25 stycznia 1972: Wtorek przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na wtorek 25 stycznia 1972 r. Dziś warto obejrzeć film psychologiczny Pawła Komorowskiego – Ostatni po Bogu.

Program 1

09:55 Dla szkół — Język polski dla klas II lic. — Juliusz Słowacki „Fantazy”

10:55 Dla szkół (dla klas IV) — „Tatry”

11:15 „Ostatni po Bogu” — film fabularny prod. polskiej

12:45 Przysposobienie rolnicze — Wychów cieląt (z Krakowa)

13:55 Przysposobienie rolnicze — Wychów cieląt (z Krakowa)

15:20 Politechnika TV — Matematyka (rok I) — Wklęsłość i wypukłość krzywej. Wykładowca: doc. dr Izydor Dziubiński (z Wrocławia)

15:55 Politechnika TV — Matematyka (rok I) — Asymptoty ukośne. Wykładowca: doc. dr Izydor Dziubiński (z Wrocławia)

16:25 Program dnia

16:30 Dziennik Telewizyjny

16:40 Oferty

17:00 Podróże pociągiem

17:40 Telewizyjny Ekran Młodych

19:20 Dobranoc — „Jacek i Agatka”

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:05 „Słuchamy i patrzymy” — z cyklu: „Muzyka polskiego baroku”. Wykonawcy: Chór mieszany PRiTV we Wrocławiu pod dyr. Edmunda Kajdasza, Cappella Craeoviensis pod dyr. Stanisława Gałońskiego, Zespół baletowy Opery Śląskiej w Bytomiu Colegium Poznaniensum pod dyrekcją Włodzimierza Kamińskiego. Trio Barokowe (Kraków) w składzie: Elżbieta Stefańska-Łukowicz (klawesyn), Barbara Świątek (flet) i Jerzy Klocek (wiolonczela). Soliści: Irena Katlewicz (sopran), Urszula Redych (sopran), Alicja Pągowska (mezzosopran), Zdzisław Adamkiewicz (tenor), Eugeniusz Sąsiadek (tenor), Wiesław Brychcy (bas), Józef Serafin (organy).

21:05 „Ostatni po Bogu” — film fabularny prod. polskiej. Reż. – Paweł Komorowski. Występują: Tadeusz Szmidt, Józef Nowak, Marian Kociniak, Zdzisław Maklakiewicz, Ryszard Pietruski, Andrzej Kozak, Andrzej Szalawski i inni.

22:35 Dziennik Telewizyjny

22:50 Program na środę

22:55 Politechnika TV — Matematyka (rok I) — Wklęsłość i wypukłość krzywej. Wykładowca: doc. dr Izydor Dziubiński (z Wrocławia)

23:30 Politechnika TV — Matematyka, rok I — Asymptoty ukośne. Wykładowca: doc. dr Izydor Dziubiński (z Wrocławia)

Program 2

17:20 Program dnia

17:25 „Militaria, obronność, nowoczesność” — historyczny magazyn wojskowy

17:55 Z bliska i z daleka

18:25 Ze świata fizyki

18:45 En francais

19:20 Dobranoc

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:05 Telewizyjny atlas świata

20:35 „Novi Singers i Marianna Wróblewska” — program muzyczny

21:05 24 godziny

21:15 Russkij jazyk po tv

21:45 Słowniczek

21:55 Kino wersji oryginalnej: „Les derniers hivers” — film prod. francuskiej

22:15 Program na środę

Wojtek ogląda dziś film „Ostatni po Bogu”

We wtorkowy wieczór 25 stycznia 1972 roku telewizja zaproponowała widzom film, który trudno zaliczyć do pozycji oglądanych z wypiekami na twarzy. Był to raczej przykład tamtej charakterystycznej dla PRL sytuacji: wybór niewielki, więc siadało się przed ekranem i oglądało to, co akurat było. „Ostatni po Bogu” Pawła Komorowskiego nie kusił ani dynamiką, ani gwiazdorską obsadą, ani sensacyjną fabułą. A jednak – jak to często bywało – pod pozorną surowością kryła się opowieść znacznie ciekawsza, niż można było przypuszczać.

Wojsko w kinie PRL pojawiało się często, ale marynarka wojenna – i to w realistycznym, psychologicznym ujęciu – należała do rzadkości. Okręt podwodny „Jastrząb” staje się tu nie tylko scenografią, lecz zamkniętym światem, w którym napięcia międzyludzkie narastają szybciej niż ciśnienie w zalewanym przedziale. Choroba kapitana Hulewicza, zatajona za milczącą zgodą wojskowego lekarza, uruchamia ciąg zdarzeń, które bardziej niż awarię techniczną przypominają moralny test dla całej załogi.

Komorowski nie opowiada tej historii w konwencji katastroficznej. Wypadek na okręcie jest ważny, ale jeszcze ważniejsze okazują się reakcje ludzi: strach, ambicja, lojalność i poczucie odpowiedzialności. Kapitan Hulewicz zachowuje się jak wzorcowy dowódca – spokojny, opanowany, skuteczny – lecz jego heroizm podszyty jest świadomością, że oszukuje system i samego siebie. Z kolei kapitan Zapała to jedna z ciekawszych postaci filmu. Jest człowiekiem rozdartym między marzeniem o byciu „pierwszym po Bogu” a elementarnym poczuciem uczciwości.

Kulminacja następuje już po powrocie do bazy, gdy sprawą zajmuje się prokurator wojskowy. To wtedy dramat przesuwa się z wnętrza okrętu do wnętrza sumienia. Zapała, wiedząc, że prawda przekreśli jego szanse na dowództwo, decyduje się ją ujawnić. W realiach PRL, gdzie kariera często bywała ważniejsza niż moralny komfort, taki wybór brzmiał niemal jak herezja. A jednak film pokazuje, że system może być bezwzględny, ale człowiek wciąż ma wybór.

„Ostatni po Bogu” nie jest filmem łatwym ani szczególnie efektownym. To kino surowe, chwilami nawet ascetyczne, wymagające od widza cierpliwości. W zamian oferuje jednak coś, co dziś jest coraz rzadsze: opowieść o odpowiedzialności, która nie kończy się wraz z zejściem na ląd. W telewizyjnej ramówce tamtego styczniowego wieczoru mógł uchodzić za pozycję do obejrzenia z braku laku. Z perspektywy czasu widać jednak, że był to film, który cicho, bez fajerwerków, stawiał pytania znacznie poważniejsze niż wiele głośniejszych produkcji swojej epoki.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *