16:30 Program dnia
16:35 Dziennik Telewizyjny
16:45 „Z drugiej strony szklanego ekranu”
17:05 Dylematy ludzi uczciwych
17:30 „Centralny Port Lotniczy” — reportaż z cyklu: „Spacery warszawskie”
18:00 Program lokalny
18:30 Interwizja — Wymiana towarowa (z Budapesztu)
19:20 Dobranoc
19:30 Dziennik Telewizyjny
19:50 „Przypominamy, radzimy”
19:55 Rozmowy o książkach
20:15 Interwizja — IX Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie
21:25 Dziennik Telewizyjny
22:40 Program na jutro
Wojtek ogląda dziś transmisję z IX Międzynarodowego Festiwalu Piosenki Sopot 1969
Sierpień 1969 roku. Lato w pełni, morze wciąż jeszcze ciepłe, w programie telewizyjnym dość skromnie, a w Operze Leśnej już po raz dziewiąty rozbrzmiewa muzyka z całego świata. Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie miał wtedy w sobie coś z magii, tę nieuchwytną mieszankę święta muzyki, światowej elegancji i odrobiny luksusu, który tak dobrze kontrastował z szarą codziennością. Kto mógł, ten jechał do Sopotu. Kto nie mógł, siadał wieczorem przed telewizorem i zaraz po Dzienniku przenosił się na estradę dzięki transmisji wprost z Opery Leśnej.
W roli gospodarzy festiwalu wystąpiły same gwiazdy telewizji tamtych lat: Irena Dziedzic, Krystyna Loska, Bogumiła Wander, Edyta Wojtczak i Lucjan Kydryński. To nazwiska, które wtedy kojarzyły się z profesjonalizmem i nienaganną prezencją, a ich obecność na scenie dodawała imprezie prestiżu.
Tegoroczny festiwal odbywał się w dniach 21–24 sierpnia i zakończył się zwycięstwem Henriego Dès z Francji, który zachwycił publiczność utworem „Maria Consuella”. Z polskich artystów w pamięć zapadła szczególnie Maryla Rodowicz z przebojowym „Mówiły mu”. Wystąpiła także Rena Rolska z lirycznym „Tam za horyzontem” oraz Jolanta Borusewicz, która podczas dnia międzynarodowego zdobyła szóste miejsce za pełną energii piosenkę „Hej dzień się budzi”.

Międzynarodowy Festiwal Piosenki Sopot (1961-1989)
Poznaj znaczenie Międzynarodowego Festiwalu Piosenki w Sopocie w czasach PRL – od międzynarodowego rozgłosu po wpływ na polską scenę muzyczną.
Widzowie mogli zobaczyć artystów nie tylko z krajów bloku wschodniego. Sopot w 1969 roku miał ambicję, by być prawdziwym oknem na świat. Dzięki telewizyjnej transmisji w domach unosiła się ta sama atmosfera, którą czuło się w Operze Leśnej: mieszanka eleganckich strojów, wachlarzy, letnich sukienek i wieczornych oklasków. Było w tym coś, co pozwalało przez chwilę zapomnieć o kolejce po mięso, czy papier toaletowy i codziennych troskach typowych dla okresu PRL-u.
Festiwal w Sopocie z tamtych lat to nie tylko piosenki. To także swoiste świadectwo epoki. Dziś, oglądając archiwalne nagrania, można poczuć ten klimat: statyczne ujęcia kamer, starannie dobrane słowa konferansjerów, a przede wszystkim muzykę, która miała w sobie szczerość i radość. I może właśnie dlatego ten czwartkowy wieczór z sierpnia 1969 roku tak dobrze pamiętają ci, którzy wtedy zasiadali przed czarno-białym ekranem. Herbatka w szklankach z koszyczkiem, kawałek ciasta drożdżowego na stole i to poczucie, że przez jeden wieczór jesteśmy trochę bliżej świata.
Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!







