19 lipca 1975: Sobota przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na sobotę 19 lipca 1975 r. Dziś warto obejrzeć film Janusza Majewskiego – Awatar, czyli zamiana dusz.

Program 1

08:50 Studio Sojuz — Apollo

10:00 „Człowiek w przechodnim podwórku” — film seryjny prod. radzieckiej

15:55 ITP

16:05 „Antena”

16:20 Dziennik Telewizyjny

16:30 „Obiektyw”

16:50 „Antena”

16:55 Karel Gott i jego goście — program muzyczny

18:00 Studio Sojuz — Apollo

18:40 Spotkania w drodze

19:15 „Antena”

19:20 Dobranoc

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:20 „Ja wcale nie chcę żenić” — film fabularny prod. amerykańskiej

21:35 Dziennik Telewizyjny

22:00 Wiadomości sportowe

22:15 „Dobry wieczór tu Łódź”

23:00 Wieczorny gość — Józef Nowak

Program 2

16:20 Filmy dla dzieci i młodzieży

16:50 Rozmowa o filmach dziecięcych

16:55 „Trudne dzieciństwo”

17:25 „Ciężkie jest życie”

18:05 Film współczesny

19:00 Dobranoc dla dorosłych

19:20 Dobranoc

19:30 Monitor

20:20 „Awatar, czyli zmiana dusz” — polski film telewizyjny. Reż. – Janusz Majewski. Występują: Wanda Koczeska, Jan Machulski, Henryk Boukołowski, Gustaw Holoubek, Kazimierz Rudzki, Krzysztof Litwin i inni.

21:25 „Przekładaniec”

22:05 „Profesor na drodze” — film prod. polskiej. Reż. – Zbigniew Chmielewski. Występują: Józef Nalberczak, Józef Nowak, Bogusław Sochnacki, Jolanta Bohdal, Jerzy Braszka i inni.

23:15 „Gry” — film baletowy

Wojtek ogląda dziś film „Awatar, czyli zamiana dusz”

Sobotni wieczór, 19 lipca 1975 roku. Telewizja Polska zaserwowała widzom film Janusza Majewskiego „Awatar, czyli zamiana dusz”. Tytuł sam w sobie brzmiał dość zagadkowo, by nie powiedzieć – filozoficznie. Bo niby co to ten awatar? Dziś słowo „awatar” przywodzi na myśl niebieskie stworzenia z filmu Jamesa Camerona albo obrazek profilowy w internecie, wtedy… właściwie nie kojarzyło się z niczym.

A jednak Wojtek postanowił obejrzeć. Wciągnęło go już samo założenie – że oto można się z kimś zamienić… nie na historyjkę z gumy „Donald”, nie na rower, nie na miejsce w kolejce po schab, ale na duszę. No dobrze, tylko co to właściwie znaczy? Dusza to przecież coś głęboko osobistego, a nawet intymnego. Jak można ją tak po prostu oddać i przejąć cudzą? Wojtek, młody chłopak z wyobraźnią rozgrzaną przez Pana Samochodzika, nie do końca rozumiał o co chodzi.

Ale film był intrygujący. Trochę jak sen, w którym wszystko jest możliwe, ale nic nie daje się wyjaśnić do końca. Majewski prowadził opowieść z lekkością i ironią, gdzieś pomiędzy science fiction a metafizyką, a może i satyrą na czasy, w których człowiek coraz częściej czuł się trybikiem – i może właśnie dlatego marzył o zamianie. Z kimś. Z czymś. Z czymkolwiek.

Dla Wojtka był to seans dziwny, ale zostający w głowie. Bo czyż każdy z nas, choć raz, nie chciałby na chwilę wyjść ze swojej skóry i sprawdzić, jak to jest być kimś innym? Wtedy Wojtek jeszcze nie miał pojęcia, że „awatar” za kilka dekad będzie codziennością – ikoną w telefonie, pseudonimem w grze, cyfrową maską. Tamtej soboty był tylko chłopakiem z zaciekawieniem w oczach i pytaniem w głowie: „A jeśli naprawdę można się zamienić na dusze – to czy po powrocie byłbym jeszcze sobą?”

Z filmu „Awatar, czyli zamiany dusz” Wojtek nie pamięta dziś zbyt wielu scen, choć zapamiętał Gustawa Holoubka w roli diabolicznego doktora Charbonneau. To był jeden z tych filmów, po których człowiek przez chwilę siedział w ciszy, nie bardzo wiedząc, co o tym wszystkim myśleć. Dziwny, zagadkowy, trochę jak przybysz z innego świata. W tamtym czasie, gdy wszystko wydawało się prostsze – dobro i zło, telewizor tylko z dwoma programami, napój z saturatora – film Majewskiego był jak nagły przeciąg w dusznym pokoju.

Dopiero po latach Wojtek zrozumiał, że to nie był film fantastyczny, tylko filozoficzna opowieść przybrana w fantazję. I że pod tą historią o zamianie dusz kryje się całkiem poważne pytanie: co nas naprawdę definiuje? Ciało, twarz, pamięć, a może właśnie dusza – ten nieuchwytny pierwiastek, którego nie da się zmierzyć, a jednak wszystko od niego zależy.

W tamtą sobotę 1975 roku Wojtek był po prostu widzem. Ale równocześnie świadkiem małego telewizyjnego eksperymentu – i to w PRL, gdzie przecież wszystko miało być konkretne i zrozumiałe. A jednak ktoś odważył się zapytać o rzecz tak ulotną jak dusza.

Wojtek, już mocno dojrzały, dziś nie ma wątpliwości – wszędzie dobrze, ale we własnym ciele najlepiej. I czasem nie warto kombinować, bo można przekombinować.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *