27 listopada 1960: Niedziela przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na niedzielę 27 listopada 1960 r. Dziś warto obejrzeć film Janusza Morgensterna – Do widzenia, do jutra.

13:05 Neptun i muzyka

13:10 Omówienie programu

13:15 Rozmowa z uczestnikami XI zjazdu Związków Literatów Polskich

13:20 „Vicehrabia de Bragelonne” — film fabularny prod. francuskiej

15:00 Niedziela Biesiada

17:00 „Antarktyda” — film z serii „Disneyland”

17:50 Estrada poetycka

18:25 „Stewardessy na start” — teleturniej

19:20 Dziennik Telewizyjny

20:15 Sprawozdanie z rozgrywek I Ligi w koszykówce mężczyzn: Polonia (Wawrszawa) — Legia (Warszawa)

21:15 „Do widzenia, do jutra” — film fabularny prod. polskiej. Reż. – Janusz Morgenstern. Występują: Zbigniew Cybulski, Teresa Tuszyńska, Grażyna Muszyńska, Barbara Baranowska, Włodzimierz Bielicki, Jacek Fedorowicz, Roman Polański, Tadeusz Wojtych.

22:35 Wiadomości sportowe

22:45 Omówienie programu

Wojtek ogląda dziś film „Do widzenia, do jutra”

Niedzielna ramówka z końcówki 1960 roku potrafi wprawić w konsternację współczesnego widza. Patrząc na nią dziś, człowiek odruchowo przeciera oczy ze zdumienia, bo powiedzieć, że była uboga, to jak nic nie powiedzieć. Zaledwie kilka pozycji, niewiele więcej niż w zwykły dzień powszedni. Żadnych „bloków popołudniowych”, żadnej bogatej oferty filmowej, ani nawet porządnego wieczornego pasma. Po prostu, było, co było. A jednak, jak to w tamtych czasach, nawet z tej skromnej listy dało się wyłuskać perełkę.

Tego dnia Wojtek wybrał film „Do widzenia, do jutra”. I w zasadzie nie potrzebował żadnych rekomendacji. Jedno nazwisko wystarczało, by zdecydować się na seans „w ciemno”. Zbigniew Cybulski – człowiek-symbol, ikona pokolenia, aktor, który wniósł do polskiego kina młodzieńczy bunt połączony z czułością.

Co ciekawe, Telewizja Polska zdecydowała się pokazać film już pół roku po premierze kinowej. W dzisiejszych czasach taki pośpiech kojarzy nam się raczej z Netflixem niż z telewizją publiczną. A jednak.

Sam film to historia młodzieńczej miłości, tak pięknej, jak i bolesnej. Jacek (Zbigniew Cybulski), reżyser studenckiego teatrzyku w Gdańsku, spotyka Margueritte, córkę francuskiego konsula. Wystarczy jedno spojrzenie, jedna krótka prośba o potrzymanie psa, by zaczęła się opowieść o zauroczeniu, które natychmiast przeradza się w coś dużo głębszego.

Margueritte, zagrana przez Teresę Tuszyńską, pojawia się w życiu Jacka jak ktoś nie z tego świata — elegancka, obca, jednocześnie bliska i niedostępna. Jacek popada coraz bardziej w beznadziejne zakochanie. Zaniedbuje swoje obowiązki, gubi rytm codzienności, żyje od spotkania do spotkania.

Ale to nie jest bajka o miłości, która wszystko zwycięża. To raczej opowieść o świecie, w którym uczucia nie zawsze dojrzewają równocześnie. Margueritte nie odwzajemnia uczuć Jacka. Gdy podczas gry w tenisa pojawiają się dwaj świetnie wykształceni poligloci, koledzy chłopaka, jej zainteresowanie przenosi się automatycznie na nich. Jacek, zawstydzony i zraniony, wycofuje się.

Najbardziej symboliczna scena filmu to odwiedziny w kościele i odgrywany „ślub”. Margueritte mówi wprost, że nie chce wychodzić za mąż, by nie stracić atrakcyjności. To nie kaprys, to deklaracja wolności. Jacek prosi ją, by została w Gdańsku. Ona odpowiada: „Do widzenia, do jutra.” Kłamstwo uprzejme, łagodne, wręcz melodyjne, ale jednak kłamstwo. Pewnego dnia Jacek idzie do konsulatu, a tam dowiaduje się, że Margueritte wyjechała na zawsze. Pozostaje mu tylko wrócić do teatrzyku, do przyjaciół, do normalności. I zmierzyć się ze smutną prawdą.

Film Morgensterna, nakręcony w Trójmieście, pulsuje młodością, poezją, jazzem i melancholią. W tamtym skromnym, wręcz pustawym programie telewizyjnym z 27 listopada 1960 roku film ten był jak przedsmak świata piękniejszego, ale boleśnie prawdziwego zarazem.

A Wojtek? Wojtek nie żałował żadnej minuty. Bo czas spędzony z Cybulskim nigdy nie był czasem straconym.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *