16 stycznia 1972: Niedziela przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na niedzielę 16 stycznia 1972 r. Dziś warto obejrzeć komedię z Bogumiłem Kobielą – Człowiek z M-3.

Program 1

07:55 Program dnia

08:00 Telewizyjny Kurs Rolniczy — Ekonomika produkcji trzody chlewnej

08:35 „Przypominamy, radzimy”

08:45 Polska Kronika Filmowa

09:00 Dla młodych widzów: „Telewizyjny Klub Śmiałych” — „Olimpijski tor”, „W puszczy” — film TVP z serii „Przygody psa Cywila”, „Sekretarzyk rodzinny” — Dwutygodnik Dobrych Wiadomości

10:20 Wizerunki miast: „Spotkania Płockie” — reportaż z V Ogólnopolskiego Festiwalu Folklorystycznego w Płocku

10:55 „Warszawa w odbudowie i piosence” — program według scenariusza Marty Korotyńskiej

11:25 Sprawozdawczy magazyn sportowy — w przerwie ok. 11:50 — Dziennik Telewizyjny

13:30 Dla dzieci: „Autobus czerwony” — koncert dziecięcych zespołów artystycznych

14:20 „Węgiel, lancet i hobby” — teleturniej

15:10 „Przemiany”

15:40 „Z dziejów zamku” — film TVP

16:10 — Sprawozdanie z Mistrzostw Europy w Jeździe Figurowej na Lodzie — pokazy mistrzów

18:10 Inna twarz pomnika – żywoty pań sławnych: „Miłości pani Gabrieli”. Scenariusz — Elżbieta Elbanowska. Reżyseria — Henryk Drygaiski. Scenografia — Mariusz Chwedczuk. Reż. TV — Bogdan Augustyniak. Opracowanie muzyczne — Jerzy Tyszkowski. Wykonawcy: Alicja Raciszówna, Krzysztof Kalczyński, Sylwester Pawłowski, Janusz Zakrzeński, Kazimierz Mieres, Gabriel Nehrebecki, Jerzy Kamas.

19:00 „Ballada o trombicie” — reportaż Eugeniusza Pacha

19:20 Dobranoc — „Klown Kiri”

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:05 „Człowiek z M-3” — film fabularny prod. polskiej. Reż. – Leon Jeannot. Występują: Bogumił Kobiela, Iga Mayer, Barbara Modelska, Ewa Szykulska, Maja Wodecka i inni.

21:35 Magazyn sportowy

22:05 Estrada Literacka: Zbigniew Jerzyna „Z ruin powstała…”. Reż. – Henryk Drygalski. Występują: Anna Ciepielewska, Małgorzata Niemirska, Czesław Byszewski, Marek Dąbrowski, Tadeusz Janczar.

22:40 Program na poniedziałek

Program 2

15:25 Program dnia

15:30 Dla młodych widzów: „Piosenki z Karl-Marx-Stadt”

16:30 Studio przebojów

17:25 Kraków mało znany — ze starego kalendarza

17:55 „Iwan Groźny” — cz. II radzieckiego film fabularnego

19:20 Dobranoc

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:05 Scena monodram: Zofia Nałkowska „Urywki swego losu”. Reż. – Janusz Majewski. Występują: Zofia Rysiówna.

20:55 „Gdzieś pod Kaliszem” — reportaż

21:20 Poczwórny koncert Jana Sebastiana Bacha — wykonawcy: Halina Czerny-Stefańska, Stefańska-Łukowicz, L. Stefański, J. Łukowicz oraz orkiestra PR i TV pod dyr. K. Missony.

21:45 Refleksje na dobranoc

21:50 Program na poniedziałek

Wojtek ogląda dziś film „Człowiek z M-3”

Niedzielny wieczór, 16 stycznia 1972 roku. Po „Dzienniku” telewizja zaprosiła widzów na seans, który z pozoru był lekką komedią, a w istocie trafną, choć podaną z humorem, diagnozą codzienności PRL-u. „Człowiek z M-3” to film, który bawił, ale i uczył czytać między wierszami nawet tych, którzy, tak jak Wojtek, byli jeszcze za młodzi, by samodzielnie zmagać się z dorosłym życiem.

W tamtym czasie problemy mieszkaniowe dorosłych istniały gdzieś obok – w rozmowach, westchnieniach, w półżartach rzucanych przy stole. Dziecko ich nie doświadczało, ale zaczynało je rozumieć. I właśnie takie filmy jak ten sprawiały, że świat dorosłych przestawał być abstrakcyjny. Nagle okazywało się, że mieszkanie nie jest oczywistością, a małżeństwo bywa urzędowym wymogiem.

Bogumił Kobiela jako Tomasz Piechocki, roztargniony, sympatyczny lekarz ortopeda, był w tej roli absolutnie nie do podrobienia. Jego bohater dostaje życiową szansę: własne M-3 w Warszawie. Jest tylko jeden drobiazg – lokal przysługuje wyłącznie mężczyznom żonatym. Czas? Trzydzieści dni. I zaczyna się wyścig, który mógł wydarzyć się tylko w realiach PRL-u.

Kolejne kandydatki, kolejne rozczarowania, narastająca desperacja i pomysły, które dziś brzmią jak absurd, ale wtedy wcale nim nie były. Fikcyjny ślub z koleżanką z pracy, zaświadczenie potrzebne „na już”, spółdzielnia jako instytucja o niemal mitycznej władzy. A gdzieś w tle Warszawa – miasto marzeń i wiecznego niedoboru.

Scena z zaciętą windą to klasyka polskiej komedii: śmiech przez łzy, ironia losu i sygnał, że życie potrafi zadrwić nawet z najlepiej ułożonego planu. Bo kiedy urzędowy scenariusz się sypie, nagle okazuje się, że prawdziwa miłość była cały czas na wyciągnięcie ręki – w szpitalnym oddziale, w codzienności, bez kombinowania.

Puenta filmu jest gorzka i ciepła zarazem. Przydział mieszkania okazuje się pomyłką, ale bohater nie zostaje z niczym. Zyskuje coś ważniejszego, a w zasadzie kogoś, z kim można poczekać na lepsze jutro. A w realiach PRL-u cierpliwość była jedną z najważniejszych cnót.

„Człowiek z M-3” to jeden z tych filmów, które oglądało się lekko, a jednocześnie zostawał w głowie na długo. Dla dorosłych był zwierciadłem codziennych absurdów, dla młodszych – pierwszą lekcją, że świat dorosłych bywa skomplikowany, pełen kompromisów i paradoksów. I że czasem, nawet gdy system zawodzi, człowiek może wygrać, jeśli znajdzie kogoś obok.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *