Program 1
07:30 Wszechnica rodziny wiejskiej
07:50 „Po gospodarsku” — magazyn spraw wiejskich
08:15 Program dnia
08:25 Tydzień
09:00 Dla młodych widzów: „Teleranek” oraz film z serii „Gazda z Diabelnej”
10:30 DT – wiadomości
10:35 „Afryka” (3) — angielski serial dokumentalny
11:30 „Ułamek sekundy” (1) — włoski serial filmowy
12:20 „Tam, gdzie rośnie wanilia” — „Życie z kamerą”
13:05 Telewizyjny Koncert Życzeń
13:50 Kraj za miastem
14:20 Wszystko albo nic (1)
15:00 DT – wiadomości
15:05 Teatr dla dzieci: „Trzy złote lewki”
16:05 Studio 1
17:50 Wszystko albo nic (2)
18:20 Antena
19:00 Wieczorynka
19:30 Dziennik Telewizyjny
20:00 „Pan na Żuławach” (2) – „Smak ziemi” — serial TVP. Reż. – Sylwester Szyszko. Występują: Ireneusz Kaskiewicz, Teresa Lipowska, Jadwiga Polanowska, Hanna Dunowska-Hunek, Monika Stefanowicz-Gabryelewicz, Zdzisław Kozień, Ryszard Kotys, Zygmunt Malanowicz, Witold Pyrkosz, Wirgiliusz Gryń, Tomasz Zaliwski i inni.
21:00 „Pegaz” — magazyn aktualności kulturalnych
21:40 Sportowa niedziela
22:15 Kulisy wielkiej polityki: „Castro, czyli jak unikać zamachów”
22:45 Leksykon polskiej muzyki rozrywkowej
23:25 DT – wiadomości
23:30 Piosenka na dobranoc
Program 2
10:25 Film dla niesłyszących: „Pan na Żuławach” (2)
11:25 Wojskowy program dokumentalny
Niedziela w „Dwójce”
11:55 Powitanie
12:00 „Kwadrans z hejnałem”
12:15 DT – wiadomości
12:20 Jutro poniedziałek
12:50 Kino familijne: „Serce” (1) — serial prod, włoskiej oparty na powieści Edmondo De Amicisa
13:50 Poznań — artystyczna biografia miasta (1)
14:20 Kalejdoskop Filmowy
15:10 Poznań — artystyczna biografia miasta (2)
16:00 „Ostatnie miejsce na ziemi” (5) — film fabularny prod. angielskiej
17:05 Poznań — artystyczna biografia miasta (3)
19:00 Wywiady Ireny Dziedzic
19:30 Dziennik Telewizyjny
20:00 Studio Sport
21:00 Poznań — artystyczna biografia miasta (4)
21:40 „Ja, Klaudiusz” (5) — serial prod. angielskiej
22:30 Poznań — artystyczna biografia miasta (5)
23:30 Wieczorne wiadomości
23:35 Szpetni 40-letni
Wojtek ogląda dziś „Teleranek” i serial „Gazda z Diabelnej”
Niedzielny poranek 1 grudnia 1985 roku. W wielu polskich telewizorach rozbrzmiał kogucik. Najpierw biegł, jak zawsze, zamaszyście machając skrzydełkami, po czym wskakiwał na płotek i darł się w niebogłosy, jakby chciał obudzić całą dzieciarnię PRL-u. I trochę budził. Bo jeśli był jakiś program, który potrafił wyciągnąć z łóżek nawet najbardziej opornych młodocianych śpiochów, to był to właśnie „Teleranek”. Punkt 09:00. Świętość.
Po koguciku na ekranie pojawiał się Tadeusz Broś. Zawsze pogodny, zawsze serdeczny, jakby był naszym starszym wujkiem, który potrafił zaciekawić nawet wtedy, gdy temat dotyczył czegoś absolutnie zwyczajnego. Dla wielu z nas była to pierwsza twarz niedzieli, bardziej swojska niż niejedna z sąsiedniego bloku.
A potem przychodził ten moment, na który wszyscy czekali: film. I to nigdy byle jaki, bo „Teleranek” miał swoje standardy. Tego dnia widzowie dostali odcinek serialu „Gazda z Diabelnej”. Dziś ta produkcja jest trochę zapomniana, ale wówczas miała w sobie specyficzny magnetyzm powojennych opowieści.
Choć tytuł mógł sugerować historie o juhasach, owcach i halach, serial miał z gazdowaniem właściwie tyle wspólnego, że główny bohater rzeczywiście był góralem. I to nie byle jakim – twardym, doświadczonym przez życie żołnierzem, weteranem walk w Afryce i pod Monte Cassino. Człowiekiem, który z niejednego pieca jadł chleb i wiedział, że świat potrafi być brutalny, ale też, że czasem trzeba po prostu zakasać rękawy i żyć dalej.

Gazda z Diabelnej
Akcja serialu dzieje się w Sudetach, zaraz po wojnie. Głównym bohaterem jest Janek, młody góral, który obejmuje schronisko na górze Diabelnej.
Akcja toczyła się na górze Diabelnej, gdzie znajdowało się schronisko. To właśnie tam trafiał tytułowy gazda, by objąć funkcję kierownika. Młody, dwudziestoparoletni, ale już bardziej doświadczony niż niejeden pięćdziesięciolatek. Powoli wchodził w rytm życia miejscowych, poznawał dzieciaki, osadników i żołnierzy WOP-u. A wraz z nim młodzi widzowie poznawali coś, o czym na lekcjach historii nie mówiono głośno: jak wyglądały początki życia na ziemiach odzyskanych.
To był świat pełen paradoksów. Ludzie z różnych stron Polski wrzuceni w jedną przestrzeń, pionierzy z domieszką szabrowników, osada wciąż na pół wymarła po wojnie, a do tego ciche, niepokojące tło – ciągła groźba działającego w okolicy Wehrwolfu. Serial potrafił tym niepokojem delikatnie musnąć, nie strasząc, ale dając do zrozumienia, że powojenna rzeczywistość to nie tylko odbudowa i optymizm, ale też lęk, samotność i niepewność jutra.
Na przykładzie Rysia, chłopca, który przypadkiem dowiaduje się, że jest Polakiem oddanym Niemcom Wojtek dostrzegł poruszający wątek samotności dziecka w świecie dorosłych próbujących posklejać swoje życie. Obok niego są osadnicy, każdy z inną historią, równie bolesną i prawdziwą. Wszyscy na tej jednej, surowej ziemi, próbujący zacząć od nowa.
Serial „Gazda z Diabelnej” był cichy, szlachetny, uczciwy w opowiadaniu o trudach życia. I może dlatego tak pasował do niedzielnego poranka. Po gwarze „Teleranka”, po koguciku i uśmiechu Tadeusza Brosia, przychodziła chwila zadumy. Chwila, w której w PRL-owskim mieszkaniu można było na chwilę usiąść i pomyśleć, że każda rodzina ma swoją historię, a każda historia jest trochę niełatwa.
Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!







