26 sierpnia 1988: Piątek przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na piątek 26 sierpnia 1988 r. Dziś warto obejrzeć polski film fabularny Porcelana w składzie słonia.

Program 1

08:50 „Domator” — program poradnikowy

09:00 „Teleferie” z kukułką oraz film NRD „Podejrzany książę” — odc. VII filmu z serii „Syn Strzelca”

10:00 Dziennik Telewizyjny

10:10 Reforma gospodarcza

10:25 Dla II zmiany: „Porcelana w składzie słonia” — film fabularny prod. polskiej. Reż. – Andrzej Czekalski. Występują: Henryk Bista, Artur Barciś, Kalina Jędrusik, Witold Pyrkosz, Leon Niemczyk i inni.

11:10 „Domator”

16:20 „Intersygnał”

16:50 Wszechnica budowlana

17:15 Teleexpress

17:30 W starym kinie: „Jaśnie pan szofer” — komedia prod. polskiej z 1935 r.

18:20 „Klinika zwierząt” — program rozrywkowy brytyjskiej TV

18:50 Dla dzieci — Dobranoc

19:00 Monitor Rządowy

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 „Liliowa taksówka” — film fabularny prod. francuskiej

21:55 Żniwa ’88

22:10 „Czas” — magazyn publicystyczny

22:45 Dziennik Telewizyjny

Program 2

17:55 Program dnia

18:00 Kronika (Szczecin, Koszalin, Słupsk i Piła)

18:30 „Polak w przyrodzie” — reportaż

19:00 „Wzrockowa lista przebojów” — prowadzi Marek Niedźwiecki

19:30 Dookoła świata: „Na północ od Limpopo”

20:00 Sport — finał Grand Prix w lekkiej atletyce

20:50 Brawo dla Marii Fołtyn

21:30 Panorama dnia

21:45 Sport

21:55 „Czarna owca” — dramat obyczajowy prod, angielsko-nowozelandzkiej

23:45 Wiadomości

23:50 Sport

00:05 Telewizja nocą

Wojtek ogląda komedię „Porcelana w składzie słonia”

Piątek 26 sierpnia 1988 roku w telewizji nie rozpieszczał widza. Trzy odsłony „Dziennika Telewizyjnego”, „Teleferie” dla młodych widzów i jeszcze kilka drobniejszych pozycji. Słowem nic, co mogłoby szczególnie zapisać się w pamięci. Tego dnia Wojtek zdecydował się obejrzeć komedię o wdzięcznym, ale przewrotnym tytule „Porcelana w składzie słonia”.

Wszyscy znamy powiedzenie o słoniu w składzie porcelany, lecz tu role zostały odwrócone. To zabieg nieprzypadkowy, bo i cały film opowiada o rzeczywistości, która sama w sobie była jednym wielkim odwróceniem logiki. W PRL-u to nie towar szukał klienta, lecz klient towaru. I to nierzadko na końcu kilkugodzinnej kolejki, w której nadzieja była jedynym środkiem płatniczym.

Fabuła filmu to właściwie ciąg zdarzeń, które każdy z nas mógłby potraktować jak anegdotę z życia codziennego końcówki lat 70. czy 80. Główny bohater – szary obywatel w jeszcze bardziej szarym prochowcu – pragnie zrobić prostą przysługę i kupić kopertę dla kolejkowego sąsiada. Niby drobiazg, a okazał się początkiem niekończącej się lawiny absurdów. Jedna przysługa pociąga za sobą drugą – od kioskarki zajętej poprawianiem urody, przez taksówkarza czekającego na cud, aż po mechanika uzależniającego swoją pracę od trzech piw. Każde „ale” rodzi kolejne „musisz”. Niczym w wielopoziomowej łamigłówce, której rozwiązanie wymaga cierpliwości, tupetu i odrobiny szczęścia.

Śmiech, który wywołuje film, nie jest jednak beztroski. To śmiech przez łzy, bo przecież tak właśnie wyglądała codzienność przeciętnego Polaka. Wszystko dało się „załatwić”, ale nigdy nie było to proste. Koperta stawała się symbolem, nie zwykłej papierowej błahostki, lecz całego systemu, w którym zdobycie czegokolwiek wymagało sieci znajomości, kombinacji i wzajemnych przysług.

Dziś ta rzeczywistość wydaje się wręcz nieprawdopodobna. Młodsze pokolenie patrzy na kolejki czy sklepy mięsne bez towaru jak na element groteskowej dekoracji. A jednak to było życie codzienne. „Porcelana w składzie słonia” uchwyciła to w lekkiej, komediowej formie, dzięki czemu tamte absurdy można oglądać z dystansem, a nawet z nostalgią.

Bo mimo wszystkich trudności, mimo absurdów i braków, była w tym świecie jakaś swojska solidarność. Bohaterowie filmu, tak jak zwykli ludzie tamtych lat, pomagali sobie nawzajem, tworząc długi łańcuch przysług i „załatwiania spraw”. I choć w finale nasz bohater niewiele zyskał, sam film pokazuje coś, co warte jest przypomnienia – że w trudnych czasach to właśnie ludzie, ich zaradność, humor i wzajemna pomoc stanowili największą wartość.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *