29 sierpnia 1987: Sobota przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na sobotę 29 sierpnia 1987 r. Dziś warto obejrzeć kultową komedię – Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz.

Program 1

08:25 Program dnia

08:30 „Tydzień na działce”

09:00 Dla młodych widzów: „Timur i inni”, „Biały statek”

10:30 DT – wiadomości

10:40 „Stare, nowe, najnowsze” — program muzyczny

11:30 Piłkarska kadra czeka

11:50 Z Polski rodem

12:20 Salon poezji użytkowej (4) — „Kryzys”

12:40 „W świecie ciszy” — program dla niesłyszących

13:10 „Zdrowie” — wojskowy magazyn publicystyczny

13:40 Wędrówki dalekie i bliskie – „Rafael” (1) — film dokumentalny prod. włoskiej

14:40 Na krawędzi słowa

15:00 Antologia Dramatu Powszechnego — Aleksander Wampiłow „Dwadzieścia minut z aniołem”. Reż. – Andrzej Rozhin. Występują: Krzysztof Kowalewski, Marek Lewandowski, Paweł Nowisz, Emilian Kamiński.

16:00 Studio Sport — Mistrzostwa świata w lekkiej atletyce

17:30 Teleexpress

17:45 Losowanie Dużego Lotka

17:55 „Skarbiec” — program historyczny

18:40 Magnes

18:50 Dobranoc

19:00 Studio Sport — Mistrzostwa Świata w lekkiej atletyce

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 „Okruchy życia” — film fabularny prod. francuskiej

21:25 „Czas” — magazyn publicystyczny (1)

21:55 Siedem dni na świecie

22:05 Sportowe rytmy tygodnia

22:50 „Czas” — magazyn publicystyczny (2)

23:20 DT – wiadomości

23:30 Kino nocne: „Ucieczka” — polski film fabularny

Program 2

14:55 Powitanie

15:00 „Rewia za sześć koron” — film prod. czechosłowackiej

16:00 Kraków na antenie „Dwójki”

16:30 „Szewski poniedziałek” — program antyalkoholowy

17:00 Dla dzieci: Przygody naszych ulubieńców

17:45 Kurs pływania na desce

18:00 Program lokalny

18:30 Adam Mickiewicz „Pan Tadeusz” — Księga XII „Kochajmy się”

19:30 Alfa i omega

20:00 Dni Muzyki Cerkiewnej Hajnówka ’87

20:35 „I życie i miłość tą samą porą” — program muzyczno-poetycki

21:00 Studio Sport

21:30 Panorama dnia

21:45 Filmy Stanisława Barei: „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. Występują: Krzysztof Kowalewski, Bronisław Pawlik, Stanisław Tym, Ewa Wiśniewska, Ewa Ziętek, Andrzej Fedorowicz, Stefan Friedmann, Tadeusz Pluciński, Marian Łącz, Józef Nalberczak i inni.

23:25 Wieczorne wiadomości

Wojtek ogląda dziś komedię „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”

Sobota, 29 sierpnia 1987 roku. Dla wielu Polaków weekend był czasem odpoczynku po tygodniu pełnym obowiązków, a także okazją do chwili śmiechu przed telewizorem. Trudno wyobrazić sobie lepszy finał dnia niż kolejna komedia Stanisława Barei, mistrza filmowej satyry, który jak nikt inny potrafił sportretować absurdy PRL-u. Tego wieczoru telewizyjna „Dwójka” zaprosiła widzów na seans filmu „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”.

Dzieło Barei to prawdziwa perełka pełna groteski, złośliwego humoru i celnych obserwacji. Film opowiada historię dyrektora dużego przedsiębiorstwa, który, mając romans z sekretarką, próbuje uniknąć rozwodu. Ale fabuła, jak to u Barei, jest jedynie pretekstem do pokazania całej plejady postaci i sytuacji, które świetnie oddają klimat tamtych czasów. Widzowie odnajdywali tu dobrze znane sceny z własnego życia: biurokratyczne absurdy, niekończące się kolejki, drobne kombinatorstwo i codzienny teatr pozorów.

Nie sposób nie wspomnieć o obsadzie. Krzysztof Kowalewski w roli dyrektora Krzakoskiego stworzył kreację wyrazistą i do dziś pamiętaną. Partnerowali mu m.in. Bronisław Pawlik, Ewa Wiśniewska, Stanisław Tym, czyli aktorzy, którzy z każdej roli potrafili zrobić małe arcydzieło. To właśnie dzięki nim groteskowy świat Barei nabierał wiarygodności i sprawiał, że widzowie śmiali się, ale i kiwali głowami ze zrozumieniem: „przecież to samo mam na co dzień”.

Trudno też nie wspomnieć o dialogach, które weszły do kanonu polskiej komedii. „Ja to, proszę pana, mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano, za piętnaście trzecia… Latem to już widno” – któż nie uśmiechnie się, słysząc ten cytat? Albo scena z wejściem „bez pukania i z brudną ścierką”, która w swojej absurdalności stała się symbolem codziennej bezradności wobec zasad i regulaminów. To humor, który nie zestarzał się nawet po latach, bo choć rzeczywistość się zmieniła, absurd zawsze pozostaje blisko człowieka.

Wojtek oglądał ten film z wielką przyjemnością. Dla niego był to nie tylko seans komediowy, ale także swoista kronika codzienności. Z jednej strony śmiech rozładowywał napięcie, z drugiej – przypominał, że w świecie absurdów trzeba czasem przymrużyć oko, by nie zwariować. Bareja dawał ludziom poczucie wspólnoty. Wszyscy wiedzieli, że „tak właśnie jest”, a fakt, że ktoś potrafił to pokazać na ekranie, budził ulgę i satysfakcję.

Była to sobota idealna, dzień zakończony śmiechem, ale i refleksją. Bo Bareja bawił, a jednocześnie przypominał, w jak osobliwym świecie przyszło wtedy żyć. W sierpniu 1987 roku nikt jeszcze nie wiedział, że za dwa lata system, który Bareja tak celnie wyśmiewał, zacznie się chwiać. A póki co, można było usiąść wygodnie w fotelu, odetchnąć po całym tygodniu i powiedzieć z uśmiechem: Bareja znów trafił w punkt.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *