18 sierpnia 1974: Niedziela przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na niedzielę 18 sierpnia 1974 r. Dziś warto obejrzeć film Ewy i Czesława Petelskich – Ogniomistrz Kaleń.

Program 1

07:05 Telewizyjne Technikum Rolnicze

07:55 „Przypominamy, radzimy”

08:05 Nowoczesność w domu i zagrodzie

08:30 Alarm przeciwpożarowy trwa

08:40 Bieg po zdrowie

08:55 W starym kinie: „Chciwiec” — film archiwalny

10:45 Antena

11:05 „Ex libris”

11:15 Oryginały i transkrypcje

11:40 „Piórkiem i węglem” — program prof. Wiktora Zina

12:05 Dziennik Telewizyjny

12:25 „Ludzie naszej wsi”

12:40 Ekran wspomnień: „Ogniomistrz Kaleń” — film prod. polskiej. Reż. – Ewa Petelska, Czesław Petelski. Występują: Wiesław Gołas, Janusz Kłosiński, Leon Niemczyk. Aleksander Fogiel, Józef Kostecki, Wacław Kowalski i inni.

14:45 „Nie tylko dla pań”

15:15 Grają „Sami swoi”

15:25 Losowanie Toto Lotka

15:50 Reportaż

16:05 „Wielka gra” — teleturniej

17:00 „Klub Sześciu Kontynentów” — program popularnonaukowy poświęcony podróżom

17:40 „Rewia przebojów” — program rozrywkowy TV węgierskiej

18:25 „Z całego serca” — program TV radzieckiej

19:15 Dobranoc

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:20 „Paryska taksówka” — film seryjny prod. francuskiej

21:15 „Co kto lubi” — program rozrywkowy

22:00 Informacyjny magazyn sportowy

Program 2

14:25 Reportaż

14:45 Bułgarski program folklorystyczny

15:10 „Bitwy, kampanie, dowódcy”

15:40 Koncert estradowy z okazji 25-lecia Nowej Huty

16:25 Program publicystyczny

16:45 „Świat, obyczaje, polityka”

17.15 Ekran wspomnień: „Dziura w ziemi” — film prod. polskiej. Reż. – Andrzej Kondratiuk. Występują: Jan Nowicki, Roman Kłosowski, Józef Nowak, Wiesław Gołas, Wadim Berestowski, Zdzisław Maklakiewicz, Franciszek Pieczka i inni.

19:15 Dobranoc

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:20 Studio jazzowe Polskiego Radia

20:50 Miniatury dramatyczne

21:30 Życiorys na szkle malowany

Wojtek ogląda dziś film „Ogniomistrz Kaleń”

Niedzielne popołudnie, 18 sierpnia 1974 roku. Po wczesnym obiedzie – takim, po którym człowiek marzy tylko o drzemce – Wojtek uznał, że zamiast spać, włączy telewizor. Na ekranie pojawił się Wiesław Gołas, w mundurze, z karabinem i miną człowieka, który wie, że jakoś to będzie. I faktycznie, choć wokół latały kule, a pogranicze kipiało od kłopotów, Kaleń potrafił wyjść cało z każdej opresji. Raz dzięki sprytowi, raz dzięki urokowi osobistemu, a czasem po prostu dzięki szczęściu. Trochę jak w życiu, tylko z większą ilością dymu i wybuchów.

Telewizja PRL lubiła takie historie – trochę patosu, trochę dramatu, a dla równowagi odrobina humoru, żeby widz nie zasnął z poczuciem, że świat to tylko smutek i wojna. Wojtek wciągnął się w tę opowieść, bo choć sceny bitewne wyglądały jak kręcone w polu obok remizy, to Kaleń miał w sobie to „coś”, co sprawiało, że chciało się wiedzieć, co znowu wymyśli.

Sam film okazał się mieszanką dramatycznych wydarzeń i lekkiego humoru, który przemycał sam tytułowy Kaleń, sprytny żołnierz, zawadiaka i człowiek, który w każdej sytuacji znajdzie sposób, by wyjść obronną ręką. Gołas nadał tej postaci coś, co trudno było uchwycić w scenariuszu – ciepło, ironię i pewną beztroskę, która łagodziła powagę fabuły. Bo choć akcja rozgrywała się w realiach pełnych napięcia i niebezpieczeństw, to jednak uśmiech Kalenia i jego drobne fortele sprawiały, że widz nie czuł się przygnieciony ciężarem wojennej codzienności.

W tamtych czasach telewizja lubiła nam przypominać, że historia bywała okrutna, ale też, że ludzie potrafili zachować człowieczeństwo, nawet wtedy, gdy wokół słychać było strzały. I może właśnie dlatego Wojtek obejrzał film do końca, bo w tej historii było nie tylko strzelanie i dramat, ale też trochę nadziei, a przede wszystkim postać, której po prostu nie dało się nie polubić.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *