23 grudnia 1973: Niedziela przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na niedzielę 23 grudnia 1973 r. Dziś warto obejrzeć premierowy odcinek serialu Czarne chmury.

Program 1

07:30 Telewizyjny Kurs Rolniczy

08:15 „Nowoczesność w domu i zagrodzie”

08:35 Alarm przeciwpożarowy trwa

08:45 „Bieg po zdrowie”

08:55 Program dnia

09:00 „Przygody Myszki Miki” — film animowany

09:50 „Antena”

10:05 Polska Kronika Filmowa

10:15 „W starym kinie”

11:10 Klub miłośników sztuki

12:00 Dziennik

12:15 Przerwa

13:05 Program dnia

13:10 Piosenka dla Ciebie

14:00 III Telewizyjny Festiwal Widowisk Lalkowych dla Dzieci

15:15 Losowanie Toto Lotka

15:30 „Wielka gra” — teleturniej

16:25 „Na wiśnickim zamku”

16:40 Juliusz Słowacki — „Do niej”

16:50 „Święto wiosny”

17:25 „Ringo Kid” — amerykański western filmowy

19:20 „Indiańskie bajeczki”

19:30 Dziennik

20:20 „Czarne chmury” — odc. 1 film prod. polskiej. Reż. – Andrzej Konic. Występują: Leonard Pietraszak, Ryszard Pietruski, Edmund Fetting, Stanisław Niwiński, Maciej Rayzacher, Janusz Zakrzeński, Tadeusz Białoszczyński i inni.

21:10 „Dobry wieczór – tu Łódż”. Wykonawcy: Stenia Kozłowska, Halina Kunicka, Zdzisława Sośnicka, Jadwiga Strzelecka, Bogdan Czyżewski, Bohdan Łazuka, Kabaret TEY, Krzysztof Jaślar i Zenon Laskowski, „Alibabki”, „Bractwo Kurkowe”, „Ptaki” oraz balet „Le Soleil”.

22:10 Magazyn sportowy

Program 2

16:05 Program dnia

16:10 Malarstwo Jana Wodyńskiego

16:35 Okna kolorami tęczy malowane

17:00 Zalipie

17:10 Spotkania z Warszawą

17:45 Rzeźba Stanisława Kulona

18:30 „Życie i wędrówki Miguela Cervantesa” — film

19:20 Dobranoc

19:30 Dziennik

20:15 Koncert z Friedrichstadt Palast w Berlinie

21:30 Teatr Telewizji — „Świerszcz za kominem” Karola Dickensa. Reż. – Konstanty Ciciszwili. Występują: Mieczysław Voit, Joanna Jędryka, Elżbieta Starostecka, Józef Pieracki, Andrzej Antkowiak i inni.

Wojtek ogląda dziś serial „Czarne chmury”

23 grudnia 1973 roku naród miał na głowie sprawy znacznie ważniejsze niż telewizja. Trzeba było jeszcze coś dokupić, coś ugotować, coś doprawić, coś dopiąć na ostatni guzik przed wigilią. A tymczasem na ekranach czarno-białych jeszcze w wielu domach telewizorów pojawiła się żywa muzyka, dwóch jeźdźców pędzących na koniach i oddział, który ruszał za nimi w pościg. Tak właśnie, trochę niepostrzeżenie, zadebiutowały „Czarne chmury”, serial spod znaku płaszcza i szpady.

Wtedy nikt jeszcze nie wiedział, że rodzi się legenda. Nikt nie przypuszczał, że będzie to jeden z najlepszych seriali w historii Telewizji Polskiej, który na długie lata zapisze się w zbiorowej pamięci widzów.

Dziesięcioodcinkowa opowieść została luźno oparta na burzliwych losach pułkownika Krystiana Ludwika Kalkstein-Stolińskiego, zmuszonego w 1670 roku do ucieczki z Prus do Polski. Reżyser Andrzej Konic od początku podkreślał jednak, by nie doszukiwać się tu historycznej prawdy i nie przypisywać serialowemu bohaterowi pułkownikowi Krzysztofowi Dowgirdowi cech pierwowzoru. Historia była przede wszystkim pretekstem.

Serial kręcono przez okrągły rok, a zdjęcia powstawały nie tylko w łódzkim atelier, lecz także w pięknych, autentycznych wnętrzach i plenerach: w Baranowie, Pałacu Biskupim w Kielcach, Rytwianach, Tęczynku, Krakowie oraz w malowniczych okolicach Augustowa. Jak na realia PRL-u była to realizacja o rozmachu niecodziennym, tym bardziej że powstawała w czasach, gdy każdy grosz na produkcję był dokładnie liczony.

Nie zapominajmy, że był to jeden z pierwszych polskich seriali płaszcza i szpady, do tego emitowany w kolorze. Każdy odcinek kończył się w sposób, który dziś nazwalibyśmy klasycznym cliffhangerem. Akcja nagle stawała w miejscu, a widz zostawał z pytaniem: „co dalej?”. I wracał przed telewizor w kolejnym tygodniu, bo po prostu musiał poznać dalszy ciąg losów bohaterów.

Ogromną siłą „Czarnych chmur” było aktorstwo na poziomie, którego dziś często możemy tylko pozazdrościć. Pułkownika Krzysztofa Dowgirda brawurowo zagrał Leonard Pietraszak, ten sam, który kilka lat później stworzy niezapomnianą postać Kramera w „Vabanku”. Jego najwierniejszego przyjaciela sportretował Ryszard Pietruski, będący jednocześnie autorem scenariusza. Na ekranie pojawiły się także Elżbieta Starostecka i Anna Seniuk jako miłości głównych bohaterów.

Po drugiej stronie barykady stanęli antagoniści z najwyższej aktorskiej półki. Von Hollstein w wykonaniu Janusza Zakrzeńskiego, człowiek, który najpierw działa, a dopiero potem myśli oraz jego przeciwieństwo czyli margrabia von Ansbach, podstępny i zimno kalkulujący strateg, zagrany znakomicie przez Edmunda Fettinga.

W przedwigilijnym zamieszaniu roku 1973 mało kto przypuszczał, że właśnie wtedy, między zakupami a lepieniem pierogów, Telewizja Polska zaproponowała widzom serial, który stanie się klasyką. A jednak. „Czarne chmury” przyszły cicho, ale zostały na długo. Dokładnie tak, jak prawdziwe legendy.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *