9 lipca 1988: Sobota przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na sobotę 9 lipca 1989 r. Dziś warto obejrzeć komedię muzyczną Lata dwudzieste... lata trzydzieste...

Program 1

08:10 Tydzień na działce

08:40 Piłkarska kadra czeka

08:55 Program dnia

09:00 Kino najmłodszych: „Mała czarownica” — film fabularny prod. CSRS

10:30 Wiadomości

10:40 „Stare, nowe, najnowsze” — program muzyczny

11:40 „Azymut” — program wojskowy

12:10 Wędrówki dalekie i bliskie: „Henry Spencer Moore” — film dokumentalny prod. szwajcarskiej

12:45 Bariery

13:15 Reportaż z przeszłości

13:40 Jeśli potrafisz, pchaj się na afisz

14:05 Antologia dramatu powszechnego — Michaił Lermontow „Maskarada”

16:15 Losowanie Dużego Lotka

16:25 „Konwój” — Nowy Sącz – Wieliczka

17:15 Teleexpress

17:30 „Pod jednym dachem” (2) — „Karp” — serial CSRS

18:15 Gra Stan Getz

18:30 „Butik”

19:00 Dobranoc

19:10 Z kamerą wśród zwierząt

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 „Jeździec znikąd” — western prod. USA. Reż. – George Stevens. Występują: Alan Ladd, Jean Arthur, Van Heflin, Brandon De Wilde, Jack Palance, Ben Johnson.

21:45 Tydzień w polityce

21:55 XXII Festiwal Piosenki Żołnierskiej Kołobrzeg ’88 — Koncert „Najpiękniejsza z róż”

23:30 Anegdoty teatralne Igora Smiałowskiego

23:35 Wiadomości

23:40 Kino sensacji: „Inspektor Bellamy” — „Miła dziewczyna” — odc. II filmu australijskiego

00:25 Zakończenie programu

Program 2

14:55 Powitanie

15:00 Telewizyjny Koncert Życzeń

15:30 „Akcja O.P.E.N.” — odc. pt. „Środkowa rzeka” — serial prod. francuskiej

16:30 Zbliżenia czyli to i owo o filmie

17:30 „Spektrum” — program popularnonaukowy

18:00 Kronika (Szczecin, Koszalin, Słupsk i Piła)

18:30 „Spotkanie z kalinką” — teleturniej

19:30 „Galeria 37 milionów” — Krzysztof Nitsch (rzeźbiarz)

20:00 Muzyka plenerowa czyli od Haendla do Straussa

21:00 Sport — Międzynarodowe zawody w skokach przez przeszkody — CSIO — Sopot ’88

21:30 Panorama dnia

21:45 „Lata dwudzieste… lata trzydzieste…” — film prod. polskiej. Reż. Janusz Rzeszewski. Występują: Tomasz Stockinger, Piotr Fronczewski, Krzysztof Kowalewski, Dorota Stalińska, Grażyna Szapołowska, Irena Kwiatkowska, Jan Kobuszewski i inni.

23:30 Wiadomości

Wojtek ogląda dziś komedię muzyczną „Lata dwudzieste… lata trzydzieste…”

Niby tylko dwa kanały. A jednak był wybór. I to nie taki z gatunku „albo to, albo zgaś telewizor”, ale prawdziwe telewizyjne rozdroże, które mogło w tamten sobotni wieczór zadecydować o nastroju całej rodziny.

Na „jedynce” Koncert Piosenki Żołnierskiej z Kołobrzegu. Coroczna dawka patriotycznej nuty, oficjalnej scenografii i uśmiechniętych twarzy wykonawców, którzy z mikrofonem w ręku i czerwoną różą przypiętą do munduru śpiewali o ojczyźnie, braterstwie broni i granicach, których trzeba strzec. To był taki festiwal, który bardziej się „odbywał”, niż się go oglądało, zwłaszcza jeśli akurat nie było się fanem marszowych rytmów i militarnego splendoru. Ale dla wielu widzów, szczególnie starszego pokolenia, ten festiwal był stałym punktem lipcowej ramówki. W końcu Kołobrzeg to była tradycja.

Tymczasem na „dwójce” coś zupełnie innego – kolorowa, muzyczna komedia „Lata dwudzieste… lata trzydzieste…” w reżyserii Janusza Rzeszewskiego. Stylizowana na kabaretowy musical, z piosenkami, które wpadały w ucho i scenami, które – choć wciąż PRL-owsko bezpieczne – miały więcej lekkości niż kołobrzeska gala. To był kawałek rozrywki w stylu retro, do którego zwłaszcza ci młodsi, mogli usiąść z herbatą z cytryną i uśmiechem, bez poczucia, że oto uczestniczą w czymś „ważnym i narodowym”.

Ten wieczór doskonale pokazuje, że PRL-owska telewizja mimo ciasnych ram, cenzury i ideologicznych obowiązków potrafiła czasem dać widzowi wybór. Co więcej, ten wybór bywał całkiem znaczący. Bo decyzja między Kołobrzegiem a filmem w stylu teatru rewiowego to nie tylko kwestia wyboru programu. To decyzja: wzruszenie czy rozrywka? Oficjalnie czy z przymrużeniem oka? I choć może dziś wydaje się to śmieszne, to wtedy ten wybór miał wagę. Bo w świecie dwóch kanałów nawet taki subtelny rozkrok między mundurem a kabaretem rewiowym miał znaczenie.

W tamtą sobotę można było zostać na barykadzie z nutą patriotyczną. Albo przenieść się do kabaretu, zamówić wyimaginowane piwo i popatrzeć na roznegliżowane dziewczyny. I wiecie co? Niezależnie od tego, co wybraliście – była to mała telewizyjna wolność.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *