9 grudnia 1961: Sobota przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na sobotę 9 grudnia 1961 r. Dziś warto obejrzeć film wojenny w reżyserii Kazimierza Kutza – Ludzie z pociągu.

11:00 Program dla szkół: Geografia (kl. VI)

11:30 Przerwa

17:10 Program dnia

17:15 Program dla dzieci młodszych

17:45 „Klub Myszki Miki”

18:30 Program tygodnia

19:00 „Pegaz” — magazyn aktualności kulturalnych

19:30 Dziennik Telewizyjny

19:55 „Ludzie z pociągu” — film fabularny prod. polskiej. Reż. – Kazimierz Kutz. Występują: Janina Traczykówna, Andrzej May, Danuta Szaflarska, Małgorzata Dziedzic, Maciej Damięcki i inni.

21:30 „Budapeszteński sklep z podarkami” — program rozrywkowy

22:30 Ostatnie wiadomości

22:35 Tele-Express

22:45 Omówienie programu

Wojtek ogląda dziś film „Ludzie z pociągu”

Telewizja lat sześćdziesiątych miała swój niepowtarzalny urok, choć dla współczesnego widza mogła wydawać się skromna i uboga. Jeden kanał, czarno-biały obraz, ograniczone pasmo, brak wyboru. Ale była za to jedna rzecz, którą trudno dziś sobie wyobrazić. Filmy, ledwie co zdjęte z ekranów kinowych, potrafiły trafić na antenę Telewizji Polskiej. Bez usług streamingowych, bez kaset, bez kablówek. Po prostu – telewizyjna premiera.

Tak właśnie było 9 grudnia 1961 roku, gdy zaraz po „Dzienniku Telewizyjnym” widzowie usiedli przed ekranami, by obejrzeć najnowszy film Kazimierza Kutza pt. „Ludzie z pociągu”. Kino moralnego niepokoju jeszcze wtedy nie istniało, ale duch Kutza, wnikliwego obserwatora ludzkich reakcji, słabości, odwagi i tchórzostwa, unosił się nad tą produkcją od pierwszej aż do ostatniej sceny.

Film, choć w znacznej mierze dzieje się w czasie okupacji, zaczyna się w zupełnie innych realiach, w powojennej Polsce, na zapomnianej stacyjce Korjany. To miejsce, jakby wyjęte z innego czasu, prowadzone jest przez zawiadowcę Kalińskiego i jego młodziutką pomocnicę. Gdy z przejeżdżającego pociągu ktoś wyrzuca bukiet kwiatów, dziewczyna, z prostą, ludzką dociekliwością pyta o sens tego gestu. Kaliński milknie, po czym zaczyna swoją opowieść, cofając nas do roku 1943.

I tu Kutz robi to, co zawsze wychodziło mu najlepiej: zamyka bohaterów w jednej przestrzeni i pozwala, by sami się ujawnili. Dwa odczepione wagony, garść przypadkowych ludzi i czekanie na pociąg stają się laboratorium ludzkich charakterów. Mamy więc konspiratora i jego dziewczynę, kobietę chroniącą żydowskie dziecko, chłopca z psem, szmuglerów, hazardzistów i szmalcownika. Pełen przekrój wojennej Polski, tej lepszej i tej gorszej.

Choć są tylko „niedoszłymi pasażerami”, ich los momentalnie splata się z brutalnością okupacyjnej codzienności. Pijany niemiecki żandarm gubi broń, co uruchamia lawinę dramatycznych wydarzeń. Gestapo daje pięć minut na wskazanie „winnego”, strasząc dziesiątkowaniem. Dochodzi do kulminacji napięcia, tej charakterystycznej dla Kutza, w której każdy musi zdecydować, kim naprawdę jest. Do broni przyznaje się niewinny chłopak. Zostaje skatowany. A stacja zamiera. I dopiero w ostatniej chwili pojawia się prawdziwy sprawca całego zamieszania, ten sam pijany żandarm, którego zawiadowca znajduje w leśnym zagajniku. Niemcy odjeżdżają.

Pasjonaci filmów wojennych mogą po latach oceniać dramaturgię tej sceny, ale tamtego grudniowego wieczora 1961 roku widzowie przed telewizorami przeżywali ją bardzo dosłownie. Telewizja była wtedy oknem na świat, ale też lustrem, choć nie zawsze wygodnym.

Film „Ludzie z pociągu” to dzieło skromne formą, lecz potężne treścią. Telewizja tamtych lat, mimo swojej technicznej ułomności, potrafiła czasem dać widzom prawdziwe doświadczenie artystyczne. A tego dnia na antenie zagościł film świeży, mocny, wciąż dyskutowany, jeszcze „gorący”. I w tym właśnie, paradoksalnie, tkwiła siła telewizji okresu PRL.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *