Program 1
09:00 „Teleferie” — Klub Odkrywców Tajemnic (kolor)
15:55 Program dnia
16:00 „Obiektyw”
16:20 Dziennik (kolor)
16:30 Losowanie Małego Lotka (kolor)
16:50 „Klinika zdrowego człowieka” (kolor)
17:15 „10 minut” — teleturniej
17:25 „Sercem i orężem” — program muzyczny (kolor)
17:45 „Dzień dobry w kręgu rodziny” (kolor)
18:10 Studio Sport (kolor)
19:00 Dobranoc (kolor)
19:10 „Siódemka”
19:30 Wieczór z dziennikiem (kolor)
20:15 „Sześćdziesiąt trzy dni” — dokument TP
21:15 „Koncert w Willenewie” — w programie muzyka kompozytorów polskich
21:50 Dziennik (kolor)
22:05 „Życiorysy” — film dokumentalny
22:30 Studio Sport (kolor)
Program 2
16:05 Program dnia
16:10 Język francuski — kurs podstawowy, lekcja 23 (kolor)
16:35 Język niemiecki — kurs podstawowy, lekcja 23 (kolor)
17:00 Język rosyjski — kurs podstawowy, lekcja 23 (kolor)
17:30 „Słowa za słowa” — program publicystyki kulturalnej (kolor)
17:40 „Czas i ludzie” (kolor) — „Malarz rosyjskiej wsi Arkady Piastów” — radziecki film dokumentalny; „Nagy Istvan” — węgierski film dokumentalny
18:35 Dla zainteresowanych — historia (kolor)
19:10 Kronika (Szczecin, Koszalin, Słupsk i Piła)
19:30 Wieczór z dziennikiem (kolor)
20:15 „Wszystko już było” — program rozrywkowy (kolor)
20:50 „Zielony pomnik” — poezja W. Bojarskiego
21:05 „24 godziny” (kolor)
21:15 „Wilcze echa” — polski film fabularny (kolor). Reż. – Aleksander Ścibor-Rylski. Występują: Bruno O’Ya, Irena Karel, Zbigniew Dobrzyński, Marek Perepeczko, Ryszard Pietruski i inni.
Wojtek ogląda dziś film „Wilcze echa”
Półmetek wakacji. Dzień, w którym w powietrzu czuć już było lekką nutkę niepokoju, bo połowa lata za nami, a do września coraz bliżej. Ale póki co – słońce, rower, boisko i poranne „Teleferie”, które były dla dzieciaków tym, czym dla dorosłych była poranna kawa. Wojtek też oglądał – nie z obowiązku, lecz dla przyjemności. Były konkursy, piosenki, rozmowy, było coś z niczego. Ale tego dnia Wojtek jakby miał dość dziecięcych treli. Jakby chciał wejść w świat poważniejszy.
Tego wieczoru jego uwagę przykuł film na TVP2 – „Wilcze echa”. Nazwa może i poetycka, ale treść? Raczej mroczna, brutalna, surowa jak same Bieszczady zaraz po wojnie.
Wojtek – choć był jeszcze dzieciakiem – z tych rzeczy coś rozumiał. Wychował się w cieniu opowieści o tamtych czasach. Ojciec coś czasem rzucił, dziadek wspomniał, a sąsiad, milczący zazwyczaj, miał w oczach coś takiego, że dzieciak wiedział: on tam był. Więc Wojtek usiadł i patrzył.
Film był dziwny. Ani to wojenny, ani western. Trochę jakby jedno i drugie. Główny bohater – Słotwina – nie nosił kapelusza, ale miał w sobie coś z Gary’ego Coopera z „W samo południe”. Przyszedł do miasteczka, które było już tylko atrapą porządku. Milicja zinfiltrowana, ludzie zastraszeni, nikt nie mówił tego, co naprawdę myśli. Ale Słotwina wiedział. Czuł, że „coś tu nie gra”. I nie czekał, aż ktoś coś zrobi. Ruszył.
Na ekranie były pościgi, zasadzki, strzelaniny. Była dziewczyna – Tekla – z twarzą nie z ekranów Zachodu, tylko z połonin i kurzu. Była też samotność. Taka, którą Wojtek już gdzieś kiedyś widział. Może w oczach tego sąsiada?
To nie był film, który dzieciak pokochałby od razu. Ale zapadł w pamięć. Z jednej strony czuć było, że to propaganda – dobry milicjant kontra zła banda. A z drugiej strony – był tam jakiś prawdziwy strach. Jakieś „echo”, które nie chciało ucichnąć.
Dziś Wojtek rozumie więcej. Wie, że ten film to nie tylko przygoda. To zapis emocji pokolenia, które musiało budować nowe życie w kraju zranionym, podzielonym, niepewnym. I choć Wojtek nie lubił westernów, to „Wilcze echa” były jego pierwszym spotkaniem z polską wersją Dzikiego Zachodu – nie z rewolwerowcami i saloonami, ale z lasami, bunkrami, zdradą i milczeniem.
Środa, pierwszy dzień sierpnia 1978 roku. Zwyczajny dzień wakacji. Ale tego wieczoru, gdzieś między „Dziennikiem”, a „Wilczym echam”, jeden chłopak poczuł, że świat dorosłych jest ciemniejszy, niż sądził. I że warto czasem spojrzeć w tę ciemność, by ją zrozumieć.
Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!







