Bolek i Lolek – bohaterowie dzieciństwa w PRL

Poznaj historię Bolka i Lolka – kultowego serialu animowanego PRL, twórców, archetypy bohaterów i wpływ serii na pokolenia dzieci w Polsce i za granicą.

Trudno wyobrazić sobie dzieciństwo w Polsce Ludowej bez Bolka i Lolka. Ten serial animowany, choć z pozoru prosty, od lat zajmuje wyjątkowe miejsce w polskiej kulturze popularnej. Nie była to jedynie kolejna dobranocka. To zjawisko, które potrafiło łączyć pokolenia, a jego uniwersalne przesłanie do dziś budzi uśmiech i nostalgię.

Według szacunków, przygody dwóch urwisów obejrzało ponad miliard widzów w 60 krajach. To liczby, które najlepiej świadczą o tym, że twórcy ze studia w Bielsku-Białej stworzyli dzieło o zasięgu globalnym i transkulturowej atrakcyjności. Potwierdzeniem tej pozycji był rok 1997, kiedy w ogólnopolskim plebiscycie na dobranockę wszech czasów „Bolek i Lolek” zajęli pierwsze miejsce, wyprzedzając nawet tak popularne produkcje, jak „Smerfy” czy „Wilk i Zając”.

Dla milionów dzieci w PRL-u dźwięk charakterystycznej czołówki był niczym sygnał, że za chwilę świat stanie się prostszy i weselszy, choćby na kilka minut.

Narodziny Bolka i Lolka

Za narodziny „Bolka i Lolka” odpowiadał Władysław Nehrebecki – reżyser, scenarzysta, współtwórca Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej i legenda polskiej animacji, nazywany nie bez powodu „polskim Waltem Disneyem”. Urodzony w 1923 roku w Borysławiu, był jednym z pionierów animacji w Polsce i człowiekiem, który potrafił z dziecięcych marzeń ulepić coś trwałego, co przetrwało pokolenia.

Filmy realizowane były dla dzieci, a jak się okazuje, oglądają je bardzo chętnie również dorośli. Seria ta zaspokaja tęsknotę dzieci za przygodami, podróżami, za pewną fantastyką świata.

— Władysław Nehrebecki w wywiadzie dla „Gazety Południowej” (1977)

Inspiracją dla stworzenia bohaterów byli dwaj synowie Nehrebeckiego – Roman i Jan. Ich codzienne zabawy, wymyślone pojedynki i podwórkowe przygody stały się zaczynem scenariuszy powstających od 1962 roku. Dzięki temu Bolek i Lolek mieli w sobie prawdę i autentyczność. Byli jak dzieci, które każdy z nas znał ze swojego podwórka.

W chwili gdy rodził się pomysł, moi synowie mieli 7 i 9 lat. Odpowiadali więc postaciom Bolka i Lolka. Oczywiście nie zewnętrznie, ale pewnymi cechami charakterów. W filmie zostały one mocno przesadzone i dodatkowo wzbogacone.

— Władysław Nehrebecki w wywiadzie dla „Gazety Południowej” (1977)

Pierwotnie Nehrebecki planował, by Bolek był niższy i pulchniejszy, a Lolek wyższy i szczuplejszy. Rada artystyczna studia zmieniła jednak koncepcję, nadając bohaterom nieco inne rysy, ale zachowując kontrast ich charakterów.

Byłem małym, spokojnym grubaskiem. Mój brat na odwrót – był wysoki, szczupły, zadziorny. Bawiliśmy się w Wilhelma Tella, Zorro, Robin Hooda, Robinsona, bo ich przygody leciały w telewizji. Tata nas obserwował i pewnego dnia postanowił zrobić film o przygodach dwóch chłopców o przeciwstawnych charakterach.

— Roman Nehrebecki (syn Władysława Nehrebeckiego) w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów”

Poza inspiracjami rodzinnymi twórca sięgał także do własnych pasji. Fascynowały go filmy Disneya, powieści Juliusza Verne’a i opowieści o Tarzanie. Dzięki temu w odcinkach Bolka i Lolka można było znaleźć zarówno wyprawy w kosmos, jak i dzikie eskapady w dżungli czy westernowe klimaty rodem z prerii. Ta mieszanka ciepła rodzinnych obserwacji i szerokich horyzontów wyobraźni sprawiła, że seria była tak bliska dzieciom, a jednocześnie dawała im możliwość przeniesienia się w zupełnie inne światy.

Studio Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej

Wszystkie przygody Bolka i Lolka, od pierwszych, krótkich odcinków po pełnometrażowe filmy, powstawały w Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej. To właśnie tam, w niewielkim budynku u stóp Beskidów, rodziły się historie, które później trafiały do milionów domów w Polsce i na całym świecie.

Studio, którego współzałożycielem był Władysław Nehrebecki, działało jak prawdziwa manufaktura marzeń. Nad jednym, kilkuminutowym odcinkiem pracowało zwykle około dwudziestu osób – scenarzystów, rysowników, animatorów i techników. Przy pełnometrażowych produkcjach liczba ta sięgała nawet pięćdziesięciu. Każda kreska, każdy gest bohatera był efektem zespołowej pracy, skrupulatnie nadzorowanej przez Nehrebeckiego.

Efektem tego wysiłku było ponad 180 filmów krótkometrażowych i dwa pełnometrażowe, powstałe w ciągu 23 lat. To imponujący dorobek, który świadczy nie tylko o talencie twórców, ale także o niezwykłej konsekwencji i pasji.

Warto dodać, że Studio Filmów Rysunkowych nie ograniczało się wyłącznie do Bolka i Lolka. To tutaj narodziły się także inne kultowe dobranocki – „Reksio” i „Porwanie Baltazara Gąbki”. W latach PRL-u Bielsko-Biała była więc nieformalną stolicą polskiej animacji, a dla wielu dzieci – bramą do świata wyobraźni, przygód i beztroskich marzeń.

Serie filmów z Bolkiem i Lolkiem

Filmografia „Bolka i Lolka” to prawdziwa skarbnica – ponad dwie dekady twórczej pracy, które zaowocowały serią krótkich metraży, filmów edukacyjnych i pełnometrażowych przygód. Widać w niej dokładnie, jak rozwijała się wyobraźnia twórców i jak rosły oczekiwania publiczności.

Na początku, w latach 1963–1964, powstała pierwsza, 13-odcinkowa seria „Bolek i Lolek”. Chłopcy wcielali się w postacie znane z literatury i filmów – byli rycerzami, kowbojami, kosmonautami, a nawet Robinsonem Crusoe. To właśnie te odcinki zdefiniowały charakter serii: dziecięce zabawy stawały się bramą do niezwykłych światów.

Wkrótce przyszedł czas na serię „Bolek i Lolek na wakacjach”. W latach 1965–1966 bohaterowie wędrowali po Polsce – w górach, nad morzem i jeziorami – dając młodym widzom namiastkę podróży, o których w tamtych czasach wielu mogło tylko marzyć.

Lata 1968–1970 przyniosły serię „Bolek i Lolek wyruszają w świat”, w której chłopcy odwiedzali odległe kontynenty od Himalajów po Polinezję. Był to krok w stronę uniwersalności. Dzieci w każdym zakątku globu mogły odnaleźć w tych przygodach coś bliskiego.

Nie brakowało też miejsca dla klasycznych baśni. „Bajki Bolka i Lolka” (1970–1971) były próbą połączenia ludowych opowieści z energią i humorem bohaterów – od „Czerwonego Kapturka” po „Lampę Aladyna”.

Najważniejszym etapem okazała się seria „Przygody Bolka i Lolka” (1972–1980), obejmująca aż 63 odcinki. To tutaj pojawiła się Tola, dziewczynka wprowadzająca do historii nową dynamikę i świeżość. Ta odsłona była swoistą syntezą wcześniejszych pomysłów – podróży, zabaw, fantastycznych wcieleń – i dla wielu widzów właśnie ona jest najbardziej rozpoznawalna.

Twórcy eksperymentowali też z bardziej wyspecjalizowanymi cyklami:

  • Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie” (1972) – 7 odcinków w scenerii westernu,
  • Zabawy Bolka i Lolka” (1975–1976) – lekka, dziecięca improwizacja,
  • Wielka podróż Bolka i Lolka” (1978) – adaptacja pełnometrażowego filmu inspirowanego Juliusz Verne’em,
  • Bolek i Lolek wśród górników” (1980) – 7-odcinkowa seria edukacyjna,
  • Olimpiada Bolka i Lolka” (1983–1984) – 13 odcinków poświęconych sportowi,
  • Bolek i Lolek w Europie” (1983–1986) – 5 odcinków ukazujących podróże po różnych krajach kontynentu.

Od pierwszych, prostych podwórkowych zabaw aż po kosmiczne przygody i wielkie podróże – ewolucja serii pokazuje, jak twórcy potrafili dostosowywać się do oczekiwań kolejnych roczników dzieci. A przy tym zachowali coś, co nigdy się nie zmieniło: radość odkrywania i czyste dziecięce spojrzenie na świat.

Wielka podróż Bolka i Lolka, czyli Bolek i Lolek na dużym ekranie

Rok 1977 przyniósł coś absolutnie wyjątkowego – premierę „Wielkiej podróży Bolka i Lolka”, pierwszego pełnometrażowego filmu animowanego w Polsce. Dla wielu widzów była to sensacja. Bohaterowie znani dotąd z krótkich odcinków dobranocki pojawili się na dużym ekranie, w historii inspirowanej klasyką literatury – powieścią Juliusza Verne’a „W 80 dni dookoła świata”.

Fabuła filmu miała w sobie wszystko, czego dzieci oczekują od wielkiej przygody: zakład o spadek po Fileasie Foggu, podróż dookoła świata i czarny charakter – Jeremiasza, który na każdym kroku próbował pokrzyżować plany chłopców.

Największym przełomem było jednak wprowadzenie dialogów. Dotąd Bolek i Lolek opowiadali swoje historie w uniwersalnym języku pantomimy, dzięki czemu ich przygody były zrozumiałe zarówno dla dzieci w Polsce, jak i w Meksyku, Finlandii czy Indiach. Teraz głosu Bolkowi użyczyła Ewa Złotowska, Lolkowi Danuta Mancewicz, a Jeremiasza znakomicie podłożył Jan Kociniak.

Dialogi były krokiem komercyjnym. Miały zwiększyć atrakcyjność filmu i nadać mu hollywoodzkiego sznytu. Ale była to też decyzja artystyczna, która zerwała z dotychczasową formułą. Dla części widzów był to powiew świeżości, dla innych – utrata tego, co czyniło Bolka i Lolka uniwersalnymi.

Film wzbudził zainteresowanie za granicą. Amerykańska wytwórnia Columbia Pictures rozważała dystrybucję, a bielskie studio mogło stanąć przed szansą międzynarodowego przełomu. Niestety, narastający spór o prawa autorskie sprawił, że plany upadły. Zamiast globalnego sukcesu, „Wielka podróż Bolka i Lolka” stała się symbolem ambicji, które w realiach PRL-u nie mogły w pełni rozwinąć skrzydeł.

Filmy montażowe z Bolkiem i Lolkiem

W 1986 roku Bolek i Lolek powrócili na ekran w nieco innej formie. Widzowie otrzymali trzy filmy montażowe: „Sposób na wakacje Bolka i Lolka”, „Bajki Bolka i Lolka” oraz „Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie”. Produkcje te były kompilacją wcześniej nakręconych odcinków, spiętych nowymi dokrętkami i komentarzami, które miały nadać całości pozory spójnej fabuły.

Choć w zamyśle miały to być sympatyczne przypomnienia klasycznych przygód, ich powstanie wywołało spore kontrowersje. Filmy zrealizowano bowiem już po śmierci Władysława Nehrebeckiego, bez zgody jego żony, Elżbiety, która jako jedyna spadkobierczyni rościła sobie prawo do decydowania o dorobku twórcy. Studio Filmów Rysunkowych zignorowało jej sprzeciw, co dało początek długiej batalii prawnej o spuściznę serii.

Te wydarzenia pokazały, że Bolek i Lolek przestali być wyłącznie bohaterami kreskówki. Stali się dobrem narodowym, a jednocześnie przedmiotem sporów, w których ścierały się interesy twórców, producentów i rodziny autora.

Archetypy Bolka i Lolka oraz pojawienie się Toli

Bolek i Lolek to duet, w którym od samego początku łatwo dostrzec klasyczne archetypy. Bolek – starszy, wyższy i odważniejszy – jest inicjatorem przygód, pomysłodawcą i nieformalnym liderem. To on częściej podejmuje ryzyko i kieruje akcją. Lolek – młodszy, niższy, bardziej wrażliwy – stanowi dla niego przeciwwagę: ostrożny, marzycielski, czasem nieco naiwny, ale dzięki temu niezwykle sympatyczny. Razem tworzą parę bohaterów, która odzwierciedla uniwersalny schemat znany z wielu opowieści ludowych i baśni: energiczny przywódca i rozważny towarzysz, balansujący jego zapędy.

Pełne imiona chłopców – Bolesław i Karol – choć rzadko używane, podkreślają ich swojskość i osadzają w realiach bliskich widzowi. Były to imiona, które w latach 60. i 70. były bardzo popularne.

W 1973 roku do tego duetu dołączyła nowa postać – Tola. Jej pojawienie się było reakcją na prośby żeńskiej części widowni, która chciała mieć na ekranie bohaterkę bliższą sobie. Mieszkająca w leśnej chatce dziewczynka zadebiutowała w odcinku zatytułowanym po prostu „Tola”. W sumie wystąpiła w trzydziestu odcinkach, zyskując status równorzędnej uczestniczki przygód Bolka i Lolka.

Tola została wykreowana jako dziewczynka zaradna, odważna i pełna temperamentu, ktoś, kto „nie da sobie dmuchać w kaszę”. Wprowadzenie takiej postaci było świadomą decyzją artystyczną Władysława Nehrebeckiego i jednocześnie odzwierciedlało zmieniające się realia społeczne. Silna, pozytywna bohaterka kobieca stawała się potrzebnym wzorcem, a równocześnie przełamaniem schematu, według którego animacje koncentrowały się wyłącznie na chłopięcych przygodach. Dzięki Toli bajka zyskała nową dynamikę. Pojawiła się możliwość rywalizacji, ale i większej współpracy między bohaterami, a także szersze grono wiernych odbiorców.

Dziedzictwo Bolka i Lolka poza ekranem

Popularność Bolka i Lolka znacznie wykraczała poza telewizyjną emisję. Chłopcy przestali być wyłącznie bohaterami bajki, a stali się częścią szerszego systemu kulturowego. W filmach edukacyjnych udzielali rad, pouczali i zachęcali do odkrywania świata. Kojarzeni ze sportem, turystyką i rekreacją, stali się symbolem dziecięcej beztroski, aktywności i ciekawości świata.

W czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej Bolek i Lolek pojawiali się niemal wszędzie – w formie figurek, filmów na przezroczach, pocztówek czy gier. Marka z powodzeniem zaistniała także w wydawnictwach. Komiksy o przygodach bohaterów ukazywały się w czasopismach takich jak „Nasza Ojczyzna”, „Świat Młodych” czy w „Dzienniku Łódzkim”.

Bolek i Lolek nie tylko bawią kolejne pokolenia, lecz również pozostają nośnikiem wspomnień i nostalgii, przypominając nam o beztroskim dzieciństwie i świecie, w którym każda przygoda wydawała się możliwa.

Okiem autora

Pisząc o Bolku i Lolku, nie sposób nie wrócić myślami do własnego dzieciństwa. Te dwie postacie były dla wielu z nas czymś więcej niż zwykłymi bohaterami dobranocki. Były towarzyszami zabaw, inspiracją do wymyślania własnych przygód i oknem na świat, który często wydawał się odległy i pełen tajemnic.

Co fascynujące, mimo upływu lat, uniwersalność tej serii pozostaje niezmienna. Bolek i Lolek uczą odwagi, kreatywności, a Tola – siły i sprytu. Ich przygody pokazują, że ciekawość świata, zabawa i współpraca są wartościami ponadczasowymi.

Patrząc z perspektywy czasu, łatwo dostrzec, że sukces Bolka i Lolka nie wynikał wyłącznie z talentu animatorów czy pomysłowości scenarzystów. To była również magia chwili, czasów, w których telewizja stawała się wspólnym miejscem spotkań całych rodzin, a każda nowa przygoda chłopców była powodem do radości i rozmów.

Pisząc te słowa, czuję ciepło wspomnień i lekkie wzruszenie. Bolek i Lolek nie tylko pozostawili trwały ślad w historii polskiej animacji, ale zostali też częścią naszej pamięci, kultury i dziecięcych marzeń, które wciąż mają moc inspirowania kolejnych pokoleń.

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *