11 stycznia 1973: Czwartek przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na czwartek 11 stycznia 1973 r. Dziś warto obejrzeć program Ekran z bratkiem i kultowy serial – Gruby.

Program 1

08:30 „Słynne ucieczki” — film prod. francuskiej — odc. pt. „Śledztwo inspektora Lamba”

12:45 Dla szkół: Język polski dla klas II – IV licealnych — Dramat romantyczny (Katowice)

14:00 Matematyka w szkole — Pomiary długości, odcinki (z Krakowa)

16:25 Program dnia

16:30 Dziennik Telewizyjny

16:40 Dla młodych widzów: „Ekran z bratkiem” — w programie m.in. film TVP z serii: „Gruby” – odc. 1 pt. „Zdrajczyk”. Reż. – Wojciech Fiwek. Występują: Stanisław Milski, Mariusz Kozłowski, Arkadiusz Bielawski, Bogdan Kowalczyk.

17:45 Polska Kronika Filmowa

17:55 „ZSRR 50 – Estońska SRR” — program przygotowany przez TV radziecką

19:10 „Byłem naocznym świadkiem” — film dokumentalny

19:20 Dobranoc — Bolek i Lolek

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 „Przypominamy, radzimy”

20:05 „Porwanie” — film fabularny prod. włoskiej (dozwolony od 16 lat)

21:45 „W Kalinie i gdzie indziej” — program ekonomiczny

22:15 Ekspres nr 17

22:45 Dziennik Telewizyjny i wiadomości sportowe

23:10 Program na piątek

Program 2

16:45 Program dnia

16:50 Krajobraz Polski

17:20 Spotkanie ze sztuką nowoczesną

17:50 „Człowiek i automaty” — Kolorowe spotkania

18:20 „Gustaw” — węgierski seryjny film animowany

18:25 „Krzesło na tratwie”

18:45 Język angielski w nauce i technice — lekcja 15

19:20 Dobranoc

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:05 „Brazylia” — program muzyczny

20:35 Tańce łotewskie

21:05 Telewizyjny Atlas Świata: „Indie stare i nowe”

21:45 „Perły Czarnego Kontynentu” — film dokumentalny prod. japońskiej

23:10 Język francuski — powtórzenie lekcji 33

23:40 Program na piątek

Wojtek ogląda dziś „Ekran z bratkiem” oraz serial „Gruby”

Czwartkowe popołudnia miały w sobie pewien stały rytuał. Szkoła odrobiona, tornister odstawiony w kąt, a w telewizorze obowiązkowy punkt dnia: „Ekran z bratkiem”. Program, który nie krzyczał, nie pouczał nachalnie, tylko zapraszał młodego widza do wspólnego świata opowieści. I właśnie 11 stycznia 1973 roku w tym świecie pojawił się serial, do którego Wojtek będzie później wracał myślami – „Gruby” i tytułowy bohater Maciek Łazanek.

Na pierwszy rzut oka był to serial młodzieżowy jakich wiele powstało w PRL-u, jak chociażby „Stawiam na Tolka Banana” czy „Wakacje z duchami”. Siedem odcinków, dziecięcy bohaterowie, szkolna codzienność. A jednak „Gruby” miał w sobie coś więcej. Może dlatego, że jego akcję osadzono w niezwykłym momencie historii – lato i jesień 1945 roku, czas tuż po wojnie, gdy wszystko dopiero się układało, a granice, relacje i tożsamości nie były jeszcze do końca ustalone. Dolny Śląsk, Ziemie Odzyskane, miasteczko pełne ludzi przyjezdnych, takich samych jak Maciek i jego rodzina.

Maciek nie miał łatwego startu. Nowa szkoła, nowi koledzy i łatka „Gruby”, która przylgnęła do niego od pierwszych dni. Dziecięca szczerość bywa okrutna, a niewybredne żarty potrafią boleć bardziej niż dorosłe złośliwości. Ten motyw wykluczenia, inności, konieczności odnalezienia swojego miejsca, był pokazany prosto, bez dydaktycznego tonu, ale bardzo prawdziwie. I może właśnie dlatego tak zapadał w pamięć.

Gruby

Serial przedstawia perypetie grupy uczniów siódmej klasy, którzy rozpoczynają naukę w nowo otwartej szkole w małym miasteczku na Ziemiach Odzyskanych.

Drugim bohaterem serialu było tło. Wojna niby się skończyła, ale jej echa wciąż pobrzmiewały: dywersyjne akcje Werwolfu, szabrownicy, niepokój czający się gdzieś obok dziecięcych zabaw. Szczególne miejsce zajmował dawny klasztor zaadaptowany na szkołę, pełen zakamarków, tajemnic i historii, które działały na wyobraźnię. To tam Maciek zaczynał powoli zdobywać szacunek rówieśników, pokazując, że siła nie zawsze tkwi w mięśniach czy sprycie, ale w odwadze i ciekawości świata.

„Gruby” nie był serialem głośnym ani efektownym. Nie epatował sensacją, nie stawiał na szybkie tempo. Za to miał atmosferę – ciepłą, lekko melancholijną, a momentami niepokojącą. Pokazywał, że dorastanie bywa trudne, a akceptacja nie przychodzi od razu. I że nawet w cieniu wielkiej historii najważniejsze są małe, ludzkie sprawy.

Może dlatego Wojtek lubił później do tego serialu wracać. Bo „Gruby” przypominał, że każdy z nas kiedyś był trochę zagubiony, trochę nie na miejscu. I że czasem wystarczy odrobina odwagi, by przestać być „tym z przezwiskiem”, a stać się sobą.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *