Program 1
09:55 Dla szkół — Język polski dla klas II lic. — Juliusz Słowacki „Fantazy”
10:55 Dla szkół (dla klas IV) — „Tatry”
11:15 „Ostatni po Bogu” — film fabularny prod. polskiej
12:45 Przysposobienie rolnicze — Wychów cieląt (z Krakowa)
13:55 Przysposobienie rolnicze — Wychów cieląt (z Krakowa)
15:20 Politechnika TV — Matematyka (rok I) — Wklęsłość i wypukłość krzywej. Wykładowca: doc. dr Izydor Dziubiński (z Wrocławia)
15:55 Politechnika TV — Matematyka (rok I) — Asymptoty ukośne. Wykładowca: doc. dr Izydor Dziubiński (z Wrocławia)
16:25 Program dnia
16:30 Dziennik Telewizyjny
16:40 Oferty
17:00 Podróże pociągiem
17:40 Telewizyjny Ekran Młodych
19:20 Dobranoc — „Jacek i Agatka”
19:30 Dziennik Telewizyjny
20:05 „Słuchamy i patrzymy” — z cyklu: „Muzyka polskiego baroku”. Wykonawcy: Chór mieszany PRiTV we Wrocławiu pod dyr. Edmunda Kajdasza, Cappella Craeoviensis pod dyr. Stanisława Gałońskiego, Zespół baletowy Opery Śląskiej w Bytomiu Colegium Poznaniensum pod dyrekcją Włodzimierza Kamińskiego. Trio Barokowe (Kraków) w składzie: Elżbieta Stefańska-Łukowicz (klawesyn), Barbara Świątek (flet) i Jerzy Klocek (wiolonczela). Soliści: Irena Katlewicz (sopran), Urszula Redych (sopran), Alicja Pągowska (mezzosopran), Zdzisław Adamkiewicz (tenor), Eugeniusz Sąsiadek (tenor), Wiesław Brychcy (bas), Józef Serafin (organy).
21:05 „Ostatni po Bogu” — film fabularny prod. polskiej. Reż. – Paweł Komorowski. Występują: Tadeusz Szmidt, Józef Nowak, Marian Kociniak, Zdzisław Maklakiewicz, Ryszard Pietruski, Andrzej Kozak, Andrzej Szalawski i inni.
22:35 Dziennik Telewizyjny
22:50 Program na środę
22:55 Politechnika TV — Matematyka (rok I) — Wklęsłość i wypukłość krzywej. Wykładowca: doc. dr Izydor Dziubiński (z Wrocławia)
23:30 Politechnika TV — Matematyka, rok I — Asymptoty ukośne. Wykładowca: doc. dr Izydor Dziubiński (z Wrocławia)
Program 2
17:20 Program dnia
17:25 „Militaria, obronność, nowoczesność” — historyczny magazyn wojskowy
17:55 Z bliska i z daleka
18:25 Ze świata fizyki
18:45 En francais
19:20 Dobranoc
19:30 Dziennik Telewizyjny
20:05 Telewizyjny atlas świata
20:35 „Novi Singers i Marianna Wróblewska” — program muzyczny
21:05 24 godziny
21:15 Russkij jazyk po tv
21:45 Słowniczek
21:55 Kino wersji oryginalnej: „Les derniers hivers” — film prod. francuskiej
22:15 Program na środę
Wojtek ogląda dziś film „Ostatni po Bogu”
We wtorkowy wieczór 25 stycznia 1972 roku telewizja zaproponowała widzom film, który trudno zaliczyć do pozycji oglądanych z wypiekami na twarzy. Był to raczej przykład tamtej charakterystycznej dla PRL sytuacji: wybór niewielki, więc siadało się przed ekranem i oglądało to, co akurat było. „Ostatni po Bogu” Pawła Komorowskiego nie kusił ani dynamiką, ani gwiazdorską obsadą, ani sensacyjną fabułą. A jednak – jak to często bywało – pod pozorną surowością kryła się opowieść znacznie ciekawsza, niż można było przypuszczać.
Wojsko w kinie PRL pojawiało się często, ale marynarka wojenna – i to w realistycznym, psychologicznym ujęciu – należała do rzadkości. Okręt podwodny „Jastrząb” staje się tu nie tylko scenografią, lecz zamkniętym światem, w którym napięcia międzyludzkie narastają szybciej niż ciśnienie w zalewanym przedziale. Choroba kapitana Hulewicza, zatajona za milczącą zgodą wojskowego lekarza, uruchamia ciąg zdarzeń, które bardziej niż awarię techniczną przypominają moralny test dla całej załogi.
Komorowski nie opowiada tej historii w konwencji katastroficznej. Wypadek na okręcie jest ważny, ale jeszcze ważniejsze okazują się reakcje ludzi: strach, ambicja, lojalność i poczucie odpowiedzialności. Kapitan Hulewicz zachowuje się jak wzorcowy dowódca – spokojny, opanowany, skuteczny – lecz jego heroizm podszyty jest świadomością, że oszukuje system i samego siebie. Z kolei kapitan Zapała to jedna z ciekawszych postaci filmu. Jest człowiekiem rozdartym między marzeniem o byciu „pierwszym po Bogu” a elementarnym poczuciem uczciwości.
Kulminacja następuje już po powrocie do bazy, gdy sprawą zajmuje się prokurator wojskowy. To wtedy dramat przesuwa się z wnętrza okrętu do wnętrza sumienia. Zapała, wiedząc, że prawda przekreśli jego szanse na dowództwo, decyduje się ją ujawnić. W realiach PRL, gdzie kariera często bywała ważniejsza niż moralny komfort, taki wybór brzmiał niemal jak herezja. A jednak film pokazuje, że system może być bezwzględny, ale człowiek wciąż ma wybór.
„Ostatni po Bogu” nie jest filmem łatwym ani szczególnie efektownym. To kino surowe, chwilami nawet ascetyczne, wymagające od widza cierpliwości. W zamian oferuje jednak coś, co dziś jest coraz rzadsze: opowieść o odpowiedzialności, która nie kończy się wraz z zejściem na ląd. W telewizyjnej ramówce tamtego styczniowego wieczoru mógł uchodzić za pozycję do obejrzenia z braku laku. Z perspektywy czasu widać jednak, że był to film, który cicho, bez fajerwerków, stawiał pytania znacznie poważniejsze niż wiele głośniejszych produkcji swojej epoki.
Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!







