9 sierpnia 1986: Sobota przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na sobotę 9 sierpnia 1986 r. Dziś warto obejrzeć film z Adolfem Dymszą – Cafe pod Minogą.

Program 1

08:25 Program dnia

08:30 Tydzień na działce

09:00 Kino Teleferii — „Domek na prerii” — serial prod. USA

09:45 Film dokumentalny

10:30 DT – wiadomości

10:40 „Stare, nowe, najnowsze” — program muzyczny

12:10 „Bariery” — program publicystyczny

12:40 „Królowie mórz” – „Portugalczycy” — telewizyjny film dokumentalny

13:05 Telewizyjny Koncert Życzeń

13:35 „Opowieści biblijne” (13) — „Kościoły pierwszych wieków”

13:50 „Z potrzeby serca” — widowisko publicystyczne

14:30 „Bojowe współdziałanie” — wojskowy program dokumentalny

15:00 DT – wiadomości

15:05 Antologia dramatu powszechnego — Eugene O’Neill „Pożądanie w cieniu wiązów”

16:50 „Kram” — magazyn konsumenta

17:30 Losowanie Dużego Lotka

18:30 Telewizyjny Klub Młodych — „Promocje”

19:00 Dobranoc

19:10 Z kamerą wśród zwierząt — „Goście i mieszkańcy”

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 „Dzień gniewu” — film prod. radzieckiej

21:20 „Czas” — program publicystyczny

21:50 „Siedem dni na świecie”

22:00 DT – wiadomości

22:05 Wiadomości sportowe

22:25 Bez próby — turniej tańca towarzyskiego — Rytm ’85

23:00 Kino Nocne: „Zabójstwo na ulicy” — film prod. USA

Program 2

16:15 Program dnia

16:20 Kurs pływania na desce — Żagiel twój wróg (5)

16:30 „Cafe pod Minogą” — film prod. polskiej. Reż. – Bronisław Brok. Występują: Adolf Dymsza, Wacław Jankowski, Włodzimierz Skoczylas, Feliks Chmurkowski, Stefania Górska, Krystyna Kołodziejczyk, Jerzy Duszyński, Bolesław Płotnicki i inni.

18:00 Gość „Dwójki”

18:30 Program lokalny

19:00 „Spektrum” — program popularnonaukowy

19:30 Dziennik Telewizyjny (dla niesłyszących)

20:00 Wielkie mecze

21:00 Góralskie tańce

21:30 Tydzień w polityce — komentuje Karol Szyndzielorz

21:40 Opowieści o miłości: „Czuła jest noc” (6) — serial filmowy prod. angielskiej

22:35 Studio hi-fi

23:05 Wieczorne wiadomości

Wojtek ogląda dziś film „Cafe pod Minogą”

Wolna sobota. Dla jednych czas na porządki, dla innych – na działkę i mycie „malucha”, który po tygodniu jazdy do pracy zasługiwał na szmatkę i odrobinę wody. Ale dla Wojtka (i pewnie dla wielu innych) sobotnie popołudnie to także okazja, by rozsiąść się wygodnie w fotelu i dać się porwać telewizji.

W sobotę 9 sierpnia 1986 roku wyemitowano film, który niby był już wiekowy, bo od jego premiery minęło wtedy niemal trzy dekady, a jednak wciąż miał w sobie świeżość, której mogły pozazdrościć niejedne nowości. „Café pod Minogą” – komedia wojenna, obyczajowa, ale tak naprawdę to coś więcej niż tylko kolejny film o Warszawie z czasów okupacji. To ukłon w stronę humoru z czasów, kiedy trzeba było śmiać się, żeby nie zwariować.

Dla Wojtka to był pierwszy raz. Nie mógł widzieć filmu w kinie w latach 50., bo zwyczajnie nie było go jeszcze wtedy na świecie. I właśnie dlatego powtórki w telewizji miały taką moc – nie były tylko retransmisjami. One otwierały drzwi do przeszłości. Do świata, którego się nie znało, ale który poprzez czarno-biały ekran stawał się na chwilę bliski.

Adolf Dymsza jako Maniuś Kitajec – legenda warszawskiej ulicy i polskiego kina. Był w tym filmie jak żywa pocztówka z innego świata: z jednej strony rubaszny i lekko przerysowany, z drugiej – prawdziwy do szpiku kości. Towarzyszyli mu barwni bohaterowie – bracia Piskorscy, państwo Aniołkowie i nieoceniony Jumbo w przebraniu wdowy Emilii Czarnomordzik. Poczucie humoru tętniło w każdym dialogu, a za tym humorem kryła się prawda o ludziach, którzy potrafili kombinować, śmiać się i walczyć – czasem wszystkim naraz.

Ten film to również szacunek. Dla tych, którzy w okupowanej Warszawie robili, co mogli, by przetrwać. Którzy potrafili wśród trupich masek i niemieckich mundurów ukrywać nie tylko kasety z pieniędzmi, ale i resztki godności. I chociaż finał historii to znalezienie banknotów bez żadnej wartości, to właśnie to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. Bo śmiech, który zostaje, ma wartość bezcenną.

Telewizja lat 80. miała swoje tempo. Nie goniła za sensacją. Miała czas na to, by zatrzymać się przy takich perełkach. Film „Café pod Minogą” był przypomnieniem, że nawet wojna nie może zabić warszawskiego ducha. A jeśli ktoś myśli, że to tylko stara komedia, niech spróbuje dziś znaleźć coś, co tak ciepło i z humorem opowiada o najciemniejszych czasach. Powodzenia.

Wojtek obejrzał. Zaśmiał się kilka razy. Ale w sercu zostało coś więcej niż tylko uśmiech. Został obraz miasta, które mimo gruzów i okupantów potrafiło żyć. I śmiać się. Z godnością.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *