Program 1
08:50 „Domator” — program poradnikowy
09:00 „Teleferie” z kukułką oraz film NRD „Podejrzany książę” — odc. VII filmu z serii „Syn Strzelca”
10:00 Dziennik Telewizyjny
10:10 Reforma gospodarcza
10:25 Dla II zmiany: „Porcelana w składzie słonia” — film fabularny prod. polskiej. Reż. – Andrzej Czekalski. Występują: Henryk Bista, Artur Barciś, Kalina Jędrusik, Witold Pyrkosz, Leon Niemczyk i inni.
11:10 „Domator”
16:20 „Intersygnał”
16:50 Wszechnica budowlana
17:15 Teleexpress
17:30 W starym kinie: „Jaśnie pan szofer” — komedia prod. polskiej z 1935 r.
18:20 „Klinika zwierząt” — program rozrywkowy brytyjskiej TV
18:50 Dla dzieci — Dobranoc
19:00 Monitor Rządowy
19:30 Dziennik Telewizyjny
20:00 „Liliowa taksówka” — film fabularny prod. francuskiej
21:55 Żniwa ’88
22:10 „Czas” — magazyn publicystyczny
22:45 Dziennik Telewizyjny
Program 2
17:55 Program dnia
18:00 Kronika (Szczecin, Koszalin, Słupsk i Piła)
18:30 „Polak w przyrodzie” — reportaż
19:00 „Wzrockowa lista przebojów” — prowadzi Marek Niedźwiecki
19:30 Dookoła świata: „Na północ od Limpopo”
20:00 Sport — finał Grand Prix w lekkiej atletyce
20:50 Brawo dla Marii Fołtyn
21:30 Panorama dnia
21:45 Sport
21:55 „Czarna owca” — dramat obyczajowy prod, angielsko-nowozelandzkiej
23:45 Wiadomości
23:50 Sport
00:05 Telewizja nocą
Wojtek ogląda komedię „Porcelana w składzie słonia”
Piątek 26 sierpnia 1988 roku w telewizji nie rozpieszczał widza. Trzy odsłony „Dziennika Telewizyjnego”, „Teleferie” dla młodych widzów i jeszcze kilka drobniejszych pozycji. Słowem nic, co mogłoby szczególnie zapisać się w pamięci. Tego dnia Wojtek zdecydował się obejrzeć komedię o wdzięcznym, ale przewrotnym tytule „Porcelana w składzie słonia”.
Wszyscy znamy powiedzenie o słoniu w składzie porcelany, lecz tu role zostały odwrócone. To zabieg nieprzypadkowy, bo i cały film opowiada o rzeczywistości, która sama w sobie była jednym wielkim odwróceniem logiki. W PRL-u to nie towar szukał klienta, lecz klient towaru. I to nierzadko na końcu kilkugodzinnej kolejki, w której nadzieja była jedynym środkiem płatniczym.
Fabuła filmu to właściwie ciąg zdarzeń, które każdy z nas mógłby potraktować jak anegdotę z życia codziennego końcówki lat 70. czy 80. Główny bohater – szary obywatel w jeszcze bardziej szarym prochowcu – pragnie zrobić prostą przysługę i kupić kopertę dla kolejkowego sąsiada. Niby drobiazg, a okazał się początkiem niekończącej się lawiny absurdów. Jedna przysługa pociąga za sobą drugą – od kioskarki zajętej poprawianiem urody, przez taksówkarza czekającego na cud, aż po mechanika uzależniającego swoją pracę od trzech piw. Każde „ale” rodzi kolejne „musisz”. Niczym w wielopoziomowej łamigłówce, której rozwiązanie wymaga cierpliwości, tupetu i odrobiny szczęścia.
Śmiech, który wywołuje film, nie jest jednak beztroski. To śmiech przez łzy, bo przecież tak właśnie wyglądała codzienność przeciętnego Polaka. Wszystko dało się „załatwić”, ale nigdy nie było to proste. Koperta stawała się symbolem, nie zwykłej papierowej błahostki, lecz całego systemu, w którym zdobycie czegokolwiek wymagało sieci znajomości, kombinacji i wzajemnych przysług.
Dziś ta rzeczywistość wydaje się wręcz nieprawdopodobna. Młodsze pokolenie patrzy na kolejki czy sklepy mięsne bez towaru jak na element groteskowej dekoracji. A jednak to było życie codzienne. „Porcelana w składzie słonia” uchwyciła to w lekkiej, komediowej formie, dzięki czemu tamte absurdy można oglądać z dystansem, a nawet z nostalgią.
Bo mimo wszystkich trudności, mimo absurdów i braków, była w tym świecie jakaś swojska solidarność. Bohaterowie filmu, tak jak zwykli ludzie tamtych lat, pomagali sobie nawzajem, tworząc długi łańcuch przysług i „załatwiania spraw”. I choć w finale nasz bohater niewiele zyskał, sam film pokazuje coś, co warte jest przypomnienia – że w trudnych czasach to właśnie ludzie, ich zaradność, humor i wzajemna pomoc stanowili największą wartość.
Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!







