5 grudnia 1971: Niedziela przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na niedzielę 5 grudnia 1971 r. Dziś warto obejrzeć film Andrzeja Kondratiuka pt. Dziura w ziemi.

Program 1

09:00 Dla młodych widzów — Telewizyjny Klub Śmiałych: „Akcja Wici”, „Nad zatoką Pirata” — film.

10:35 „Klub Sześciu Kontynentów” — 2750 lat w rodowodzie

11:10 Sprawozdania sportowe — magazyn

12:30 Dziennik Telewizyjny

12:45 „Wesele krakowskie w Ojcowie” — widowisko baletowe Karola Kurpińskiego

13:10 „Załoga” — film

13:25 Przemiany

13:55 Polska Kronika Filmowa

14:05 Dla dzieci: „Co to jest” — konkurs, zabawa

14:55 Telewizyjne spotkania teatralne: Pola Gojawiczyńska „Dziewczęta z Nowolipek” cz. III — „Bronka”

16:10 „Wielka gra” — teleturniej

17:00 Piosenka dla ciebie

18:00 „Inna twarz pomnika”

19:20 Dobranoc

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 „Polska 71” — program dokumentalny

20:30 Gra Orkiestra Reprezentacyjna Wojska Polskiego

21:10 „Dziura w ziemi” — film fabularny prod. polskiej. Reż. – Andrzej Kondratiuk. Występują: Jan Nowicki, Roman Kłosowski, Józef Nowak, Wiesław Gołas i inni.

22:50 Magazyn sportowy

Program 2

17:15 „Tajemnice podziemi Zamku Królewskiego” (Z syreną w herbie)

17:45 „Dziecko wojny” — film fabularny prod. radzieckiej

19:20 Dobranoc

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:05 Studio Współczesne TV: Sean O’Casey „Opowiadanie na dobranoc”

20:50 Występ Zespołu Ludowego z Uzbekistanu

21:40 Koncert na flet i harfę Wolfganga Amadeusza Mozarta

Wojtek ogląda dziś film „Dziura w ziemi”

Niedzielny wieczór 5 grudnia 1971 roku upłynął w Telewizji Polskiej pod znakiem filmu Andrzeja Kondratiuka „Dziura w ziemi”. Trudno o inny obraz z tamtych lat, który tak bez pośpiechu, tak cicho i tak uważnie potrafił opowiedzieć historię o ludziach stojących nad przepaścią swoich losów. PRL-owska telewizja lubiła tego typu opowieści o codzienności ubranej w metaforę, o bohaterach, którzy nie byli ani nadludzcy, ani monumentalni. Byli zwyczajni. I dlatego tak bliscy.

Kondratiuk zabiera widza na południe Polski, gdzie grupa geologów mozolnie wierci, bada, mierzy i wciąż nic nie znajduje. Kierownik wyprawy, Andrzej (Jan Nowicki), to człowiek, który nie potrafi się pogodzić z myślą o porażce. Niespokojny, ambitny, niemalże uparty do granic. W jego spojrzeniu drzemie charakterystyczna dla epoki mieszanka wiary w postęp i nieuleczalnego idealizmu. Obok niego Miecio (Roman Kłosowski), kierowca, człowiek dobry jak domowy rosół. Chciałby po prostu przeżyć życie bez kłopotów, iść prostą drogą, najlepiej taką, na której nie trzeba nikomu niczego udowadniać.

Gdy władze decydują o przerwaniu prac, bo wyniki nie uzasadniają dalszych wydatków, w filmie robi się zupełnie po Kondratiukowemu: ciszej, bardziej kameralnie, a jednocześnie prawdziwiej. Wtedy okazuje się, co tak naprawdę stanowi sedno tej historii. Bo Andrzej nie rezygnuje. Wbrew papierom, logice, poleceniom trwa przy swoim przekonaniu. I choć finał wieńczy sukces w postaci znalezienia upragnionej ropy, wrażliwy widz czuje, że nie o to wcale chodziło.

„Dziura w ziemi” to film o rytmie ludzkich serc, nie o rytmie wiertnic. O przyjaźni, która dojrzewa tam, gdzie z pozoru nie ma na nią miejsca. O zrozumieniu, które rodzi się nie w słowach, lecz w ciszy wspólnej pracy. Wreszcie o pojednaniu, na które nie trzeba wielkich scen ani patosu. Wystarczy zwykła rozmowa przy maszynie, spojrzenie, które mówi: „rozumiem cię”.

W ramówkach z początku lat 70. takie filmy pełniły szczególną rolę. Nie były rozrywką, nie były też dokumentem. Były lustrem. I każdy, kto tego wieczoru wraz z Wojtkiem usiadł przed telewizorem, mógł zobaczyć w nim odrobinę siebie.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *