24 lipca 1983: Niedziela przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na niedzielę 24 lipca 1983 r. Dziś warto obejrzeć komedię Sylwestra Chęcińskiego – Kochaj albo rzuć.

Program 1

07:15 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Zajęcia wakacyjne (sem. 2) — Gospodarstwo sa­downicze

07:35 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Zajęcia wakacyjne (sem. 2) — Mleko

07:55 Nowoczesność w domu i za­grodzie

08:20 „Tydzień” — magazyn rolniczy

09:00 Teleferie: „Kino przygód niezwykłych” — „Wakacyjna wyprawa”

10:10 Program dnia

10:15 „Cyrki świata” – „Cyrk Apollo” — francuski film do­kumentalny

11:10 „Siedem anten”

12:10 „Juliusz Wiktor Gomulicki” — program dokumentalny

12:40 Telewizyjny Koncert Życzeń

13:25 „Kraj za miastem” — program redakcji rolnej

14:10 Kalejdoskop filmowy „Kino-Oko” — „Olimpiada”, „Człowiek contra zwierzę”

15:15 Dziennik Telewizyjny

15:30 „Tam, gdzie pieprz rośnie” — „Ozana – najmłodszy podróżnik”

16:15 Losowanie Dużego Lotka

16:30 „Jutro poniedziałek” — magazyn spraw rodzinnych

17:00 „Pan poseł” — węgierska ko­media kostiumowa

18:00 Charles Aznavour nie tylko po francusku — program roz­rywkowy

18:15 „Zatopione miasta” — film do­kumentalny

19:00 Wieczorynka — „Pszczółka Maja”

19:30 Dziennik Telewizyjny i magazyn „Świat”

20:15 „Kochaj albo rzuć” — ko­media produkcji polskiej. Reż. – Sylwester Chęciński. Występują: Wacław Kowalski, Władysław Hańcza, Maria Zbyszewska, Halina Buyno-Łoza, Anna Dymna, Andrzej Wasilewicz i inni.

22:10 Sportowa niedziela

22:50 „Recital na dwa głosy” — program muzyczny z udziałem Elżbiety Mielczarek i Marka Grechuty

Wojtek ogląda dziś komedię „Kochaj albo rzuć”

Tylko jeden kanał w telewizji? Tak, to nie błąd. W tamte wakacje, od 1 lipca do końca września, „dwójka” po prostu zamilkła. Oficjalnie — zawieszenie emisji. Nieoficjalnie — oszczędności. Kto wie, może prądu wtedy starczało tylko na nadawanie programu 1? A może telewizja uznała, że i tak nie jesteśmy w stanie strawić więcej niż jednej porcji propagandy na raz? Cokolwiek by to nie było, trzeba było się zadowolić tym, co oferowała „Jedynka”. A że była to niedziela, to i tak nie było najgorzej.

Wieczorem, po obowiązkowej porcji wiadomości „Dziennika”, na ekranie pojawiła się znana Wojtkowi czołówka. Dwaj starsi panowie jadący na rowerze zaliczają zjazd do przydrożnego rowu. Tak to oni: Pawlak i Kargul. Tyle że tym razem… w Ameryce! Ale jednocześnie tacy sami, choć wokół nich świat się zmienił. Nawet bardzo.

„Kochaj albo rzuć” — trzecia część słynnego tryptyku Sylwestra Chęcińskiego — w PRL-u nie potrzebowała reklamy. Kto raz widział, ten oglądał ponownie. A kto nie widział? Cóż, ten miał szansę obejrzeć ten film właśnie tego wieczoru.

Wojtek jak zwykle był przed telewizorem. Znał te dialogi na pamięć, potrafiłby sam odegrać pół filmu bez pomyłki. A mimo to śmiał się. Jak dziecko. Bo w tej opowieści o zderzeniu dwóch światów – zaściankowej Polski i kolorowej Ameryki – było coś więcej niż zwykły humor. Była nostalgia. Była tęsknota za czymś innym, lepszym, odległym…

Ten film to był trochę jak lustro. Pokazywał, że gdziekolwiek by nas nie rzuciło – za ocean, do miasta, na wieś czy do PGR-u – zostaniemy zawsze sobą. Z tym naszym uporem, ciepłem, ciętym językiem i nieśmiertelnym przekonaniem, że „krew nie woda”.

Dziś można się zżymać, że tylko jeden kanał, że wakacyjna ramówka chuda jak portfel emeryta. Ale wtedy wystarczyło jedno: Kargul i Pawlak w niedzielny wieczór. I było dobrze. Bo śmiech leczył lepiej niż jakakolwiek „optymistyczna” informacja z „Dziennika”.

W tamte wakacje 1983 roku Wojtek miał swoje rytuały: rower po południu, podwórkowe mistrzostwa świata w piłce kopanej i obowiązkowy wieczorny seans w psującym się co chwila telewizorze Rubin. Kiedy leciał film z Kargulem i Pawlakiem, świat się zatrzymywał. Dorośli mówili wtedy, że takich filmów już się nie robi – a Wojtek myślał, że pewnie przesadzają. Dziś Wojtek już wie, że nie. Nie przesadzali ani trochę.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *