Serial „Chłopi” w reżyserii Jana Rybkowskiego, który miał premierę w 1972 roku, uchodzi za jedno z najwybitniejszych osiągnięć w historii polskiej telewizji. Monumentalna adaptacja noblowskiej powieści Władysława Stanisława Reymonta do dziś pozostaje niedoścignionym wzorem ekranizacji, która z niezwykłym pietyzmem i realizmem przeniosła na ekran świat polskiej wsi z przełomu XIX i XX wieku.
To nie tylko filmowa interpretacja literackiego arcydzieła, ale także cenny dokument etnograficzny, zapis minionego świata, jego rytuałów, języka i obyczajów.
Serial wierny epopei – cztery pory roku i jeden dramat ludzkich namiętności
Podstawą scenariusza, napisanego przez Jana Rybkowskiego wspólnie z Ryszardem Kosińskim, była czterotomowa epopeja Reymonta. Twórcy postawili na formułę 13-odcinkowego serialu, co pozwoliło im wiernie oddać zarówno fabułę, jak i konstrukcję powieści opartą na czterech porach roku – jesieni, zimie, wiośnie i lecie. Ten cykliczny rytm natury stał się osią całej narracji, w której życie toczy się w zgodzie – a czasem w brutalnym konflikcie – z przyrodą. To ona wyznacza rytm pracy, świąt i ludzkich dramatów.
Serial z niezwykłą precyzją śledzi losy mieszkańców wsi Lipce, w której rządzą ziemia, tradycja i emocje. W centrum opowieści stoi Maciej Boryna, najbogatszy gospodarz we wsi, który decyduje się poślubić młodą i piękną Jagnę Pacześ. Ten krok prowadzi do otwartego konfliktu z jego dziećmi, a zwłaszcza z synem Antkiem. Miłosny trójkąt między Boryną, Antkiem i Jagną staje się osią dramatu, który porusza całą społeczność. Ale „Chłopi” to nie tylko opowieść o tej trójce. Równie ważnym bohaterem jest sama wieś, jej mieszkańcy, relacje, spory o ziemię, walka z dworem i borowym o prawo do lasu.
Rybkowski z dokumentalną dokładnością oddał rytuały i obyczaje wsi – od hucznych zaślubin Boryny i Jagny, przez pogrzeby, po święta kościelne i wiejskie zabawy. W tle pobrzmiewa nieustanny kontrast między religijnością a surową codziennością, w której liczy się przede wszystkim przetrwanie.
Realizm, który przeszedł do historii
Tym, co najbardziej wyróżnia dzieło Jana Rybkowskiego, jest niemal dokumentalny realizm i absolutna wierność autentyczności. Reżyser postawił sobie za cel odtworzenie świata Reymonta bez żadnych kompromisów, takiego, jaki mógł istnieć naprawdę.
Produkcja „Chłopów” była ogromnym przedsięwzięciem. Zdjęcia trwały pełny rok – od wiosny 1971 do wiosny 1972 – by uchwycić wszystkie pory roku i naturalne zmiany w krajobrazie. Dzięki temu serial pokazuje nie tylko życie ludzi, lecz także rytm ziemi: od wiosennego siewu, przez letnie żniwa, po zimowe przędzenie lnu i czas oczekiwania.
No cóż, przeważnie się grało mając 20 kg wełny na sobie. Ale to nie były uszyte kostiumy, to były autentyczne ubrania i stroje skupione na potrzeby filmu, częściowo także przez Cepelię. Skoro tak się chłopki i chłopi ubierali, to i my aktorzy musieliśmy się w tym poruszać swobodnie. Dużo się przy tym nauczyłam, że na przykład inne pasiaki były „do roboty”, a inne „do tańca”, jeszcze inne na żałobne dni.
— Emilia Krakowska w wywiadzie dla portalu Interia.pl
Główne zdjęcia realizowano w autentycznych plenerach, przede wszystkim we wsi Pszczonów w województwie łódzkim, która zachowała XIX-wieczny układ i była wolna od nowoczesnych elementów. Część scen powstała również w samych Lipcach Reymontowskich, miejscu akcji powieści. Wybór Pszczonowa nie był przypadkowy. Rybkowski szukał wsi, w której kamera mogłaby pracować bez maskowania asfaltowych dróg czy betonowych budynków. Dzięki temu cała przestrzeń filmu tchnie autentyzmem i naturalnością, jakby czas naprawdę zatrzymał się tam sto lat wcześniej.
Scenograf Bogdan Sölle zebrał tysiące oryginalnych rekwizytów z epoki, w tym prawdziwą wiejską kuźnię. Aktorzy występowali w ciężkich, wełnianych strojach ludowych, często odkupywanych od mieszkańców okolicznych wsi. Te kostiumy nie tylko cieszyły oko, ale też wpływały na sposób poruszania się aktorów, których postaci nabierały przez to realnej fizyczności.
Znalazłem kowala staruszeczka i starą kuźnię, gdzie zobaczyłem pełno kowalskich skarbów. Nie chciał pieniędzy, uzależnił wypożyczenie rekwizytów od tego, czy udzielę poprawnej odpowiedzi na jego trzy pytania zagadki. Ostatnie dotyczyło kotwicy, którą mi pokazał. Skojarzenie najprostsze – z łódką. Ale to była wieś, brak rzeki. Strzeliłem: „Jak wiadro wpadnie do studni, żeby je wyłowić”. Dostałem wszystko.
— Wspomnienia Bogdana Sölle dla „Gazety Wyborczej”
Rybkowski włączył w produkcję niemal całą lokalną społeczność Lipiec Reymontowskich i pobliskich wsi. Mieszkańcy, mówiący autentyczną gwarą i znający dawne obyczaje, pojawiali się w roli statystów, tworząc żywą, wiarygodną tkankę świata przedstawionego. Granica między aktorami a naturą właściwie się zatarła.
Mieszkańcy pomagali przy filmie, ale trochę nieufnie przyglądali się nam, miastowym, grającym chłopów – opowiadał Gogolewski. – Ja przekonałem ich do siebie, gdy stuknąłem obcasami, przytupnąłem, aż deski zatrzeszczały, gdy kapela rżnęła od ucha, a wokół stali statyści z Lipiec i patrzyli, jak miastowy radzi sobie z obertasami.
— Wspomnienia Ignacego Gogolewskiego
Serial nie idealizuje życia na wsi. Pokazuje je bez upiększeń: błoto, pot, ciężką pracę, biedę, ale też radość świąt, kolor obrzędów i żywiołowość ludzi. W tym surowym realizmie pobrzmiewa jednak piękno codzienności – świat prosty, ale pełen emocji.
To już ostatni moment, kiedy można było sfotografować pozostałości ginącego na naszych oczach folkloru. Wierzę, że będąc wierny Reymontowi i zachowując w filmie wszystkie realia, które przetrwały dotąd na wsi łowickiej, będę mógł stworzyć ekranową adaptację wierną i prawdziwą.
— Jan Rybkowski
Marek Nowicki, autor zdjęć, uchwycił to wszystko z niezwykłym wyczuciem. Jego szerokie plany i intymne zbliżenia pozwalają niemal poczuć zapach świeżej ziemi i chłód zimowego poranka. Całość dopełnia nastrojowa muzyka Adama Sławińskiego, dzięki której „Chłopi” stali się nie tylko filmem, lecz doświadczeniem.
Plejada niezapomnianych kreacji aktorskich
O sile „Chłopów” stanowią wybitne role aktorskie, które na trwałe zapisały się w historii polskiej telewizji. Jan Rybkowski zgromadził na planie prawdziwą plejadę gwiazd, artystów, którzy nadali bohaterom Reymonta twarze i głosy na całe pokolenia.
Władysław Hańcza jako Maciej Boryna
Hańcza stworzył portret potężnego, dumnego patriarchy, człowieka, wokół którego kręci się życie całej gromady. Jego Boryna to archetyp „chłopa-króla”: silny, porywczy, zrośnięty z ziemią, którą kocha bardziej niż ludzi. Aktor pokazał go jako władcę absolutnego, którego decyzje o ożenku, podziale gruntów czy pracy w polu mają wagę królewskich dekretów.
Wewnętrzny dramat Boryny – walka z przemijaniem i namiętnością do młodej Jagny – znajduje kulminację w jednej z najsłynniejszych scen polskiej telewizji: gdy upada na zagonie, siejąc ziarno. W tej chwili Boryna staje się częścią ziemi, z którą przez całe życie był nierozerwalnie związany.
Emilia Krakowska jako Jagna
Kreacja Emilii Krakowskiej to majstersztyk. Jej Jagna jest zmysłowa, niepokorna i tragiczna zarazem. Jest ofiarą własnej urody i ograniczeń społeczności, która nie toleruje odmienności. Aktorka broniła swojej bohaterki przed moralnym potępieniem, ukazując ją jako dziewczynę wrażliwą, artystyczną, a zarazem zagubioną w świecie twardych zasad.
W oczach gromady Jagna staje się zagrożeniem, symbolem chaosu i pożądania. Zazdrość i hipokryzja wsi prowadzą do jej wygnania, wstrząsającej sceny odrzucenia przez społeczność. Dzięki Krakowskiej Jagna przestaje być tylko „rozpustnicą z Lipiec”. Staje się symbolem wolności stłamszonej przez tradycję i strach.
Ignacy Gogolewski jako Antek Boryna
Gogolewski zagrał Antka z niezwykłą intensywnością. Jego bohater jest zarazem lustrzanym odbiciem i rywalem ojca – dumny, gwałtowny, ale też rozdarty wewnętrznie. Miłość do Jagny stawia go w konflikcie z rodziną, a bunt przeciw Maciejowi prowadzi do więzienia.
To właśnie tam dojrzewa. Z buntownika staje się człowiekiem odpowiedzialnym, gotowym przejąć rolę gospodarza i przywódcy. Przemiana Antka to symbol zmiany pokoleniowej – przekazania ziemi, władzy i ciężaru losu.
Krystyna Królówna jako Hanka
Postać Hanki to jedna z najpiękniejszych kobiecych metamorfoz w polskim serialu. Początkowo cicha, zastraszona i upokarzana przez męża oraz teścia, z czasem nabiera siły i charakteru.
Gdy Antek trafia do więzienia, Hanka musi przejąć gospodarstwo i robi to z godną podziwu determinacją. Z pokornej kobiety staje się twardą gospodynią, która potrafi walczyć o rodzinę i majątek. Jej przemiana symbolizuje kobiecą siłę ukrytą pod warstwą codziennej uległości, siłę, która w chwili próby potrafi utrzymać świat w całości.
Tadeusz Fijewski jako Kuba Socha
Rola Fijewskiego to jedno z najbardziej poruszających wcieleń w historii polskiego ekranu. Kuba, wierny parobek Boryny, to symbol chłopskiej doli – biedy, zależności i bezsilności wobec losu.
Scena, w której ranny Kuba próbuje samodzielnie odciąć nogę siekierą, należy do najbardziej wstrząsających w całej historii polskiej telewizji. Fijewski stworzył postać prostą, a zarazem głęboko ludzką, pełną cierpienia, lojalności i godności, która nie potrzebuje słów, by wzruszyć do łez.

Chłopi
Serial jest adaptacją powieści Władysława Reymonta. Przedstawia obraz polskiej wsi na przykładzie historii Macieja Boryny, bogatego gospodarza, oraz Jagny.
Nie sposób pominąć kreacji drugoplanowych, które dopełniły ten niezwykły obraz: Jadwigi Chojnackiej jako surowej Dominikowej, Augusta Kowalczyka jako cynicznego Wójta czy Barbary Ludwiżanki w roli Jagustynki, wiejskiej mądrości i komentatorki wydarzeń. To właśnie dzięki nim „Chłopi” stali się nie tylko ekranizacją powieści, ale prawdziwą galerią ludzkich charakterów, w której każdy gest i spojrzenie mają znaczenie.
Dziedzictwo i kulturowy fenomen serialu „Chłopi”
W momencie premiery w 1972 roku „Chłopi” Jana Rybkowskiego stali się wydarzeniem bez precedensu. Przed telewizorami zasiadły miliony widzów. Nie tylko z braku szerokiej oferty programowej, ale dlatego, że Polacy od dawna czekali na tak uczciwą, rzetelną opowieść o własnych korzeniach. Serial zaspokajał głód prawdy o polskiej tożsamości, pokazując ją bez upiększeń, ale z ogromnym szacunkiem i zrozumieniem.
Popularność serialu nie przeminęła. „Chłopi” na trwałe weszli do kanonu polskiej kultury, stając się jednym z tych dzieł, które nie tylko się ogląda, ale i pamięta. Dla wielu pokoleń Polaków serial Rybkowskiego był pierwszym, a nierzadko jedynym spotkaniem z powieścią Reymonta – ekranizacją, która zastąpiła szkolne streszczenia żywym obrazem świata sprzed wieku.
W wymiarze edukacyjnym serial pełni rolę wizualnego kompendium polskiej etnografii i obyczajowości: od architektury chat, przez wzory łowickich haftów, po dawną symbolikę weselnych obrzędów. Ale jego wartość wykracza poza sferę dydaktyki. To dzieło kompletne, zamknięte, pełne emocji. Nie „czytanka” do lektury, lecz kronika ludzkiego losu splecionego z rytmem natury.
„Chłopi” pozostają wzorcem ekranizacji, do którego porównuje się wszystkie późniejsze próby zmierzenia się z noblowską prozą. Dzieło Rybkowskiego nie tylko odtworzyło, ale wręcz ukształtowało zbiorową wyobraźnię o chłopskiej przeszłości. Dla wielu to właśnie ten serial, a nie sama powieść, stał się definicją Reymontowskiego świata. Dziś, po ponad pół wieku, wciąż działa jak zwierciadło pamięci: pokazuje, kim byliśmy i jak daleko odeszliśmy od tamtego rytmu życia.
Okiem autora
Za każdym razem, gdy Telewizja Polska ponownie sięga po „Chłopów”, mam wrażenie, że przez chwilę otwiera się okno do świata, który już nie istnieje. Świata, w którym człowiek jeszcze potrafił wsłuchiwać się w rytm ziemi i w swoje miejsce w porządku natury. Dla widza wychowanego na telewizji lat siedemdziesiątych ten serial nie był tylko ekranizacją lektury szkolnej. Był jak wspomnienie dawnego porządku – surowego, ciężkiego, ale prawdziwego.
Dziś, w epoce cyfrowego zgiełku i nieustannego pośpiechu, „Chłopi” przypominają, że prawda o człowieku tkwi w prostocie, w codziennym trudzie i w umiejętności bycia częścią większej całości. Rybkowski pokazał wieś nie jako sielankę, ale jako mikrokosmos ludzkich namiętności, marzeń i dramatów. I może właśnie dlatego ten serial wciąż do nas przemawia, bo pod warstwą historyczną kryje się coś uniwersalnego: tęsknota za światem, w którym wszystko miało swój czas i sens.
Dla mnie „Chłopi” to nie tylko klasyka telewizji. To rodzaj emocjonalnego lustra, w którym odbija się polska dusza. Ilekroć do niego wracam, czuję, że wciąż uczę się od tych prostych ludzi czegoś o samym sobie.







