Program 1
09:00 Dla szkół — Chemia dla klas VII — Gaz życia
09:30 „Kaprysy Łazarza” — film TVP (kolor)
11:05 Dla szkół — Fizyka dla klas VIII — Przyrządy optyczne
12:00 Dla szkół — Historia dla klas VIII — Rządy parlamentarne
12:45 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Fizyka (lekcja 3) — Rodzaje ruchu
13:25 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Botanika (lekcja 20) — Jednoliścienne
16:15 Program dnia
16:20 Polska Kronika Filmowa
16:30 Dziennik Telewizyjny
16:40 Dla młodych widzów — „Mój dom rodzinny” — program z cyklu „Obyczaje”
17:10 Dla dzieci — „Pies Bigos i Tomek Pan”
17:40 „Sylwetki X Muzy” — Bogusław Sochnacki
18:10 Informacje, Towary, Propozycje
18:20 Losowanie Małego Lotka
18:35 „Panorama” — magazyn informacyjny z Gdańska
18:55 „Czerwone złoto na cenzurowanym” — program o ochronie środowiska
19:20 Dobranoc — „Leśna gazetka” (kolor)
19:30 Dziennik Telewizyjny (kolor)
19:40 Transmisja meczu piłki nożnej Anglia – Polska w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata (kolor)
Po meczu ok. 21:35 — „Kaprysy Łazarza” — film TVP (kolor). Reż. – Janusz Zaorski. Występują: Henryk Borowski, Wanda Łuczycka, Józef Nalberczak, Jerzy Rogalski, Ewa Ziętek, Władysław Hańcza i inni.
22:20 Dziennik Telewizyjny (kolor)
22:50 Wiadomości sportowe
23:15 Program na czwartek
Program 2
17:00 Program dnia
17:05 „Pollena” — poradnik kosmetyczny
17:10 „Uratować ten skarb” (Morze 2000) — program publicystyczny
17:40 „Trzecia od słońca” — film fabularny prod. bułgarskiej — odc. III pt. „Mój pierwszy dzień”
18:45 Język francuski (lekcja 3)
19:20 Dobranoc (kolor)
19:30 Dziennik Telewizyjny (kolor)
20:00 Teatr Sensacji — Aleksander Minkowski wg noweli Jerzego Bronisławskiego „Przyznaję się do winy” – odc. I. Reż. – Andrzej Konic. Występują: Janusz Bukowski, Emil Karewicz, Czesław Wołłejko, Aleksandra Zawieruszanka, Janusz Paluszkiewicz, Krzysztof Kowalewski.
21:05 24 godziny (kolor)
21:15 „Klub Dobrej Książki” — dyskusja literacka
21:45 „Slim John” — podstawowy kurs języka angielskiego (lekcja 3)
22:15 Program na czwartek
Wojtek ogląda dziś transmisję meczu Anglia – Polska ze stadionu Wembley
Środa, 17 października 1973 roku. Dzień, który przeszedł do historii. Punktualnie o 19:40, a więc tuż po krótkim wydaniu „Dziennika Telewizyjnego”, na ekranach w całym kraju rozpoczęła się transmisja z londyńskiego stadionu Wembley. Tego wieczoru miliony Polaków zasiadły przed telewizorami, wielu z sercem w gardle, inni z niedowierzaniem, że nasi mogą jeszcze coś zdziałać w tej eliminacyjnej batalii o mistrzostwa świata. Mały Wojtek też oglądał. Choć piłkę lubił bardziej „na żywo” i z kolegami na podwórku, to tego wieczoru nawet podwórkowe granie zeszło na dalszy plan. Bo w telewizji działo się coś, o czym później mówiła cała Polska.
Anglicy nacierali od pierwszych minut, jakby chcieli udowodnić, że Wembley to ich twierdza nie do zdobycia. Strzały, słupki, kornery, a między nimi Jan Tomaszewski. Dla kibiców z Wysp „clown”, jak nazwali go wcześniej, tego wieczoru był bramkarzem, który oszukał przeznaczenie. Dla Polaków był bohaterem, który grał z kontuzją, z bólem, ale też z czymś, czego nie da się nazwać inaczej niż sercem.
A potem nadeszła 57. minuta. Z pozoru niewiele znacząca akcja, z której jakby z niczego narodził się cud. Lato, Domarski, bramka pod brzuchem Shiltona. I cisza. Tak, cisza, jakby ułamek sekundy przed wybuchem, kiedy człowiek jeszcze nie wierzy w to, co właśnie zobaczył. A potem krzyk. W domach, w blokach, w hotelach robotniczych. Gol! Polska prowadzi na Wembley!
Dalej był karny, Clarke, remis 1:1 i jeszcze długie minuty oblężenia naszej bramki. Ale wynik się nie zmienił. A kiedy belgijski sędzia zagwizdał po raz ostatni, Polska awansowała do Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 1974 w RFN.
Dla dorosłych to był wieczór sportowej ekstazy, dla małego Wojtka – coś w rodzaju objawienia. Bo oto okazało się, że świat nie kończy się na granicach PRL, że polscy piłkarze potrafią dokonać rzeczy wielkich, nawet tam, gdzie wydawało się to niemożliwe. Że można być z Polski i nie przegrać z Anglią.
Telewizja tamtego wieczoru nie była tylko telewizją. Była wspólnotą. Łączyła wszystkich – od robotnika z Nowej Huty po profesora z Warszawy, od babci z radiem w kuchni po dzieciaka, który zasypiał z głową pełną piłkarskich marzeń.
A następnego dnia, na szkolnym boisku, wszystkie podania były „do Domarskiego”, wszystkie strzały „na Tomaszewskiego”, a każdy chciał być bohaterem z Wembley. I nikt nie miał wątpliwości, że Polska, ta zwykła, szara, zmęczona, naprawdę może. Bo nawet w kraju, gdzie codzienność bywała siermiężna i przewidywalna, potrafiły wydarzyć się cuda. A cud na Wembley był jednym z nich.
Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!







