14 lipca 1979: Sobota przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na sobotę 14 lipca 1979 r. Dziś warto obejrzeć angielski serial historyczny pt. Ja, Klaudiusz.

Program 1

09:00 Teleferie najmłodszych — „Cudaczek” oraz film Telewizji Angielskiej z serii „Fingerbobs” pt. „Dom” (kolor)

10:30 „Polskie drogi” — odc. 4 pt. „Na tropie” — film fabularny prod. polskiej (kolor)

13:05 „Radar” — kronika wojskowa

13:20 Radzimy rolnikom (kolor)

13:30 Obiektyw

13:50 Dziennik Telewizyjny (kolor)

14:00 Studio 8 — Mieszanka firmowa „Studia 8”

14:15 „Autor trasy, Andrzej Dobosz” — reportaż z 39. Samochodowego Rajdu Polski

14:30 Studio 8 — Z wizytą w Teatrze Norwida w Jeleniej Górze

14:40 „Tam, gdzie rośnie czartopłoch” — reportaż

14:55 Gra Don Ellis — program rozrywkowy Andrzeja Wasylewskiego

15:15 „Granice ryzyka” — reportaż (anatomia katastrofy w Łomży)

15:35 „Gigant w wymiarze mikro” — budowniczowie Nowej Huty gośćmi „Studia 8”

15:55 „Może ty, może ja” — śpiewają Karel Zich i Danuta Mizgalska

16:10 Gość Studia 8 — Jerzy Lisowski

18:20 „Nie tylko Paryż” — film dokumentalny Bartosza Janiszewskiego

16.55 Zeszyt polski — kartka z Rudnej

17:05 Z cyklu „Zapisane ósemką” — cz. 2. filmu dokumentalnego pt. „Kolumbowie raz jeszcze”

17:20 „Polskie drogi” — odc. 4 serialu prod. polskiej

18:35 Z cyklu „Gwiazdy, gwiazdki, gwiazdeczki” — Bogusław Mec

19:00 Dobranoc

19:10 „Siódemka”

19:30 Wieczór z Dziennikiem

20:30 „Lata złudzeń” — odc. 4 filmu fabularnego prod. szwajcarsko-francuskiej

21.30 XIII Festiwal Piosenki Żołnierskiej Kołobrzeg ’79 — Konkurs premier

22:30 Dziennik Telewizyjny

22:45 „Ja, Klaudiusz” — odc. 11 pt. „Złudne szczęście” — film fabularny prod. angielskiej. Reż. Herbert Wise. Występują: Derek Jacobi, George Baker, Margaret Tyzack i inni.

23:35 XIII Festiwal Piosenki Żołnierskiej Kołobrzeg ’79 — Konkurs premier

Program 2

16:35 „Janosik” — odc. 9 pt. „Pobór” — film fabularny TP

17:20 „Gdzie diabeł nie może…” — program o tematyce wiejskiej

18:30 Estrada folkloru

19:00 Popołudnie wiedzy i fantazji — reportaż z zakładów kineskopów kolorowych

19:10 Łódzka kronika 35-lecia

19:30 Wieczór z Dziennikiem

20:30 „Na cztery ręce i dwa fortepiany” — recital fortepianowy

21:15 „Czarne słońce” — francuski film fabularny

22:45 Grand Prix — Formuła 1

Wojtek ogląda dziś serial historyczny „Ja, Klaudiusz”

Sobota, 14 lipca 1979 roku. Późny wieczór. Człowiek już powoli myśli o niedzielnym lenistwie, ale jeszcze nie chce się kłaść, bo coś ciekawego leci w telewizji. A tego dnia była emisja angielskiego serialu „Ja, Klaudiusz”, będącego ekranizacją powieści Roberta Gravesa opowiadającej o kulisach władzy w starożytnym Rzymie.

Wojtek zawsze miał słabość do historii antycznej. Dla jednych fascynacja zamkami i husarią, dla Wojtka – togas, senat, intrygi pałacowe i władza absolutna z domieszką trucizny. Serial BBC w reżyserii Herberta Wise’a był więc jak spełnienie marzeń – kawałek Rzymu w odbiorniku Rubin 714, w dodatku bez konieczności wertowania encyklopedii.

Ale największą gratką był polski dubbing. W czasach, kiedy większość zagranicznych produkcji nadawano z lektorem, „Ja, Klaudiusz” otrzymał pełną aktorską wersję dźwiękową zrealizowaną z rozmachem. Roman Wilhelmi, Stanisław Brejdygant, Henryk Talar, Anna Romantowska, Gustaw Lutkiewicz… To było coś więcej niż przekład. To była interpretacja.

Wojtek oglądał ten serial jak zaczarowany. Cezar August, Tyberiusz, Kaligula – postacie, o których Wojtek czytał wcześniej w szkolnych podręcznikach, nagle ożyły. Nie jako suche daty i nazwiska, lecz jako żywi ludzie z ambicjami, słabościami i politycznymi zagrywkami, których nie powstydziłby się żaden działacz partyjny z epoki Gierka. Zresztą, kto wie, może i niektórzy wyciągnęli z tej produkcji nieco więcej wniosków, niż się wydaje…

Co ciekawe, choć serial był angielski, to forma realizacji – teatralna, statyczna, wręcz kameralna – świetnie pasowała do polskich gustów widza przyzwyczajonego raczej do słowa niż spektakularnych efektów. Tu wszystko opierało się na dialogu, napięciu, spojrzeniu. Na aktorstwie, a nie na scenografii.

Tego wieczoru nikt nie kazał Wojtkowi iść spać. Może dlatego, że była sobota, a może dlatego, że mama też się wciągnęła. W końcu kto by nie chciał podejrzeć, jak wyglądała władza absolutna w czasach, kiedy jeszcze nie wymyślono telewizji, ale już znano wszystkie mechanizmy manipulacji.

To właśnie takie wieczory jak ten ukształtowały w Wojtku ciekawość świata. Dziś trudno uwierzyć, że serial o rzymskim cesarzu był jedną z bardziej wyczekiwanych pozycji telewizyjnych PRL-u. Ale tak było. I choć świat się zmienił, sentyment do tamtej formy opowiadania historii – do głosów Wilhelmiego, Romantowskiej, Lutkiewicza – pozostał. Bo w tamtym serialu chodziło nie tylko o Imperium Romanum, ale i o nas.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *