Program 1
06:50 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Uprawa roślin
07:20 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Mechanizacja rolnictwa
07:50 Nasze spotkania
08:10 Nowoczesność w domu i zagrodzie
08:25 Alarm przeciwpożarowy trwa
08:35 Studio Sport i ABC piłkarskie Kazimierza Górskiego
09:00 „Teleranek” — „Lato z klatką” — film seryjny prod. CSRS — odc. 7 pt. „Ślub”
10:20 „Antena”
10:45 „Samochody i ludzie” — odc. 6 filmu dokumentalnego prod. francuskiej
11:40 Dziennik
11:55 Rolnicze rozmowy
12:25 „Życiorys Kraju Rad – 1922-1932” — film dokumentalny prod. radzieckiej
13:10 „Bank 440” — Końskie – Września
14:15 Bajkowy koncert życzeń
14:55 Losowanie Dużego Lotka
15:05 Studio Sport
16:00 „Tele-Echo”
17:00 „Kot Feliks” — film animowany
17:15 „Bank 440”
17:45 Teatr Komedii — Gienadij Nikitin „Mój przyjaciel Mozart”. Reż. – Czesław Wołłejko i Artur Żmijewski. Występują: Krzysztof Kowalewski, Joanna Jarzębska, Tadeusz Borowski, Jerzy Turek, Ewa Żukowska i inni.
19:00 Wieczorynka
19:30 Wieczór z dziennikiem
20:30 „Polskie drogi” — odc. 1 pt. „Misja specjalna” — film prod. TP. Reż. – Janusz Morgenstern. Występują: Karol Strasburger, Kazimierz Kaczor, Leszek Herdegen, Stanisław Mikulski, Ryszarda Hanin, Arkadiusz Bazak i inni.
22:00 „Przejazdem w Pilejce” — widowisko muzyczno-rozrywkowe
22:50 Studio Sport
Program 2
12:30 Studio Sport — Motocross (transmisja z Cieszyna)
13:10 Kino TDC — „Przygody Tolka Borówki”
14:20 Artek
14:45 Bitwy, kampania, dowódcy — Bohater spod Lenino
15:20 „Nie taki diabeł straszny” — odc. XI — program muzyczny
16:25 Prawda czasu, prawda ekranu — „Lenin w Polsce” — film prod. polsko-radzieckiej
18:00 „Stereo i w kolorze” — recital Elżbiety Stefańskiej-Łukowicz
19:00 Wieczorynka
19:30 Wieczór z dziennikiem
20:30 „Studio M zaprasza” — Gra orkiestra jazzowa rozgłośni radiowej w Pradze
21:00 Teatr Nieduży Jeremiego Przybory — Definitywny upadek prezesa
21:55 W starym kinie: „Starsza pani znika” — film prod. angielskiej
Wojtek ogląda dziś serial „Polskie drogi”
Niedzielny wieczór, 16 października 1977 roku. Z kuchni dochodził zapach świeżo upieczonego ciasta drożdżowego, a z telewizora – znajomy dźwięk sygnału „Dziennika”. Chwilę później, gdy spiker zakończył relację z kolejnych uroczystości i przemówień, na ekranie pojawiła się czołówka nowego serialu „Polskie drogi”. Wojtek, choć miał już serdecznie dość wszelkich filmów o wojnie, włączył telewizor z przyzwyczajenia. I wtedy coś go zatrzymało przed ekranem.
Bo to nie była kolejna opowieść o bohaterach z pomnika ani o dzielnych żołnierzach z idealnie wyprasowanymi mundurami. Już od pierwszych scen czuć było, że to inny ton, bardziej ludzki, bardziej prawdziwy. Nie było tu patosu, ale było napięcie, chaos, zwykli ludzie postawieni wobec niezwykłych sytuacji. Właśnie to Wojtka ujęło. Wreszcie ktoś pokazał wojnę nie jako legendę, lecz jako codzienność pełną strachu, wątpliwości i przypadkowych wyborów.
Serial wciągał nie tylko treścią, ale też klimatem – mrokiem, kurzem, dźwiękiem butów uderzających o bruki zrujnowanych miast. Kiedy po ekranie przesuwały się sylwetki bohaterów granych przez Karola Strasburgera i Kazimierza Kaczora, czuło się, że to nie tylko film o przeszłości, ale też o współczesnym dylemacie: co zrobić, kiedy świat nagle przestaje być normalny, a wszystko, co znaliśmy, wali się w gruzy?

Polskie drogi
Serial przedstawia losy Polaków w czasie II wojny światowej. Głównymi bohaterami są plutonowy podchorąży Władysław Niwiński oraz kapral Leon Kuraś.
Tamte niedzielne wieczory miały w sobie coś niezwykłego. Telewizja była wtedy jak wspólny rytuał. Sąsiedzi rozmawiali o tym w poniedziałek w sklepie, nauczyciel na przerwie pytał, czy ktoś oglądał, a w domach przez chwilę panowała cisza. Każdy chciał wiedzieć, jak potoczą się losy Władysława Niwińskiego i Leona Kurasia, którzy byli jak żywi.
Dla Wojtka „Polskie drogi” stały się symbolem pewnej zmiany w telewizji PRL, która próbowała mówić o trudnych sprawach bez upiększania. Serial nie dawał prostych odpowiedzi. Pokazywał, że historia nie zawsze jest czarno-biała, a ludzie nie zawsze są bohaterami lub zdrajcami. Czasem po prostu próbują przeżyć.
Wojtek wspomina tamten wieczór jako moment, kiedy zrozumiał, że nawet w epoce propagandowych schematów można było zrobić coś prawdziwego. Coś, co zostaje w pamięci nie dlatego, że tak trzeba, lecz dlatego, że naprawdę porusza.
Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!







