1 grudnia 1985: Niedziela przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na niedzielę 1 grudnia 1985 r. Dziś warto obejrzeć Teleranek oraz serial młodzieżowy Gazda z Diabelnej.

Program 1

07:30 Wszechnica rodziny wiejskiej

07:50 „Po gospodarsku” — magazyn spraw wiejskich

08:15 Program dnia

08:25 Tydzień

09:00 Dla młodych widzów: „Teleranek” oraz film z serii „Gazda z Diabelnej”

10:30 DT – wiadomości

10:35 „Afryka” (3) — angielski serial dokumentalny

11:30 „Ułamek sekundy” (1) — włoski serial filmowy

12:20 „Tam, gdzie rośnie wanilia” — „Życie z kamerą”

13:05 Telewizyjny Koncert Życzeń

13:50 Kraj za miastem

14:20 Wszystko albo nic (1)

15:00 DT – wiadomości

15:05 Teatr dla dzieci: „Trzy złote lewki”

16:05 Studio 1

17:50 Wszystko albo nic (2)

18:20 Antena

19:00 Wieczorynka

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 „Pan na Żuławach” (2) – „Smak ziemi” — serial TVP. Reż. – Sylwester Szyszko. Występują: Ireneusz Kaskiewicz, Teresa Lipowska, Jadwiga Polanowska, Hanna Dunowska-Hunek, Monika Stefanowicz-Gabryelewicz, Zdzisław Kozień, Ryszard Kotys, Zygmunt Malanowicz, Witold Pyrkosz, Wirgiliusz Gryń, Tomasz Zaliwski i inni.

21:00 „Pegaz” — magazyn aktualności kulturalnych

21:40 Sportowa niedziela

22:15 Kulisy wielkiej polityki: „Castro, czyli jak unikać zamachów”

22:45 Leksykon polskiej muzyki rozrywkowej

23:25 DT – wiadomości

23:30 Piosenka na dobranoc

Program 2

10:25 Film dla niesłyszących: „Pan na Żuławach” (2)

11:25 Wojskowy program dokumentalny

Niedziela w „Dwójce”

11:55 Powitanie

12:00 „Kwadrans z hejnałem”

12:15 DT – wiadomości

12:20 Jutro poniedziałek

12:50 Kino familijne: „Serce” (1) — serial prod, włoskiej oparty na powieści Edmondo De Amicisa

13:50 Poznań — artystyczna biografia miasta (1)

14:20 Kalejdoskop Filmowy

15:10 Poznań — artystyczna biografia miasta (2)

16:00 „Ostatnie miejsce na ziemi” (5) — film fabularny prod. angielskiej

17:05 Poznań — artystyczna biografia miasta (3)

19:00 Wywiady Ireny Dziedzic

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 Studio Sport

21:00 Poznań — artystyczna biografia miasta (4)

21:40 „Ja, Klaudiusz” (5) — serial prod. angielskiej

22:30 Poznań — artystyczna biografia miasta (5)

23:30 Wieczorne wiadomości

23:35 Szpetni 40-letni

Wojtek ogląda dziś „Teleranek” i serial „Gazda z Diabelnej”

Niedzielny poranek 1 grudnia 1985 roku. W wielu polskich telewizorach rozbrzmiał kogucik. Najpierw biegł, jak zawsze, zamaszyście machając skrzydełkami, po czym wskakiwał na płotek i darł się w niebogłosy, jakby chciał obudzić całą dzieciarnię PRL-u. I trochę budził. Bo jeśli był jakiś program, który potrafił wyciągnąć z łóżek nawet najbardziej opornych młodocianych śpiochów, to był to właśnie „Teleranek”. Punkt 09:00. Świętość.

Po koguciku na ekranie pojawiał się Tadeusz Broś. Zawsze pogodny, zawsze serdeczny, jakby był naszym starszym wujkiem, który potrafił zaciekawić nawet wtedy, gdy temat dotyczył czegoś absolutnie zwyczajnego. Dla wielu z nas była to pierwsza twarz niedzieli, bardziej swojska niż niejedna z sąsiedniego bloku.

A potem przychodził ten moment, na który wszyscy czekali: film. I to nigdy byle jaki, bo „Teleranek” miał swoje standardy. Tego dnia widzowie dostali odcinek serialu „Gazda z Diabelnej”. Dziś ta produkcja jest trochę zapomniana, ale wówczas miała w sobie specyficzny magnetyzm powojennych opowieści.

Choć tytuł mógł sugerować historie o juhasach, owcach i halach, serial miał z gazdowaniem właściwie tyle wspólnego, że główny bohater rzeczywiście był góralem. I to nie byle jakim – twardym, doświadczonym przez życie żołnierzem, weteranem walk w Afryce i pod Monte Cassino. Człowiekiem, który z niejednego pieca jadł chleb i wiedział, że świat potrafi być brutalny, ale też, że czasem trzeba po prostu zakasać rękawy i żyć dalej.

Kadr z serialu Gazda z Diabelnej

Gazda z Diabelnej

Akcja serialu dzieje się w Sudetach, zaraz po wojnie. Głównym bohaterem jest Janek, młody góral, który obejmuje schronisko na górze Diabelnej.

Akcja toczyła się na górze Diabelnej, gdzie znajdowało się schronisko. To właśnie tam trafiał tytułowy gazda, by objąć funkcję kierownika. Młody, dwudziestoparoletni, ale już bardziej doświadczony niż niejeden pięćdziesięciolatek. Powoli wchodził w rytm życia miejscowych, poznawał dzieciaki, osadników i żołnierzy WOP-u. A wraz z nim młodzi widzowie poznawali coś, o czym na lekcjach historii nie mówiono głośno: jak wyglądały początki życia na ziemiach odzyskanych.

To był świat pełen paradoksów. Ludzie z różnych stron Polski wrzuceni w jedną przestrzeń, pionierzy z domieszką szabrowników, osada wciąż na pół wymarła po wojnie, a do tego ciche, niepokojące tło – ciągła groźba działającego w okolicy Wehrwolfu. Serial potrafił tym niepokojem delikatnie musnąć, nie strasząc, ale dając do zrozumienia, że powojenna rzeczywistość to nie tylko odbudowa i optymizm, ale też lęk, samotność i niepewność jutra.

Na przykładzie Rysia, chłopca, który przypadkiem dowiaduje się, że jest Polakiem oddanym Niemcom Wojtek dostrzegł poruszający wątek samotności dziecka w świecie dorosłych próbujących posklejać swoje życie. Obok niego są osadnicy, każdy z inną historią, równie bolesną i prawdziwą. Wszyscy na tej jednej, surowej ziemi, próbujący zacząć od nowa.

Serial „Gazda z Diabelnej” był cichy, szlachetny, uczciwy w opowiadaniu o trudach życia. I może dlatego tak pasował do niedzielnego poranka. Po gwarze „Teleranka”, po koguciku i uśmiechu Tadeusza Brosia, przychodziła chwila zadumy. Chwila, w której w PRL-owskim mieszkaniu można było na chwilę usiąść i pomyśleć, że każda rodzina ma swoją historię, a każda historia jest trochę niełatwa.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *