14 września 1986: Niedziela przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na niedzielę 14 września 1986 r. Dziś w Kinie familijnym warto obejrzeć serial angielski – Robin Hood.

Program 1

07:25 Program dnia

07:30 Wszechnica rodziny wiejskiej

07:55 Po gospodarsku

08:20 „Tydzień” — magazyn spraw wsi i rolnictwa

09:00 Teleranek oraz film TP „Oko proroka” — odc. 2 „Ojciec Hanusza”. Reż. – Paweł Komorowski. Występują: Lubomir Cwetkow, Zbigniew Borek, Wiesław Gołas, Edward Lubaszenko i inni.

10:30 DT – wiadomości

10:35 „Dolina topoli” — serial prod. francuskiej (odc. ostatni)

11:05 „Poranek symfoniczny” — w programie utwory Mozarta

12:05 W starym kinie: „Kaprysy Karoliny” — francuski film fabularny

13:50 „Siedem anten”

14:35 Kraj za miastem

15:00 DT – wiadomości

15:05 Teatr dla dzieci: Natalia Gołębska „Diabelskie skrzypce”

16:00 Studio Sport

16:50 Studio 1

18:20 „Antena”

19:00 Wieczorynka

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 „Powrót do Edenu” (18) — serial prod. australijskiej

20:50 „Pegaz” — magazyn publicystyki kulturalnej

21:40 Reagan kontra Ortega

22:10 Sportowa niedziela

22:45 Z kabaretu „Szpak”

23:30 DT – wiadomości

23:35 Piosenka na dobranoc

Program 2

10:05 Film dla niesłyszących: „Powrót do Edenu” (18) — serial prod. australijskiej

14:25 „Peryskop”

14:35 – 23:35 Niedziela w „Dwójce”

14:55 Powitanie

15:00 Festiwal Polskich Filmów Fabularnych Gdańsk ’86

15:30 Piosenki wielkiego ekranu

16:00 Kino familijne: „Robin Hood” (2) — „Syn Herne’a” — serial angielski. Reż. – Richard Carpenter. Występują: Michael Praed, Judi Trott, Ray Winstone, Phil Rose, Nickolas Grace, Mark Ryan i inni.

16:55 Festiwal Polskich Filmów Fabularnych Gdańsk ’86

17:30 Kalejdoskop filmowy „Kino-Oko”

18:20 Słynne dzieła, słynni wykonawcy

19:00 Wywiady Ireny Dziedzic

19:30 Dziennik Telewizyjny (dla niesłyszących)

20:00 Studio Sport

21:00 Arsenał

21:30 „Lucyna” — polski film fabularny. Reż. – Andrzej Barański. Występują: Magdalena Zawadzka, Marek Walczewski, Halina Głuszkówna, Krystyna Kołodziejczyk, Krzysztof Kiersznowski, Jan Tadeusz Stanisławski.

22:45 Festiwal Polskich Filmów Fabularnych Gdańsk ’86

23:15 Wieczorne wiadomości

23:20 Wielki mecz: Karpow – Kasparow

Wojtek ogląda dziś serial „Robin Hood”

Niedzielne „Kino familijne” w popołudniowej ramówce „Dwójki” miał w sobie coś wyjątkowego. Na ekranach polskich telewizorów pojawił się Robin Hood. Nie ten kreskówkowy ani baśniowy, ale zupełnie nowy, angielski serial „Robin of Sherwood” w reżyserii Richarda Carpentera.

Produkcja różniła się od wcześniejszych opowieści o legendarnym banicie z Nottingham. Była mroczniejsza, bardziej klimatyczna i przesycona elementami celtyckiej mistyki. Sherwood w tej wersji to nie tylko las pełen zasadzek, ale niemal magiczna przestrzeń, w której przenikały się świat realny i świat dawnych wierzeń.

Na tle wcześniejszych, często ugrzecznionych adaptacji, serial ten działał na wyobraźnię polskiego widza swoją muzyką. Bardzo nastrojową ścieżkę dźwiękową stworzył zespół Clannad. Surowe plenery i kostiumy sprawiały, że średniowiecze wydawało się prawdziwsze niż kiedykolwiek. Robin Hood w tej wersji nie był papierowym bohaterem. Miał w sobie charyzmę, ale też ludzkie słabości, co tylko dodawało mu autentyzmu.

Dla młodych widzów, takich jak Wojtek, serial ten był podróżą do świata przygody, odwagi i romantyzmu, którego próżno było szukać w ówczesnych krajowych produkcjach. „Robin of Sherwood” stał się jedną z tych zachodnich perełek, które w PRL-u pozwalały przez chwilę poczuć powiew innego kina – nowoczesnego, tajemniczego i niezwykle wciągającego.

14 września 1986 roku wielu widzów zapamiętało, że Sherwood to nie tylko las w Anglii. To także miejsce, do którego prowadzi wyobraźnia, gdy tylko zabrzmią pierwsze nuty nastrojowej muzyki zespołu Clannad i pojawi się sylwetka Robin Hooda.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *