Program 1
08:30 „Tydzień” — magazyn rolniczy
09:00 „Teleranek” oraz film Walta Disneya „Pozdrowienia dla Alaski”
10:20 „Po drugiej stronie ekranu”
10:35 Estrada Folkloru — Zielona Góra ’82
11:05 „Hollywood” — „Ryzyko zawodowe” — angielski film dokumentalny
12:00 „Z tygodnia na tydzień”
12:30 Telewizyjny koncert życzeń
13:10 „Samorząd” — program rolniczy
13:45 „Przygody Sindbada” — „Przygoda ze skradzionym pałacem”
14:15 Galerie świata: „Ermitaż” — „Sztuka Włoch”
14:45 Losowanie Dużego Lotka
15:00 Dziennik i Magazyn „Świat”
15:45 „Jutro poniedziałek” — magazyn rodzinny
16:20 Leksykon polskiej muzyki rozrywkowej
16:50 „Opowieści pana Hilarego” — „Bać się czy nie bać, oto jest pytanie”
17:20 Relacja ze spotkania wicepremiera Zbigniewa Szałajdy
18:20 Puchar „Izwiestii” w hokeju — ZSRR–Szwecja
19:05 Wieczorynka — „Pszczółka Maja”
19:30 Dziennik Telewizyjny
20:15 „Miś” — komedia prod. polskiej. Reż. – Stanisław Bareja. Występują: Stanisław Tym, Barbara Burska, Christine Paul-Podlasky, Krzysztof Kowalewski, Bronisław Pawlik i inni.
22:10 „Cyrkowy świat” — śpiewa Renata Danel
22:45 Sportowa niedziela
Program 2
10:20 Program dnia
10:25 „Miś” — komedia prod. polskiej (dla niesłyszących)
12:15 Teatr Telewizji — Maria Konopnicka „Znana nasza”. Reż. – Andrzej Maj. Występują: Anna Dymna, Magdalena Jarosz, Elżbieta Karkoszka, Ewa Kolasińska, Agnieszka Mandat i inni.
13:00 „Z koszar i poligonów”
13:30 „Pod makiem szczupaka” — program lokalny
14:00 „Spotkania” — „Dni wojny, dni pokoju”
14:30 „Studio 2” wita w niedzielę
14:35 „Za tydzień święta” — kup prezent na aukcji Studia 2
14:45 „Kino-Oko”: „Tęsknota za rajem” — polski film dokumentalny oraz „Śladami Majów” — film dokumentalny produkcji CSRS
15:40 „Za tydzień święta” — kup prezent na aukcji Studia 2
15:35 Coś z „Sondy” — komputery…
16:15 „Zaczarowany świat operetki” — arie w wykonaniu Beaty Artemskiej, Felicji Jagodzińskiej, Wandy Polańskiej, Bogny Sokorskiej i Ludwika Sempolińskiego
16:55 „Za tydzień święta” — kup prezent na aukcji Studia 2
17:05 „1500 sekund wielkiego sportu”
17:30 „Ktoś mnie wołał, poznać chciał” — widowisko publicystyczne
18:10 „Piosenki, na które czekacie”
18:20 Człowiek i przyroda: „Mądry Ścierwnik” — film dokumentalny prod. hiszpańskiej
19:00 „Bądźmy zdrowi” — jak zapobiegać nadciśnieniu
19:30 Dziennik Telewizyjny (dla niesłyszących)
20:15 Lekarze odpowiadają na pytania — telefon Studia 2
20:30 Sport w Studiu 2
21:00 „VOX” — program rozrywkowy
21:20 „Grabieżcy kultury” — „Najwięksi w historii”
21:40 Niedzielne wiadomości Studia 2
21:50 Sport w Studio 2
22:20 „Kłopotliwy siostrzeniec” — film fabularny prod. francuskiej
Wojtek ogląda dziś komedię Stanisława Barei pt. „Miś”
Po „Dzienniku Telewizyjnym” telewizja zaproponowała widzom coś, co w tamtym czasie było niemal aktem odwagi. Była to świeża jeszcze, wtedy półtoraroczna komedia Stanisława Barei „Miś”. Dla Wojtka był to seans szczególny. Film znało się już z opowieści starszych, z powtarzanych szeptem cytatów, ale zobaczyć go w domu, w niedzielny wieczór, to było zupełnie inne doświadczenie. Śmiech mieszał się z poczuciem, że oto na ekranie ktoś pokazuje świat aż nazbyt znajomy.
Ryszard Ochódzki, prezes klubu sportowego „Tęcza”, zwany pieszczotliwie Misiem, ma wyjechać do Londynu. Nie wyjeżdża jednak, bo z paszportu wyrwano kilka kartek. Ochódzki podejrzewa żonę Irenę, która pragnie go ubiec. W Londynie bowiem czeka wspólne konto bankowe, a po rozstaniu żadne z małżonków nie zamierza dzielić się pieniędzmi. Całą sumę zgarnie ten, kto pierwszy dotrze nad Tamizę. Rozpoczyna się więc groteskowy wyścig, pełen kombinowania, absurdów i desperackich prób zdobycia nowego paszportu.
Ta nieco zawiła i celowo przerysowana fabuła jest u Barei tylko pretekstem. „Miś” powstał w momencie przełomowym, gdy nagle okazało się, że śmiać się wolno już niemal ze wszystkiego. Paradoks polegał na tym, że im więcej wolno było powiedzieć, tym trudniej było wymyślić coś naprawdę śmiesznego. Rzeczywistość PRL-u okazała się bowiem tak groteskowa, że sama pisała najlepsze dowcipy. Bareja i Stanisław Tym doskonale to wyczuli.
Na ekranie pojawia się więc cały korowód znajomych nonsensów: milicjanci, którzy niewiele rozumieją, estradowe gwiazdy rodem z kołobrzeskich festiwali, imprezy rozrywkowe dla „ludzi Do-Ro”, urzędnicze ceremonie doprowadzone do granic absurdu. Są bary, w których talerze przyśrubowane są do stołów, a łyżki przykute jednym łańcuchem, sunącym w rytm jedzenia. Jest też problem „tworzenia nowej tradycji”, sztucznej, wydumanej i pozbawionej sensu. Symbolizuje ją noworodek nazwany z pełną powagą „Tradycja”.
Dla widza z 1982 roku wiele z tych scen było boleśnie aktualnych. Śmialiśmy się, bo rozpoznawaliśmy kolejki, urzędy i własne rytuały. A jednak w finale Bareja niespodziewanie zmienia ton. Pojawia się nuta na serio, podniosło-liryczna, z komentarzem w formie piosenki i niemal fantastyczną wizją. Jakby twórcy mówili: śmiech śmiechem, ale to, co nas otacza, wcale nie jest zabawne.
Tamtego grudniowego wieczoru „Miś” nie był zwykłą komedią. Był zwierciadłem, w którym każdy mógł się przejrzeć. Czasem z uśmiechem, czasem z lekkim dreszczykiem. I może właśnie dlatego film Barei tak dobrze zniósł próbę czasu. Bo choć zmieniły się dekoracje, mechanizmy absurdu wciąż pozostają zadziwiająco podobne.
Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!







