:50 Gra i śpiewa Punainen Lanka — zespół młodzieżowy śpiewa piosenki fińskie w stylu pop

21:15 „Kalewala” (c. d.)

21:25 „Dumb show” — program rozrywkowy

Wojtek ogląda dziś film „Odwiedziny prezydenta”

W poniedziałkowe popołudnie Wojtek jak zwykle oglądał „Zwierzyniec”. Po programie zazwyczaj odchodziło się od telewizora bez żalu. Tym razem jednak coś sprawiło, że Wojtek nie wstał z dywanu. Po planszy końcowej programu pojawił się film, na który nigdy nie zdecydowałby się świadomie — „Odwiedziny prezydenta” Jana Batorego. Tytuł sugerował coś zupełnie innego, może nawet lekkiego. Tymczasem to, co nastąpiło, okazało się jednym z tych seansów, które zapamiętuje się na długo, choć ogląda się je przypadkiem.

Scenariusz wyrósł z autentycznej historii zasłyszanej w Poradni Zdrowia Psychicznego. Pod piórem doświadczonego pisarza przeobraziła się ona w przejmującą opowieść o kilkuletnim chłopcu, który bezskutecznie poszukuje czułości i serdeczności. Na pierwszy rzut oka niczego mu nie brakuje — żyje w dostatku, jest czysty, zadbany, otoczony ładnymi przedmiotami. Ale za tą fasadą kryje się dotkliwa samotność. Jest dzieckiem z poprzedniego małżeństwa ojca, niechcianym przypomnieniem dawnego życiowego błędu. Nowa mama i przyszywana babcia robią w zasadzie wszystko, co w ich mocy, lecz bez prawdziwego ciepła. Ojciec pozostaje emocjonalnie nieobecny, skupiony na nowej rodzinie i młodszym dziecku, prawdziwym „oczku w głowie”.

W tej dusznej, pozornie uporządkowanej przestrzeni chłopcu pozostaje tylko jedno schronienie: wyobraźnia. To tam pojawia się tajemniczy Prezydent Wenderdycji — postać nosząca twarz ojca, ale obdarzona zupełnie innymi cechami. Jest uważny, czuły, zainteresowany. To projekcja pragnienia. Nie fantazja dla zabawy, lecz rozpaczliwa próba ocalenia siebie przed emocjonalnym chłodem dorosłych. Film Batorego nie epatuje dramatyzmem, nie podnosi głosu. Jego siła tkwi w ciszy, spojrzeniach i drobnych gestach, które bolą bardziej niż otwarty konflikt.

Dla widza — zwłaszcza młodego — był to seans niewygodny. Nie oferował prostych odpowiedzi ani pocieszenia. Pokazywał, że samotność dziecka może istnieć nawet tam, gdzie wszystko wygląda „jak trzeba”. Może dlatego Wojtek nie odszedł od telewizora. Bo czasem właśnie takie filmy, obejrzane przypadkiem, zostają w pamięci najdłużej — jako ciche ostrzeżenie i pytanie, czy dorośli na pewno widzą tych, którzy są najbliżej. Telewizja PRL potrafiła czasem zaskoczyć nie tematyką, lecz odwagą mówienia o sprawach, które zwykle zamiata się pod dywan. Film „Odwiedziny prezydenta” był jednym z takich właśnie zaskoczeń. I jeszcze dziś Wojtek ma czasem ochotę zawołać: „Panie prezydencie…”

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *