16 października 1977: Niedziela przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na niedzielę 16 października 1977 r. Dziś warto obejrzeć premierowy odcinek serialu – Polskie drogi.

Program 1

06:50 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Uprawa roślin

07:20 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Mechanizacja rolnictwa

07:50 Nasze spotkania

08:10 Nowoczesność w domu i zagrodzie

08:25 Alarm przeciwpożarowy trwa

08:35 Studio Sport i ABC piłkarskie Kazimierza Górskiego

09:00 „Teleranek” — „Lato z klatką” — film seryjny prod. CSRS — odc. 7 pt. „Ślub”

10:20 „Antena”

10:45 „Samochody i ludzie” — odc. 6 filmu dokumentalnego prod. francuskiej

11:40 Dziennik

11:55 Rolnicze rozmowy

12:25 „Życiorys Kraju Rad – 1922-1932” — film dokumentalny prod. radzieckiej

13:10 „Bank 440” — Końskie – Września

14:15 Bajkowy koncert życzeń

14:55 Losowanie Dużego Lotka

15:05 Studio Sport

16:00 „Tele-Echo”

17:00 „Kot Feliks” — film animowany

17:15 „Bank 440”

17:45 Teatr Komedii — Gienadij Nikitin „Mój przyjaciel Mozart”. Reż. – Czesław Wołłejko i Artur Żmijewski. Występują: Krzysztof Kowalewski, Joanna Jarzębska, Tadeusz Borowski, Jerzy Turek, Ewa Żukowska i inni.

19:00 Wieczorynka

19:30 Wieczór z dziennikiem

20:30 „Polskie drogi” — odc. 1 pt. „Misja specjalna” — film prod. TP. Reż. – Janusz Morgenstern. Występują: Karol Strasburger, Kazimierz Kaczor, Leszek Herdegen, Stanisław Mikulski, Ryszarda Hanin, Arkadiusz Bazak i inni.

22:00 „Przejazdem w Pilejce” — widowisko muzyczno-rozrywkowe

22:50 Studio Sport

Program 2

12:30 Studio Sport — Motocross (transmisja z Cieszyna)

13:10 Kino TDC — „Przygody Tolka Borówki”

14:20 Artek

14:45 Bitwy, kampania, dowódcy — Bohater spod Lenino

15:20 „Nie taki diabeł straszny” — odc. XI — program muzyczny

16:25 Prawda czasu, prawda ekranu — „Lenin w Polsce” — film prod. polsko-radzieckiej

18:00 „Stereo i w kolorze” — recital Elżbiety Stefańskiej-Łukowicz

19:00 Wieczorynka

19:30 Wieczór z dziennikiem

20:30 „Studio M zaprasza” — Gra orkiestra jazzowa rozgłośni radiowej w Pradze

21:00 Teatr Nieduży Jeremiego Przybory — Definitywny upadek prezesa

21:55 W starym kinie: „Starsza pani znika” — film prod. angielskiej

Wojtek ogląda dziś serial „Polskie drogi”

Niedzielny wieczór, 16 października 1977 roku. Z kuchni dochodził zapach świeżo upieczonego ciasta drożdżowego, a z telewizora – znajomy dźwięk sygnału „Dziennika”. Chwilę później, gdy spiker zakończył relację z kolejnych uroczystości i przemówień, na ekranie pojawiła się czołówka nowego serialu „Polskie drogi”. Wojtek, choć miał już serdecznie dość wszelkich filmów o wojnie, włączył telewizor z przyzwyczajenia. I wtedy coś go zatrzymało przed ekranem.

Bo to nie była kolejna opowieść o bohaterach z pomnika ani o dzielnych żołnierzach z idealnie wyprasowanymi mundurami. Już od pierwszych scen czuć było, że to inny ton, bardziej ludzki, bardziej prawdziwy. Nie było tu patosu, ale było napięcie, chaos, zwykli ludzie postawieni wobec niezwykłych sytuacji. Właśnie to Wojtka ujęło. Wreszcie ktoś pokazał wojnę nie jako legendę, lecz jako codzienność pełną strachu, wątpliwości i przypadkowych wyborów.

Serial wciągał nie tylko treścią, ale też klimatem – mrokiem, kurzem, dźwiękiem butów uderzających o bruki zrujnowanych miast. Kiedy po ekranie przesuwały się sylwetki bohaterów granych przez Karola Strasburgera i Kazimierza Kaczora, czuło się, że to nie tylko film o przeszłości, ale też o współczesnym dylemacie: co zrobić, kiedy świat nagle przestaje być normalny, a wszystko, co znaliśmy, wali się w gruzy?

kadr z serialu Polskie drogi

Polskie drogi

Serial przedstawia losy Polaków w czasie II wojny światowej. Głównymi bohaterami są plutonowy podchorąży Władysław Niwiński oraz kapral Leon Kuraś.

Tamte niedzielne wieczory miały w sobie coś niezwykłego. Telewizja była wtedy jak wspólny rytuał. Sąsiedzi rozmawiali o tym w poniedziałek w sklepie, nauczyciel na przerwie pytał, czy ktoś oglądał, a w domach przez chwilę panowała cisza. Każdy chciał wiedzieć, jak potoczą się losy Władysława Niwińskiego i Leona Kurasia, którzy byli jak żywi.

Dla Wojtka „Polskie drogi” stały się symbolem pewnej zmiany w telewizji PRL, która próbowała mówić o trudnych sprawach bez upiększania. Serial nie dawał prostych odpowiedzi. Pokazywał, że historia nie zawsze jest czarno-biała, a ludzie nie zawsze są bohaterami lub zdrajcami. Czasem po prostu próbują przeżyć.

Wojtek wspomina tamten wieczór jako moment, kiedy zrozumiał, że nawet w epoce propagandowych schematów można było zrobić coś prawdziwego. Coś, co zostaje w pamięci nie dlatego, że tak trzeba, lecz dlatego, że naprawdę porusza.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *