23 stycznia 1987: Piątek przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na piątek 23 stycznia 1987 r. Dziś warto obejrzeć film psychologiczny Jerzego Kawalerowicza – Pociąg.

Program 1

08:10 Przysposobienie obronne (kl. VIII) — Żołnierskie cechy

09:00 Historia (kl. III lic.) — Od marca 1921 do kwietnia 1935

09:35 „Domowe przedszkole”

10:00 DT — wiadomości

10:10 Film dla II zmiany: „Ostatnia studnia” — dra­mat społeczny prod. ru­muńskiej

11:35 Magazyn Domatora

13:30 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Produkcja roślinna (sem. I) — Melioracje wodne – Odwadnianie gruntów

14:00 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Produkcja zwierzęca (sem. I) — Przemysłowe mieszanki paszowe i celowość ich stosowania

14:30 Telewizyjny Konkurs Rolniczy — Spotkanie z producentem buraków

15:30 „W szkole i w domu”

15:50 Nauczycielski Uniwersytet Radiowo-Telewizyjny — Religioznawstwo (10) — Narodziny i ekspansja islamu

16:20 Program dnia, DT — wiadomości

16:25 Dla młodych widzów: „Rambit” — teleturniej

16:50 Dla dzieci: „Piątek z Pan­kracym”

17:15 Teleexpress

17:30 Bez próby — Na jazzowo – Czuję bluesa

18:30 Nie tylko dla oszczędnych

19:00 Dobranoc — „Przygody skrzata Dzyna”

19:10 „Dom rodzinny” — wspomnienia Marii Fołtyn

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 Monitor rządowy

20:30 „Ostatnia studnia” — dra­mat społeczny prod. ru­muńskiej

21:55 DT — komentarze

22:20 „Zawsze po 21-szej” — program reporterów

23:00 Studio Sport

23:25 DT — wiadomości

23:30 „Odnajdywanie głosu” — film dokumentalny prod. angielskiej

Program 2

16:55 Program dnia

17:00 Język angielski (14)

17:30 Magazyn narciarski (8)

18:00 Kronika

18:30 „Muppet show, czyli rewia gwiazd”

18:55 Wiktory ’86

19:30 Dziennik Telewizji

20:00 „Ogrody świata” (4): „Raj włoskiego renesansu” — francuski film dokumentalny

20:30 „Uwaga, dokument”

21:10 Brawo

21:55 „Pociąg” — film prod. polskiej. Reż. – Jerzy Kawalerowicz. Występują: Lucyna Winnicka, Leon Niemczyk, Teresa Szmigielówna, Zbigniew Cybulski, Helena Dąbrowska i inni.

23:20 „Stan krytyczny”

Wojtek ogląda dziś film „Pociąg”

Późnym wieczorem 23 stycznia 1987 roku „Dwójka” sięgnęła po film, który nawet po blisko trzydziestu latach od premiery nie stracił nic ze swojej siły. „Pociąg” Jerzego Kawalerowicza wrócił na ekrany w porze, która idealnie pasowała do jego nastroju – wtedy, gdy domowe życie cichnie, a widz ma jeszcze ochotę na kino wymagające skupienia.

To film drogi, choć droga jest tu jedna i zamknięta w pociągu z Łodzi Kaliskiej na Hel. W tej klaustrofobicznej przestrzeni Kawalerowicz umieszcza dwoje ludzi doświadczonych przez życie – Martę, panią meteorolog, i Jerzego, chirurga. Przypadkowe spotkanie w przedziale sypialnym, drobne nieporozumienie z miejscówką, nerwowa konduktorka i decyzja, by jednak zostać razem – to zaledwie punkt wyjścia do opowieści o samotności, napięciu i lęku, który każdy z pasażerów wiezie ze sobą niczym dodatkowy bagaż.

„Pociąg” nie pędzi. On sunie. Kamera przygląda się twarzom, spojrzeniom, gestom. W kolejnych wagonach spotykamy galerię postaci, które – choć epizodyczne – niosą ze sobą ciężar własnych historii. Jest były więzień Buchenwaldu, który nie potrafi zasnąć. Jest wikary rozważający istotę grzechu. Jest kokieteryjna żona adwokata i nieco zagubiony Staszek, dawny partner Marty, wciąż niepogodzony z rozstaniem. Nawet konduktor i konduktorka tworzą tu mały, ciepły mikrokosmos sympatii, kontrastujący z narastającym niepokojem.

Ten niepokój materializuje się nagle wraz z wtargnięciem milicjantów. Pociąg, dotąd będący metaforą życia w drodze, zamienia się w pułapkę. Podejrzenie pada na Jerzego – przypadek, pomyłka, zły bilet. Kawalerowicz z chirurgiczną precyzją pokazuje, jak łatwo człowiek może zostać wciągnięty w rolę winnego tylko dlatego, że znalazł się w nieodpowiednim miejscu i czasie. Marta, jedyna, która zachowuje zimną krew, ratuje go, wyjaśniając fatalne nieporozumienie. Ale prawdziwy dramat dopiero się zaczyna.

Pościg za mordercą, który pociągnął za hamulec bezpieczeństwa, jest jedną z najmocniejszych sekwencji filmu. Tłum pasażerów, jeszcze przed chwilą anonimowych i obojętnych, zamienia się w zbiorową siłę gniewu. Kamienie lecą same, ręce podnoszą się bez namysłu. Kawalerowicz nie oskarża wprost – on pokazuje. Cmentarz staje się sceną niemal antycznej tragedii, gdzie granica między sprawiedliwością a linczem niebezpiecznie się zaciera.

I wreszcie finał. Bez patosu. Bez muzycznego podkreślenia. Pociąg dojeżdża do celu, a wraz z nim kończy się krótka wspólnota losów. Jerzy podchodzi do żony czekającej na peronie. Marta odchodzi w stronę morza – sama, ale jakby bogatsza o jedno ważne spotkanie. Nic się nie domyka, nic nie zostaje dopowiedziane do końca.

Oglądany w 1987 roku „Pociąg” musiał działać szczególnie mocno. W kraju, gdzie codzienność pełna była napięcia i podejrzliwości, film sprzed trzech dekad okazywał się zaskakująco aktualny. I dziś pozostaje jednym z tych dzieł, które się nie starzeją. Lęk, przypadek i tłum – one zawsze jadą tym samym pociągiem.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *